PRZYSZŁOŚĆ BĘDZIE SZCZODRA JEDYNIE WTEDY, KIEDY WSZYSTKO OFIARUJESZ TERAŹNIEJSZOŚCI

Robin S. Sharma „MNICH, KTÓRY SPRZEDAŁ SWOJE FERRARI”

 29:06

Jak ona nie potrafi zrozumieć tego wszystkiego…, najbardziej oczywiście tego, co dzieje się z jej życiem/ z nią obecnie… Dzisiaj mamy ostatni dzień sierpnia, którym jest NIEDZIELA, 31.VII.2022. Mała Mi jeszcze dziś, nim siadła do medytacji, otrzymała taką oto wiadomość:

[09:12, 31.07.2022] Ania: Moniu Kochanie zapraszam Cię na proces radykalnego wybaczania To jest cud. Właśnie kończę kurs jako trener i otrzymałam Ciebie do pracy (…) Zgłosiłaś się do instytutu radykalnego wybaczania o pomoc?

… Tak

No to zrozum, że powiedziałam im, że mogę wziąć klienta do pracy i otrzymałam Ciebie. Rozumiesz?

To u nich robiłaś ten kurs?

Tak!

Poważnie? (…)

Dalej zaś, rozwinęła się jeszcze ich rozmowa następująco [cytowane będzie jedynie to, co najważniejsze, czym uznała, że powinna/ chce się podzielić]:

[09:23, 31.07.2022] Kochana, przepraszam, że się nie odzywam, ale gotuję właśnie zupę
To po pierwsze Po drugie: MEGA MNIE ZASKOCZYŁAŚ (…)

[11:13, 31.07.2022] Rozumiem że jesteś w rozpaczy Masz do tego prawo. Jest Ci ciężko i masz prawo do wszystkich uczuć. Zrobimy pierwszą sesję w tym tygodniu. Nie martw się już, nie jesteś sama.

Dziękuję. I ja naprawdę wiem, że mam do tego prawo. Tylko myślę jeszcze o tym, ile taka sesja by trwała? Próbuję tu, wiesz, UŁOŻYĆ sobie jeszcze jakiś plan… Bo… Moja matka ma tu w Gdańsku wizytę u okulisty 08.08. A przez niemal cały czas robiła mi tu takie „przytyki/aluzje”, że ona taaak bardzo chciałabym być nad morzem… Boooszeee i ja to słyszałam, ale ignorowałam… Bo… Ja się z nią męczę…

Tu, kochanie, powinnaś chyba wyjaśnić, co masz dokładnie na myśli, bo znowu możesz zostać źle zrozumiana…

Również tak mi się wydaje… I wiesz co? Teraz przychodzi mi znowu na myśl ta pojawiająca się ciągle liczba 14, o której miałam tu chyba donieść więcej zaznaczając to tymi *** jak się nie mylę… Tu przecież chodziło mi o tę WOLNOŚĆ… Ale, teraz już powiem jedynie tak, iż mi chodziło przede wszystkim o siebie samą…, czy może raczej o to, że TO JA NIE POTRAFIŁAM SOBIE Z TYM PORADZIĆ. Tak, jak robi to fantastycznie mój brat!

Obydwoje o tym dobrze wiemy, jaką ona jest panikarą… I w dodatku, zawsze doszukuje się tego, że coś może pójść źle… Marcin wspaniale przechodzi nad tym do porządku dziennego, mi jest trudniej, ale to tylko i jedynie z tego powodu, że jestem tutaj sama i nie mam w nikim więcej wsparcia…, ani nawet możliwości odreagowania tego, a przecież wiem, że jakbym z kimś była, to niejednokrotnie bym puszczała te jej pesymistyczne zagrania nawet ze śmiechem! Ale tutaj podam jeszcze moją dalszą konwersację z tą Anią, to ta która m.in. doradziła mi również te okulary!

[15:30, 31.07.2022] Aniu, kochana, kurczę aż NIE MOGĘ W TO UWIERZYĆ, ŻE ZOSTAŁAM WŁAŚNIE TOBIE PRZYDZIELONA…

Otwórz zdjęcie

[17:03, 31.07.2022] Mi też ciężko w to uwierzyć

[17:05, 31.07.2022] Najwidoczniej nasze duszę się umówiły🤗

Niesamowite ale prawdziwe

A powiedz mi, jak to było dokładniej? TYLKO Ty chciałaś KOGOŚ? I oni Tobie wtedy podali moje dane? I Ty wiedziałaś, że ta Monika to ja?

Na kursie wczoraj prowadząca mówi, że ma 3 osoby i jeżeli ktoś chce może nam dać kontakt (nas było 30 osób) Potrzebujemy na praktyki 3 klientów więc się zgłosiłam Napisałam emaila

A skąd wiedziałaś, że to ja?

Prowadząca mówi że odpisze na emaile tylko 3 pierwszym osobom, które najszybciej napisały bo więcej się zgłosiło a ma tylko 3 osoby No i dzisiaj otwieram emaila, a tam informacja ze przydzielono mi Monika G… i nr telefonu Myślałam że pierdolnę

Buhaha 🤣 Rozumiem, bo jak mi napisałaś, JA TEŻ BYŁAM W SZOKU, hehe

Cuda. Kochanie muszę odpocząć po kursie. Jutro się do Ciebie odezwę i ustalimy szczegóły
Zrobimy sesję może od razu jutro tylko godzinę ustalimy, bo jeszcze nie wiem

Serio, myślałam, że tylko tak piszesz o tym instruktorze RADYKALNEGO.. I
Ok, super, bo ja we wtorek muszę iść do przychodni odebrać docks od lekarki do renty, którą mam TYLKO do końca sierpnia tego roku. Muszę skompletować wszystkie docks medyczne i dostarczyć to do ZUS. W czwartek na 13 jestem umówiona na pierwsze spotkanie „zapoznawcze” z poleconą psychoterapeutką. A w pt. lub sobotę przyjedzie do mnie mama, kt. w pon. ma być tu u chirurga okulisty. Kochana, ja będę potrzebowała NAPRAWDĘ DUUUŻO tych sesji

Na spokojnie 🥰 Wszystko zrobimy :*

Tylko uprzedziłam, że czeka nas duuużo pracy😋

Nie musisz tak zakładać. Spokojnie 🙂

Po czym, po obiedzie i póóóźniej wypiciu jeszcze kawy, ponownie udała się na dolinkę, gdzie czytała dalej tę samą książkę i przesłała zaraz koleżance następujące słowa, wraz z cytatem do tego:

18:11 Ja nie potrafię… I dlatego potrzebuję pomocy

Otwórz zdjęcie

Kochanie, spójrz tylko właśnie dziś wzięłaś ponownie do ręki tę oto książkę, którą nie wiem, czy pamiętasz, ale zacytowałaś jeszcze na swoim profilu tutaj:

JESTEM ARTYSTĄ ŻYCIA – moim dziełem jest moje życie” Suzuki Już dawno życie mi pokazało, że jeśli sama o siebie i swoje sprawy nie zadbam, nie zrobi tego nikt inny!
Powiem więcej, naprawdę jestem o tym przekonana, że takimi rzeczami [które mi się przytrafiły] należy się dzielić…
W dodatku nasuwa mi się tu bardzo mądry cytat:
„SUKCES, PODOBNIE, JAK SZCZĘŚCIE, NIE MOŻE BYĆ CELEM. MUSI POJAWIAĆ SIĘ PRZY OKAZJI, BYĆ NIEZAMIERZONYM EFEKTEM UBOCZNYM CZYJEGOŚ POŚWIĘCENIA SPRAWIE WIĘKSZEJ NIŻ ON SAM.”
Robin S. Sharma „Mnich, który sprzedał swoje ferrari”

boooszeee, nic już mi lepiej nie mów…. Ja przecież, czytając ją po raz drugi dochodzę do wniosku, że jestem naprawdę ciężkim i trudnym przypadkiem… Nawet nie wiesz, a może właśnie wiesz! Ile razy, czytając to chciało mi się po prostu płakać i wyć…

To są właśnie momenty, kiedy myślę sobie, to ile muszę dostać jeszcze po tej głowie… Ja przecież niemal zginęłam w tym wypadku!!! I tak dalej przez myśl mi przeszło, że…, cholera jasna, ja, jak widać nie umiem i nie potrafię zrobić kolejnego kroku do przodu… Gdzieś utknęłam w miejscu!!! A jeszcze, jak czytałam:

ŻYCIE SPROWADZA SIĘ (…) DO POCZYNIONYCH PRZEZ NAS WYBORÓW. ZGODNIE Z NIMI UKŁADA SIĘ CAŁE NASZE PRZEZNACZENIE (…)

Albo to jeszcze najpierw:

ZROZUMIAŁEM, ŻE MOJA MISJA TO SŁUŻENIE INNYM I CHOĆBY W TAKIM STOPNIU CZYNIENIE TEGO ŚWIATA LEPSZYM NIŻ JEST. (…)

I w takich momentach sobie właśnie myślę, ŻE JA RÓWNIEŻ BYM TAK CHCIAŁA!!!

Kochana moja, a przypomnij sobie jeszcze tylko wczorajszy dzień? Pamiętasz, jak po wizycie w tym BOM, gdzie byłaś wprost zaskoczona tą rozmową z Gosią, jak zapytałaś jej…, aż tutaj Was zacytuję:

Dalej sprawujesz pieczę na tym ośrodkiem, Gosiu?

NIEEEE, JUŻ DAWNO NIE, TERAZ MIESZKAM W BERLINIE…

A Ty pamiętając, że ona opiekowała się starszymi, często schorowanymi osobami wcześniej w USA, teraz pomyślałaś, że dalej robi to samo, stąd Twoje pytanie:

Opiekujesz się dalej ludźmi, tak?

NIE! ZAKOCHAŁAM SIĘ, DLATEGO SIĘ TAM WYPROWADZIŁAM.

A Ty wiedząc, że ona jednak urodą nie grzeszy, tak sobie pomyślałaś, że CUDOWNIE WRĘCZ! Od niej przy okazji usłyszałaś, że ładnie wyglądasz, a Ty, kochanie dodałaś właśnie, że teraz już odczuwasz, iż jesteś po prostu zmęczona życiem i samotnością. W dodatku rzekłaś, że teraz to już po Twoich zmęczonych tylko oczach widać już Twój wiek… Na co ona odparła:

Nie zauważyłam.

Choć nie uwierzyłaś w to znowu, dodałaś:

W takim razie, niepotrzebnie to w ogóle wspominałam, 😉, 🤭.

I wyruszyłaś właśnie na plażę, gdzie położyłaś się tak, by mieć jeszcze głowę w cieniu…, bo wtedy zabrałaś ze sobą tę książkę ​ M. Kamińskiego „Wyprawa”, którą zakupiłaś jeszcze w 2018, będąc na jego wykładzie o niej właśnie… Przecież wówczas, kochanie, zaczęłaś, leżąc tam w tych słonecznych okularach nawet płakać… , mówiąc następujące słowa:

BOŻE/ WSZECHŚWIECIE, DLACZEGO W OGÓLE POZWOLILIŚCIE MI TEN WYPADEK PRZEŻYĆ, TEN WYPADEK I TE WSZYSTKIE KOLEJNE TRAUMY??? NAPRAWDĘ NIE ROZUMIEM TEGO, ZA GROSZ, PO CO/ W JAKIM CELU W OGÓLE JA OCALAŁAM???

Leżałaś tam, kochanie, tak już maksymalnie wręcz zrozpaczona… I spoglądałaś jeszcze na taką nawet skaczącą tam na takim dużym balonie parę… I Tobie było tak przykro, że Ty wciąż jesteś sama, że nie masz nikogo, kto by Ciebie kochał… Kto by się Tobą zaopiekował i zatroszczył… A prócz tej skaczącej pary, gdzie dziewczyna wcale nie była ani szczupła, ani jakoś nad wyraz ładna… Zaczęłaś jeszcze myśleć o tej Gosi właśnie… i dokładnie wtedy przez głowę przeszła Tobie ta myśl… Że, jak widać każdy może znaleźć swoją drugą połówkę, bez względu na to w jakim jest wieku… Tylko, chyba najpierw trzeba siebie samego pokochać…, bo Ty już zapomniałaś, jak to się robi…

Mówisz do mnie, jak ta Maja buddystka… boooszeee, a powiedz mi niby, jak ja mam się z tym pogodzić? Bo przecież po moim wyglądzie generalnie nikt nie powiedziałby, że to przeżyłam… A ten cholerny mój mózg… wciąż za tym wszystkim nie nadąża…. I ja się czuję zawsze przez to wszystko właśnie taka GŁUPIA, wręcz!!! Tak sobie wówczas tylko spojrzałam na tą moją nogę, leżąc tam na plaży, nawet cyknęłam jej jeszcze zdjęcie:

Otwórz zdjęcie

A niedaleko mnie leżała MEGA GRUBA dziewczyna, która nie robiła sobie nic ze swojego wyglądu… I wówczas doszło do mnie jeszcze to, co mi, że rzekła ta Maja wtedy… Ona znowu o tym, patrząc na mnie, że muszę mieć dobrą karmę, bo jestem ładna… A później dodała, iż uważa tak także dlatego, bo miałam jednak szczęście, że udało mi się u Lamy otrzymać jeszcze to imię schronienia i to niemal przed tą całą pandemią…

Kochana moja, wiem, jak TY masz niesamowicie wiele tu do podzielenia się z innymi… Jak wiele chciałabyś zrobić, co Ci jednak uniemożliwia wciąż Twoja pamięć… Ale ponieważ jutro powinnaś zająć się, tak, jak pisałaś tej koleżance Ani, [w ogóle JAKA HISTORIA!!! prawda?] zebraniem tych dokumentów…

Nooo, ja byłam wręcz OSŁUPIONA, jak mi to napisała… Ale muszę jeszcze dodać tylko, o czym ja myślałam podczas medytacji… Tak bardzo nie wiedziałam ponownie, co mam robić… To dotyczyło znowu tej mojej rodzicielki i tego, że czułam się jak ostatnia… Sama wiesz…, ona mi przecież niemalże non stop robiła jakieś aluzje…, że ja to mam fajnie, bo mogę sobie tak nad morze jeździć komunikacją miejską… A ja do niej kompletnie wtedy nic, jakbym tego nie słyszała… Ale właśnie podczas tej medytacji… czułam się już taaak cholernie wręcz poprana… Dokładnie z tego powodu, co zrobiłam…

Kochanie, ale przecież już to dzisiaj naprawiłaś! A poza tym znasz już swoją mamę, wiesz, że dla niej wcale nie jest ważne takie głębsze wchodzenie w siebie, w te wszystkie przemyślenia, jak czynisz to i Ty… Zarówno ona, jak i Twój brat wcale nie wierzą nawet w jakieś energie… Poza tym, moja droga, pamiętasz, jak się dziś zastanawiałaś znowu, co masz zrobić, zaczęło być już tak naprawdę ładnie i świecić to słońce, a Ty sobie pomyślałaś, że najchętniej przesiedziałabyś po prostu na tym leżaku na balkonie…

Bo tak się też i czułam, cholernie zmęczona…, a jednocześnie widziałam, że obok, u tych młodych sąsiadów, którzy chyba niedawno skończyli studia, bądź nadal się uczą, będzie jakaś impreza… A mi było tak cholernie głupio siedzieć na tym balkonie, bo czułam się, jakbym była jakąś starą babą…

Ale, pomyśl moja droga o tym, że może inni nie mają takich problemów, jak i Ty! Przecież, kochanie, doskonale to wiem, jak znowu się poczułaś, jak tylko od swojej rodzicielki usłyszałaś, że Twój brat znowu miał jakąś alergię… i Kacperek u niego był, bo nawet się nim opiekował! Ale teraz już, kochanie pójdź się jeszcze umyć i już nie rozmyślaj o niczym! Opróżnij swój umysł, tak, jak się tylko da… A poza tym, kochanie nie pomyślałaś jeszcze o tych słowach:

Z PEWNOŚCIĄ JESTEŚMY DZISIAJ PANAMI SWEGO PRZEZNACZENIA. WIERZĘ, ŻE POSTAWIONE PRZED NAMI ZADANIA NIE PRZERASTAJĄ NASZYCH SIŁ, A TRUD I BÓL NIE JEST NIE DO ZNIESIENIA.(…)

Tak, moja droga, doskonale o tym wiem, że TY RÓWNIEŻ TO WIESZ, IŻ POTRZEBUJESZ JESZCZE WSPARCIA, by móc dalej w to wierzyć, tak, jak czyniłaś to jeszcze kiedyś! Ale pomyśl, że Ty, ani przez moment nie pozostajesz w miejscu! Przecież spójrz tylko, dzisiaj zgłosiła się do Ciebie, ni stąd ni zowąd ta koleżanka, która okazało się, że już zrobiła właśnie ten kurs RADYKALNEGO WYBACZANIA. A poza tym, w ten czwartek masz mieć przecież to pierwsze zapoznawcze spotkanie u tej poleconej Tobie przez Cecylię psychoterapeutki. A wiem, jak bardzo się na to cieszysz, że spotkasz się w końcu z prawdziwym człowiekiem i będziesz mogła o sobie opowiedzieć. Jestem zdania, że właśnie ona może zacząć w Twoim życiu ten moment, kiedy ponownie zaczniesz wierzyć w te słowa:

O ILE TYLKO MAMY WIARĘ W NASZĄ SPRAWĘ I NIEPOKONANĄ WOLĘ WALKI, ZWYCIĘSTWO BĘDZIE NALEŻEĆ DO NAS.

Tak, oczywiście już tutaj sobie myślę, że cholera będzie to mnie niestety kosztować AŻ 170PLN… A te pieniądze mogłabym przecież przeznaczyć na ten przyjazd mojej mamy… Lub na coś, co by mi się może bardziej przydało…

Kochanie, przestań, proszę!!!! Słyszysz, co Ty w ogóle robisz? Ponownie doszukujesz się tylko przeszkód… JA JESTEM RÓWNIEŻ PEWNA, ŻE POTRZEBUJESZ WŁAŚNIE TAKIEJ OSOBY, KTÓRA POMOŻE CI PRZESTAWIĆ TO MYŚLENIE! A teraz już, zmykamy do mycia i spanka!

/////////

Kochanie, ale po prostu o tym jeszcze MUSISZ TU WSPOMNIEĆ: JAKA IDEA WPADŁA TOBIE DO GŁOWY, JAK BRAŁAŚ JESZCZE KĄPIEL, a po niej już ponownie Twoje oczy się bardziej rozświetliły! Co widoczne jest na tych zdjęciach!

Zatem już mówię: tak naprawdę to ta myśl przyszła mi do głowy przecież już duuużo, dużo wcześniej… Ale jakoś w trakcie kąpieli mi się to bardziej wyklarowało…A mianowicie wpadłam na taki pomysł, żeby mama zabrała ze sobą razem Kacpra! To już mówiłam jej nawet wcześniej kiedyś, po tym zrezygnowałam z tego pomysłu, ponieważ myślałam jeszcze znowu o sobie w pierwszej kolejności, że przecież to mi ma być nade wszystko dobrze… , bo wiadomo taki chłopiec, zwłaszcza ten chłopiec… i potrzebuje więcej wrażeń, i lubi jak coś się dzieje…

No tak, kochanie, ale przecież już dano temu wpadłaś na taki właśnie pomysł, co nawet wówczas napisałaś do tej Ewy…, że doszłaś do wniosku, iż zaprosisz mimo wszystko swoją mamę z Kacperkiem, bo tym samym może to będzie dla Ciebie jakąś motywacją, by coś tutaj jeszcze porobić i nie skupiać się tak na tym zabijającym Cię myśleniu

Tak właśnie było na wtedy… Później, jak wiesz, zasugerowałam się także tym pytaniem: CZY TO MI SŁUŻY? I oczywiście doszłam do wniosku, że to mnie tylko zmęczy, a ja przecież nie miałam nawet żadnej okazji, by gdzieś wyjechać i się naładować/ odreagować to wszystko… Ale, czekaj, czekaj, zmienię tylko muzę na dłuższą i zaraz powiem, co wyklarowało się teraz w mojej głowie! No więc tak…

Obecnie wpadłam nawet na taki pomysł, żeby MAMA NIE MÓWIŁA NIC O TYM KACPERKOWI, tylko umówiła się z moim bratem i Kasią, aby go spakowali na ten wyjazd także… i oznajmi mu to niemal na ostatnią chwilę, mówiąc, że to jest niespodzianka na urodziny, które przecież będzie miał już 09.VIII.! I tak pomyślałam sobie dalej, że cholera zrobiłam już tyle błędów i wydałam nawet nierozsądnie tą kasę… Ale doszło do mnie, że co niby z tego? Wprawdzie i ten pobyt będzie mnie również kosztował, bo przecież tak też było w tamtym roku! ALE TO JEST W KOŃCU MÓJ KOCHANY BRATANEK I CHRZEŚNIAK!!! A dobrze o tym wiem, że on już dawno zasługuje na wszystko, co najlepsze! A jak teraz mi mama doniosła jeszcze, że był u Marcina i znowu się nim opiekował, to przepraszam bardzo, ale czy nie liczą się tu po prostu CZYNY I TO, CO ROBI SIĘ RZECZYWIŚCIE???

Muszę Ci powiedzieć, że jestem tego samego zdania! I powiem więcej JESTEM TEGO PEWNA, ŻE BÓG/ WSZECHŚWIAT także to dostrzegą, że Ty kochana stawiasz dobro innych ponad siebie! A doskonale o tym wiemy, jak jest, ale kochanie Ty i tak się uśmiechasz, a teraz nawet doszłaś do wniosku, że po prostu jakby przyjechali, to Ty również coś tutaj zorganizujesz, a nawet poświęcisz czas i poczytasz jeszcze co nieco na tej właśnie stronie, którą przesłała Tobie, jeszcze 15.07. koleżanka Ewa: .Gdańsk – atrakcje dla dzieci, czyli miejsca do rodzinnego zwiedzania. (guideu.pl)

Tak sobie właśnie pomyślałam, że przecież, do cholery, ale wtedy pokażę, jak RZECZYWIŚCIE działam i podejmuję jakieś kroki, a nie tylko pieprzę o tej teorii i jakichś energiach… Choć oczywiście ja w to wszystko bardzo wierzę, jak również w to, że zarówno moja Dusza, jak i Kacperka wybrały taką właśnie karmę! I ta 9-tka przecież, która również często mi się tu ukazywała! A tak poza tym to i ja i Kacpuś jesteśmy przecież urodzeni 09.! No i on sam jest przecież tą 11-tką!!!

Kochana, a spójrz, jaką Ty piosenkę teraz wybrałaś! Przecież to jest niejako o Tobie samej!

(…) THE WORLD NEEDS YOUR LIGHT! YOUR LOVE, YOUR PEACE, YOU COMPASSION, YOUR UNDERSTANDING, YOUR GRACE, YOUR MERCY

SO BE THE LIGHT, YOU WISH TO SEE IN THE WORLD

Powiem Ci, o czym sobie tu jeszcze pomyślałam dalej… Teraz już nawet ponownie w to wierzę, że będę miała dalej przyznaną tą rentę! W dodatku przez głowę mi przeszły teraz właśnie te słowa, ponownie z tej książki:

(…) TYLKO UDOSKONALAJĄC MIŁOŚĆ DO SIEBIE SAMEGO, MOŻESZ PRAWDZIWIE KOCHAĆ INNYCH. TYLKO WTEDY, KIEDY OTWORZYSZ WŁASNE SERCE, BĘDZIE CI DANE DOTKĄĆ CUDZYCH SERC. KIEDY STANIESZ SIĘ BARDZIEJ SKONCENTROWANY I AKTYWNY, ŁATWIEJ CI BĘDZIE STAĆ SIĘ LEPSZYM CZŁOWIEKIEM.

Tak, kochanie, doskonale wiem, o czym Ty tutaj mówisz, chcesz pokazać, że jednak po prostu faktycznie wykonując coś dla drugiej osoby, będziesz mogła poczuć, że zaczęłaś ponownie siebie samą kochać!

Tak właśnie, przecież dobrze wiesz, że ja zawsze byłam taką osobą… Stroniłam raczej od czystej teorii, choć nie będę kryła, że, jak już ją poznałam, to okazywało się, iż ona znacznie upraszcza…, czy może lepiej: potrafi wyjaśnić to, co ja już znowu robiłam! I tak sobie właśnie pomyślałam, że to, co że mam wciąż te zalane ściany u siebie i kawałki sufitu… Przecież, zostało to zgłoszone, a jest teraz czas urlopowy, więc trzeba wziąć na to poprawkę! A jestem zdania, że nie to jest tu najważniejsze przecież! Nie będziemy wcale w tym domu przesiadywać! Bo… nawet jak nie będzie tej ładnej pogody, abyśmy mogli pojechać nad morze, [gdzie przecież już sam dojazd także trwa…,😋] to udamy się gdzieś do jakiegoś pomieszczenia, które również postaram się wynaleźć tutaj, aby mój bratanek i chrześniak wcale się nie nudził!

A to, że będę spała wtedy na podłodze, to przecież pikuś! Będę musiała tu jeszcze oczywiście ogarnąć to mieszkanie, bo inaczej wyjdę na taką osobę, o której ta moja rodzicielka mi jeszcze mówiła… Wiesz, o kogo chodzi… Przecież ona wygadywała jeszcze, że ta niby znana piosenkarka, tak już się zaniedbała, że kompletnie przy sobie już niczego nie robiła, zapuściła i siebie samą, i mieszkanie, a przecież nawet już zapominała opłacać wszystkie ważne/ istotne rzeczy…🤣

Tak, kochanie, już to widzę ponownie, te obawy tej Twojej rodzicielki…, hehe, 😉, że z Tobą się naprawdę pogorszyło… Ale Ty, kochana moja, pokażesz właśnie poprzez to WSZECHŚWIATOWI/ BOGU, że Ty się wciąż łatwo nie poddajesz i zamierzasz dalej robić, co tylko możesz, by jednak poprawić tę swoją sytuację, bo pomagając innym, pomagasz i sobie! Dlatego, moja droga, naprawdę bardzo mi się wydaje, że nie mogą ONI tego nie docenić! Takim działaniem pokażesz jaką jesteś rzeczywiście fighterką!

KIEDY USKRZYDLA CIĘ JAKIŚ CEL, NIEZWYKŁY PLAN, TWOJE MYŚLI PRZEŁAMUJĄ WSZELKIE GRANICE; TWÓJ UMYSŁ PRZEKRACZA BARIERY, ŚWIADOMOŚĆ ZNACZNIE SIĘ POSZERZA I OKAZUJE SIĘ, ŻE TRAFIŁEŚ DO NOWEGO, WSPANIAŁEGO ŚWIATA. UŚPIONE SIŁY, ZDOLNOŚCI I TALENTY OŻYWAJĄ, A TY ODKRYWASZ, ŻE JESTEŚ OSOBĄ DOSKONALSZĄ, NIŻ KIEDYKOLWIEK OŚMIELAŁE[A]Ś SIĘ MARZYĆ.

A dodam jeszcze tylko to, co również dziś swojej rodzicielce przesłałam, a ona ma dziś u siebie właśnie swojego wnuczka!

Otwórz zdjęcie

Gar zupy dziś ugotowanej 💪

Maria Pokojska

Zrobiłaś fajną warzywną zupę. Super! To nawet na kolejne obiady będzie, bo chyba zamrozisz pozostałą.

Tu już niczego nie komentowałam, tylko znowu przesłałam to, co rzeczywiście zrobiłam:

Otwórz zdjęcie

A my wracając od babci wysiedliśmy koło Carrefoura i zrobiliśmy sobie spacer. Tym bardziej, że było ciepło bo przy końcu dnia, a była 19, dopiero zaświeciło słońce ☀️

Właśnie popakowałam😜 Ja jak wyszłam to założyłam sandały

O ładnie do zamrażarki przygotowałaś 🙂

No i oczywiście Twoja mama standardowo,😉:

Tobie kochana życzę już dobrej nocki. Wypocznij i w nowym tygodniu z nowymi siłami działaj. Dużo całusów od nas 🥰

Dziękuję i wzajemnie

Dziękujemy

(…)

Wcale, nie spała tej nocy, czyli z NIEDZIELI [31.VII.], NA PONIEDZIAŁEK, [01.VIII.] znowu spokojnie, gdyż, jak się przebudziła do ubikacji, chyba ok. 4:22 odnosiła wrażenie, że już kompletnie nie mogła zasnąć, tylko MYŚLAŁA… Oczywiście już o tym, co postanowiła taka szczęśliwa jeszcze wczoraj… A mianowicie, sami wiecie, jaki ta kobieta miała pomysł… O przyjeździe swojej mamy wraz z jej wnuczkiem, jak w tamtym roku…

Dlatego, lekko wyczerpana już była, jak siadła jeszcze do tej medytacji o 8:29, a dlaczego była taka wyczerpana? Bo… przecież jeszcze postanowiła, że jak już zaprosi tego [ooo rany już 10-ciolatka!] to powinna coś jednak zorganizować i tak zaczęła przeglądać tę właśnie stronę, którą jeszcze na początku lipca, otrzymała od Ewy: Gdańsk z dzieckiem 25 atrakcji na weekend z dzieckiem! Przewodnik co zwiedzić (dzieckowpodrozy.pl).

Tak czytała to sobie i już zaczęła boleć ją głowa…, bo tych wiadomości było jak dla niej zbyt wiele… Poza tym, ona zna swoje ograniczenia i już wtedy zaczęła być przez chwilę na siebie zła, że podejmuje się zbyt wielkiego zadania… Jednak ponownie nie dawał jej spokoju ten cytat, który powyżej już tutaj został wspomniany:

(…) WIERZĘ, ŻE POSTAWIONE PRZED NAMI ZADANIA NIE PRZERASTAJĄ NASZYCH SIŁ, A TRUD I BÓL NIE JEST NIE DO ZNIESIENIA.(…)

Poza tym, wiecie co niemal non stop przychodziło jej na myśl? To zdanie, które usłyszała jeszcze kiedyś na jakimś live z Radykalnego Wybaczania: A CO JEŚLI TO JEST WŁAŚNIE MOJA DROGA, KTÓRĄ MOJA DUSZA SOBIE WYBRAŁA DO PRZEPRACOWANIA JESZCZE CZEGOŚ? To pytanie tak bardzo zmieniło jej paradygmat myślenia i wówczas, tak, jak i ta Magdalena Czaja, pomyślała sobie:

ooo kurczę, może przecież rzeczywiście tak jest? Ja może jeszcze nie jestem tego aż taka świadoma, a przecież wciąż powtarzam te słowa, ŻE JESTEM CZĘŚCIĄ WIĘKSZEGO PLANU!

Ale posłuchajcie teraz, cóż się odbywało, jak już usiadła do tej medytacji, wiedząc, że jest zmęczona i już z samego rana wyczerpana tym wszystkim [jak widać, nie pomogła jej nawet ta tabletka!] To opowiedz, kochana, już Ty sama, jak to wyglądało, proszę, 😉.

Siadłam na tą poduszkę… i po prostu zaczęłam najpierw odmawiać chyba jakieś wyuczone modlitwy, następnie przeprowadzałam rozmowę / ze Wszechświatem/ Bogiem/ Źródłem… i przedstawię tu jedynie słowa/ hasła, które do mnie wówczas dochodziły…:

  • Twoja mama nie jest tak świadomą kobietą, DLA NIEJ ZDECYDOWANIE LICZY SIĘ TO, CO NA ZEWNĄTRZ! Lubi się cieszyć z takich iście błahych/ pozornych rzeczy, CO ABSOLUTNIE NIE OZNACZA, ŻE JEST MNIEJ WARTOŚCIOWA, CZY GŁUPSZA! Po prostu, pomimo tych zdarzeń, nie rozwinęła się u niej aż tak bardzo ta świadomość!
  • niestety nie jest również aż tak dobrą organizatorką…
  • dlatego, jak już weźmiesz to na swoje barki, będziesz musiała podołać zadaniu, a pamiętaj o tym, że
51:41

I właśnie siedząc wciąż na tej poduszce, BŁAGAŁA BOGA/ WSZECHŚWIAT, aby dał jej jeszcze potrzebne do tego siły, aby dała radę się z tym uporać… I tak siedziała, a przypomniała sobie, że podobno nawet jak uśmiechamy się na siłę i tak sztucznie, to mózg już wtedy otrzymuje wiadomość od mięśni, że jednak jest się szczęśliwym i radosnym… Po czym wstała od tej medytacji, tzn. tak naprawdę siedziała w sumie:

🧡🧡🧡 8:29 – 12 – 22.04 USPOKAJAM SIĘ (…), 8:52 – 22.04

Te powyższe dwie różne cyfry wskoczyły dlatego, że oczywiście najpierw wpisałam, jak to ja, godz. 8:30, 😉.

Ale, kochanie, BARDZO CIEBIE PROSZĘ, AŻ TAK SZCZEGÓŁOWO TUTAJ NIE OPOAWIADAJ, BO…moja droga nie zdążysz tu z tym wszystkim, co byś chciała!

Ale to musisz mi pozwolić powiedzieć, gdyż myślę, że dokładnie po tym będzie widać, jak ten mój mózg obecnie niestety jeszcze działa.. Zatem, jak już posprawdzałam, co mogłam i również musiałam spojrzeć, ile te wejścia tam by kosztowały…, co już mnie oczywiście z lekka przeraziło… A zdążyłam już sobie naturalnie odliczyć od mojej kaski te 170PLN!… No i…, cóż… przestało być mi już tak wesoło…

A wówczas jeszcze weszłam tylko na stronę oliwski ogród zoologiczny i tam dostrzegłam, że BEZ BILETU WCHODZI OSOBA POSIADAJĄCA ZNACZNY STOPIEŃ NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI WRAZ Z ‚PRZEWODNIKIEM’/ OPIEKUNEM… Więc już sobie wywnioskowałam, że może mi i mojej mamie udałoby się wejść tam za darmo, a Kacperkowi kupiłybyśmy tylko bilet ulgowy!

I idąc do warzywniaka właśnie już taka niesamowicie ucieszona, dzwoniłam do mojej mamy, by jej o tym powiedzieć… Jednak zmieniłam już tą moją początkową teorię z tym prezentem urodzinowym / niespodzianką, raczej na po prostu na czysty fakt zaproszenia ich obydwu do mnie… Poza tym, jeszcze medytując, przychodziły mi do głowy ponownie takie właśnie słowa, jak np.

31:03

I choć, jak wiesz, ja nie jestem taką osobą jak mój brat! I lubię mieć tutaj tak ładnie wszystko zaplanowane i poukładane… I właśnie wtedy przychodziły do mnie wciąż te słowa o tej akceptacji… Choć taka wciąż przerażona spoglądałam na to wszystko, co czytałam I NAPRAWDĘ NIE POTRAFIŁAM TEGO WSZYSTKIEGO OGARNĄĆ. Wtedy też do głowy przyszła mi po prostu taka myśl:

A co jeśli byśmy tutaj wszyscy byli za pierwszym razem, tj. jako tacy świeży turyści w Gdańsku… i musielibyśmy razem obczaić/ zastanowić się i odszukać np. dobrych dojazdów! I to właśnie, że przecież to ja jako mieszkanka tego Gdańska powinnam już mieć tu obyczajone, co jest warte zwiedzania itp. Ale później sobie pomyślałam, a cholera jasna, DLACZEGO NIBY? Przecież oni również znają moje ograniczenia…

Tak wiem, kochanie, że wpadłaś na taki pomysł i zaczęłaś go nawet swojej rodzicielce przedstawiać…, czego ona kochanie niestety nie zrozumiała… Na koniec powiedziała Tobie jednak, abyś tylko już czasem nie zmieniała zdania i nie odwoływała tego, bo jak ona powie już dziecku, to oczywistym jest, że ono się na to nastawi!

Ja to przecież wiem! I owszem zrobiło mi się trochę głupio jednak w tym momencie, aczkolwiek zapewniłam ją, że ja już zdania nie zmienię, bo doskonale to rozumiem, iż jak jeszcze mogłabym postąpić w ten sposób wobec niej. Ona bowiem,, że by mnie zrozumiała… Bo niestety moja rodzicielka taką właśnie taktykę przyjęła… Poprzez ewentualną moją rezygnację, bądź zmianę zdania, wyrządziłabym jedynie krzywdę dziecku! A ja tego absolutnie dla niego nie chcę! TO JEST W KOŃCU MÓJ KOCHANY CHRZEŚNIAK, KTÓRY, JAK NIKT INNY, ZASŁUŻYŁ NA DOBRE WAKACJE!

Wstaw tu już jedynie swoje zdjęcia właśnie, jak wędrowałaś do tego warzywniaka i jest już godz. 13, zatem zabieraj się do zadania domowego, jakie otrzymałaś dziś od tej koleżanki z tego Radykalnego!

Oczywiście, że muszę już to w końcu zacząć robić! Tylko to jest dla mnie, cholera trudne jednak… Bo nie potrafię tego rozpisać… Tzn. wiesz, hmmmm… Powiedziała mi, że mam rozpisać sobie wszystkie przykre momenty w życiu…

35:11

Nie, dobra! Wzięłam to cholera na siebie, to muszę podołać!

Ale, kochana moja, PROSZĘ CIEBIE BARDZO, ABYŚ WSTAWIŁA JESZCZE TUTAJ TO, CÓŻ TWOJA DŁOŃ SAMA ZACZĘŁA TUTAJ PISAĆ W TYM ZESZYCIE. BO UWAŻAM, ŻE TO JEST SZALENIE ISTOTNA INFORMACJA!!!

NARODZINY 09.III.1982

POJAWIAM SIĘ NA ŚWIECIE I… CZUJĘ JUŻ ZACHWYT…, MAM TAKIE DUŻE OCZKA, KTÓRYMI PRÓBUJĘ JAK NAJWIĘCEJ ZROZUMIEĆ Z TEGO WSZYSTKIEGO, CO WOKÓŁ SIĘ DZIEJE… RODZĘ SIĘ Z MISJĄ POMAGANIA I WSPIERANIA SŁABSZYCH… DLATEGO MOJA DUSZA WYBRAŁA TAKĄ RODZINĘ, Z TAKĄ KARMĄ! JUŻ JAKO TAKI MAŁY BOBAS WIEDZIAŁAM, ŻE PRZYSZŁAM WŁAŚNIE W TYM CELU NA ZIEMIĘ! BY NIEŚĆ POMOC I DAWAĆ WSPARCIE!

Kochana moja, czy Ty to w ogóle dostrzegasz??? Co tutaj się zadziało???

Aż nie mogę w to uwierzyć, że ta moja dłoń zaczęła to naprawdę, tak jakby sama pisać, wychodziło to wszystko w taki naturalny sposób i wcale nie musiałam o tym myśleć, ani nawet się zastanawiać… Boooszeee, to chyba jest znowu TEN GŁOS…

Również tak mi się wydaje…, no dzieją się tu, kochanie niewiarygodne wprost rzeczy…

//////

Widziałam, kochanie, że taaaak niesamowicie się bałaś zaglądać jeszcze do tego odebranego już ksero tej dokumentacji od swojej psychiatry, ale zrobiłaś to i nawet odnalazłaś już tą kartkę z ZUSu, jakie powinnaś mieć tam dokumenty… Troszkę już się dlatego uspokoiłaś… A teraz, uważam, że skoro ta Ania nie ma nic przeciwko, abyś udostępniła tu również tę swoją zadaną przez nią pracę domową, zatem uważam, że najlepiej będzie, jak to uczynisz. Bo wówczas po prostu pokarzesz na realnym SWOIM przykładzie, jak to wygląda u Ciebie właśnie.

A wiesz co mi jeszcze tutaj znowu przyszło na myśl? Znowu pamiętam to z jakiegoś live tego RADYKALNEGO WYBACZANIA… Cholera niestety nie wiem już nawet w jakim to było…, zapewne znowu gdzieś to sobie notowałam… Ale, ale… coś mi się właśnie p[przypomniało!!! Muszę to napisać, bo uważam, że to także jest tu ważne!!! A chodzi o ten mój ból lewej strony mojego kręgosłupa…

No to mów, kochanie, OCZYWIŚCIE, ŻE TO JEST ISTOTNE!

Otóż właśnie siedząc tam na tej poduszce i zanosząc te prośby do tych SIŁ WYŻSZYCH, zaczęłam się także gładzić po tej lewej stronie mojego ciała, po prostu głaskałam tak moją dłonią te lewe żeberka i wyobrażałam sobie, że to robi SAM BÓG/ WSZECHŚWIAT, że właśnie zdejmują ze mnie ten ból/ tą niewygodę! I później, jak wędrowałam tak do tego warzywniaka, to wciąż z taką właśnie intencją! A w ogóle pomyślałam sobie, że właśnie po to był ten ból! By mi uświadomić, że miałam tu jeszcze zaprosić tę moją rodzicielkę, a później także mojego jedynego, cudownego i mega mądrego bratanka!

I właściwie wówczas tak wędrowałam, wciąż sztucznie się uśmiechając, czego nie ukrywam nie znoszę robić! Bo ja nienawidzę udawać! Ale…. muszę powiedzieć, że zauważyłam, iż powolutku to także skutkuje, hehe, 😋. Czyli, że udaje mi się te okropne i destrukcyjne myśli odganiać.

Kochana moja, a wiesz co mi się tu jeszcze przypomniało? Że również powinnaś jeszcze powiedzieć o tym, cóż robiłaś na balkonie w SOBOTĘ, 30.VII.2022, a potem już wstawisz tutaj swoją „rozmowę” z tą koleżanką. Może wstawmy z tego te właśnie Twoje zapiski tutaj = spójrz, kochana, jak cudownie, że Ty je w ogóle czynisz!!!

NIE JEM EIS W INTENCJI, BY WSZYSTKO SIĘ UŁOŻYŁO – 22.04 TECHNIKA UWALNIANIA…*

  • = Zmień bieg zdarzeń. 4 kroki techniki Hawkinsa. Przekrocz swój umysł i uwolnij się od schematów

To była sobota właśnie, kiedy to najpierw jeszcze do śniadania, włączyłam sobie jeszcze ten filmik: Bądź miłością swojego życia! Część 1. Mój zapisek z tego:

09:38 – 22.04 Frühstück: Haferflocken mit 🥛,🍎 und 🍌i R. W. BĄDŹ MIŁOŚCIĄ SWOJEGO ŻYCIA

Później przecież byłam i w BOM, gdzie dowiedziałam się, że ta Gosia wcale już nie mieszka w tym ośrodku, następnie była przecież plaża z tymi moimi pytaniami do BOGA/ WSZECHŚWIATA… I również popłakiwanie, po czym mówiłam sobie, że dla mnie również ktoś tam jest… i z całą pewnością także mnie czeka jeszcze wiele dobrego w tym życiu… No dobrze…, bo znowu się rozgadałam… i o czym to ja miałam opowiadać? 🤔

O tej technice UWALNIANIA, kochany gapciu mój! 😋

A tak! No przecież… Zatem, jak już wróciłam w końcu do domu… To znowu, jakby nie wiem dlaczego, ale dokładnie włączył mi się ten właśnie filmik mojej starszej siostry: Zmień bieg zdarzeń. 4 kroki techniki Hawkinsa. Przekrocz swój umysł i uwolnij się od schematów. Tak bowiem wówczas znowu zaczęłam rozmyślać nad tym moim życiem i dokładnie ten tytuł tak wtedy mi pasował! Więc, nawet nie zastanawiając się jakoś szczególnie, włączyłam go sobie. A poza tym, ja UWIELBIAM GŁOS I SPOSÓB MÓWIENIA TEJ KALUDII!!! To zawsze jest dla mnie jak taka niemal muzyka… A jeszcze tak niesamowicie podziwiam wręcz jej wiedzę oraz to, że ma tak chłonny ten umysł…

To prawda, kochanie, że tak właśnie jest! Ale powinnaś tutaj chyba jeszcze wspomnieć o tym, jakie Ty jeszcze stawiałaś na tej plaży i później nawet u siebie w domu, pytania WSZECHŚWIATOWI… Co Ciebie tak nurtowało…?

Wiesz, co? Teraz to chyba spokojnie mogę już przejść do tej rozmowy z tą przydzieloną mi moją znajomą! Anią z tego R.W. [umówmy się, że tak będę teraz już wpisywać to Radykalne Wybaczanie!]. Będzie mi się zdecydowanie lepiej do tego tu odnieść, tak więc oto nasza konwersacja. Rozpoczęłam tym razem ja:

[10:36, 1.08.2022]: Witaj kochana, jestem pewna, że nie jesteś tego świadoma, ale mój organizm się szybciej niestety męczy i nie jestem w stanie przyjmować wielu różnych bodźców do siebie…

Ok rozumiem powoli

Wiem, że najlepiej jestem w stanie pracować tylko 4 max. 5 h…

Pracować będziemy max 2h Na jednej sesji. Zróbmy sesję jutro proszę. Muszę dzisiaj odpocząć

Tutaj już, szczerze mówiąc znowu to czułam…, że nie potrafię tego dobrze wytłumaczyć… , że będzie miała na prawdę ze mną ciężej… Poprzez właśnie to wszystko, co niosę… Dlatego jednak zapytałam jeszcze tylko

Ok. A powiedz mi proszę o której godzinie dziś zaczynamy? I kochana, tego również jestem pewna, że nie wiesz… Ale w ciele 40-letniej kobiety mam wciąż mózg nie tak dobrze rozwinięty, jeśli chodzi o np. O techniczne sprawy

Dam Ci dzisiaj zadanie domowe

Ok. Jakie?

Przygotuj sobie oś czasu i wypisz na niej wszystkie przykre momenty swojego życia. Zrób sobie taką linię życia przykrości Twoich. Gdyby pojawiły się emocje bądź w nich. Zrób również proszę listę osób którym chciałabyś coś wybaczyć (na oddzielnej kartce) napisz proszę jaka to przykrość i jak się czułaś wtedy Ok?

Ooo rany, widzę, że naprawdę WIELU RZECZY JESZCZE O MNIE NIE WIESZ…

Nie wiem bo Cię nie znam Monika

Mi jest tak naprawdę SAMEJ SIEBIE ZAAKCEPTOWAĆ, BO NIE POTRAFIĘ TEGO ZROBIĆ, WIEDZĄC, ŻE WYGLĄDAM NA ZDROWĄ KOBIETĘ, KTÓREJ NIC NIE DOLEGA A która ULEGŁA TAK POWAŻNEMU WYPADKOWI +dźwiga na sobie jeszcze kolejne traumy…

Monika proszę nie pisz mi tutaj wszystkiego i zrób pracę domową na kartce. Usiądź do tego. To jest czas w którym chcesz rozliczyć przeszłość i zacząć nowe życie

I dokładnie tutaj już sobie znowu pomyślałam… że ja tak naprawdę tak teoretycznie, jak widać wcale nie uważam, że mam coś komuś do wybaczania… A tutaj przypomniało mi się znowu to, co mówiła ta Magdalena Czaja, że NIE MA OSOBY, KTÓRA NIE MA NICZEGO DO WYBACZENIA…

Kochanie, bo tak też przecież jest! A nie pamiętasz tych swoich listów, które pisałaś! Najpierw na tego swojego ojca, a później również i na matkę!

Bo tak tez i było… Tylko pozwól, że wytłumaczę tutaj, co ja miałam w pierwszej kolejności na myśli: Chodziło mi JEDYNIE O TO, ŻE JA SIĘ PO PROSTU PRZYSTOSOWAYWAŁAM DO TEGO, CO MI ŻYCIE DAŁO… Czyniłam tak przecież odkąd pamiętam… i nigdy jakoś nie narzekałam… Uważam bowiem, że poprzez to wykształciło się wiele moich wspaniałych cech, jak ZARADNOŚĆ, POMYSŁOWOŚĆ/ KREATYWNOŚĆ, ODWAGĘ, PEWNEGO RODZAJU WALECZNOŚĆ/ NIEUGIĘTOŚĆ…

A po prostu jakoś te wszystkie smutki udawało mi się zawsze dzielnie przekształcać! I choć tego jeszcze wówczas nie byłam w pełni świadoma, że to robię… To później, jak na to jeszcze raz spojrzałam i stało się to dla mnie takie klarowne, zaczęłam być z tego Z SIEBIE MEGA DUMNA!

Za chwilkę spojrzałam na to jednak z jeszcze innej strony… Jest przecież oczywistym, że nie raz było mi przykro i smutno…. A myślisz, że dlaczego ja niby nie chciałam w domu tak oficjalnie płakać i mazgaić się? Przecież już wtedy wzięłam na siebie obrończynię tej mojej rodzicielki… I tak, widzę to teraz, jak bardzo mnie to wyniszczyło…, to wszystko, co także później wzięłam jeszcze na swoje barki…

Jak choćby ta rozprawa w sądzie z tym moim ojcem/ parszywcem! Po której znowu tak płakałam…, ale oczywiście ponownie nie przy mamie…, bo nie chciałam, by musiała się martwić, że ja to tak przeżywam… Więc robiłam to po prostu po kryjomu, tak żeby nie widziała, bo ja tak bardzo chciałam pokazać, że JESTEM DZIELNA I BĘDĘ JĄ BRONIŁA! Bo…, nie ukrywam, ale później już zaczęłam czuć się nie tylko o wiele silniejsza psychicznie od niej samej, ale… także mądrzejsza… Przy najmniej odnośnie niektórych rzeczy…

No właśnie, kochanie, czyli spójrz tylko: tutaj możesz otwarcie to przyznać i z siebie, jak to mówiła ta Magda po prostu wywalać, wyrzygiwać.

No przecież bardzo dobrze o tym wiem!😋 I uwierz mi, ale w tych moich listach, nie szczędziłam brzydkich słów, przede wszystkim do tego palanta, mojego ojca! O mojej rodzicielce wciąż bowiem myślałam, że…, nie jej też w sumie nie oszczędzałam tam… I pisałam przecież, jak cholernie jest mi przykro, że nie dawała mi tego, co ja potrzebowałam.

Ale też zaraz przychodziły do mnie te słowa, m.in tej Louise Hay…, że rodzice dali nam wszystko, co mogli najlepszego! Po prostu to, że czegoś nas nie nauczyli, było jedynie oznaką tego, że sami tego nie otrzymali od własnych rodziców! Po prostu wiedziałam, że własna rodzicielka W ŻADEN ŚWIADOMY SPOSÓB MNIE NIE KRZYWDZIŁA! NIE BYLIŚMY Z MARCINEM PRZECIEŻ ANI BICI, ANI MALTRETOWANI… czy coś podobnego…

Ja bardzo wierzę, że nasza mama postępowała tak, jak wówczas była pewna, że jest najlepiej i prawidłowo! Wolę tak myśleć, gdyż przecież już to widzę, że to wszystko, co ona źle zrobiła, wychodzi… Najpierw wypadki jej dzieci… i to Marcina właśnie w DNIU MATKI! Przecież to także nie mógł być przypadek! I ja o tym wiem… No dobrze, ale nie będę tutaj wszystkiego innym opowiadać, bo to są jednak prywatne sprawy i zostawię je po prostu na tą sesję. Tutaj jednak powrócę jeszcze do tej mojej konwersacji dalej, tak więc po ostatnim jej:

(…) Usiądź do tego. To jest czas w którym chcesz rozliczyć przeszłość i zacząć nowe życie

Po prostu napisałam takie ogólne już:

Ok…

Wiem że jest Ci ciężko ale już wystarczy. Bierzemy się do pracy. Zaufaj sobie i mi i zrób pracę domową. Na sesji dam Ci całą swoją miłość i uwagę ale teraz muszę zregenerować się po minionym tygodniu. Będzie dobrze bo jesteś gotowa. Wspieram całym sercem.

I to było tak szalenie miłe, że podchodzi do mnie w taki czuły jednak sposób… Nie bardzo tutaj nawet wiedziałam, jak i co mogłabym tu jej jeszcze wyjaśnić, napisać! Gdyż znacznie bardziej wolałabym ją właśnie widzieć i jej to wytłumaczyć…, o ile w ogóle bym potrafiła, 😋. Zatem po prostu już jej napisałam jeszcze tylko to:

Rozumiem, tylko, że ja kochana, jutro mam odbiór dokumentacji medycznej, w czwartek sesję z tą terapeutką, co również będzie się wiązało dla mnie z trudnościami, bo stałam się WWO, a od soboty mam gościć moją mamę z moim bratankiem, który jest moim chrześniakiem, więc wtedy również MUSZĘ BYĆ „fit”. Wiem, że wylałam tu dużo, ale po prostu ZNAM SIEBIE I SWOJE MOŻLIWOŚCI. Jak jeszcze wczoraj przeczytałam, że NAUCZYCIEL SIĘ POJAWIA, JAK UCZEŃ JEST GOTOWY… A ja jeszcze dziś, idąc do warzywniaka po zakupy na śniadanie, dzwoniłam do mojej mamy i powiedziałam jej, że prócz niej zapraszam jeszcze mojego bratanka, bo wiem, jak on bardzo na to zasłużył, a jest on moim chrześniakiem!

Kochana moja, widzę to, jak jest Tobie trudno tłumaczyć komuś zdrowemu takie właśnie rzeczy… Bo TY PRZECIEŻ NIE DOŚĆ, że SZYBCIEJ SIĘ MĘCZYSZ, a ktoś patrząc tak z zewnątrz mógłby sobie pomyśleć: No i co z tego, że musisz odebrać te dokumenty od lekarki? Czy to niby coś takiego wielkiego? Wiesz, ile ja mam tu obowiązków?

Dokładnie też o tym sobie pomyślałam, że przecież jak ja mówię, iż będę u mnie gościła moją mamę z bratankiem, to z całą pewnością nie zakłada tego, iż muszę się również przygotować… Bo i pomijam już naprawdę, że ogarnąć mieszkanie, pomyć zlew, umywalkę i wannę oraz odkurzyć, umyć podłogę, na której przecież będę musiała spać. To przecież to wszystko kosztować mnie jeszcze będzie przede wszystkim też wiele sił psychicznych! Już przecież widzę, jak ta moja rodzicielka mówi coś o tym, że mam wciąż te widoczne ślady po tym zalaniu i kiedy to w końcu będzie uprzątnięte??? A ja wciąż dostaję te @ od tej ubezpieczalni:

Szacujemy Twoją szkodę.

noreply@uniqa.pl11:07 (4 godziny temu)

Ja już, wiesz na to nie reaguję, bo przecież w administracji mówili mi, że JAK NIE BĘDĘ ODPOWIADAĆ, czy że nawet nie muszę udzielać im żadnej odpowiedzi, bo oni wyślą do mnie jakiegoś człowieka, który będzie mógł oszacować te straty! Oooo, ale tutaj jeszcze chciałabym dalej nawiązać właśnie do tych 4 technik uwalniania… Zatem wówczas przesiadłam się jeszcze na balkon… a wieczorem zaczęło być już chłodniej… Więc ówczesne fotki, które wtedy także sobie uczyniłam, bo lubię siebie obserwować, zwłaszcza wygląd tej mojej buzi… wyglądałam wówczas tak:

A tak bardzo zafrapowało mnie jeszcze, cóż ta moja siostra mówiła… Zaraz to zacytuję, BO NAGRAŁAM TO SOBIE TAKŻE NA DYKTAFON KOMÓRKOWY!

Tak, moja droga, DOSKONALE TO SŁYSZAŁAM, CÓŻ TY WYPOWIADAŁAŚ….

Tak właśnie… Dokładnie sobie w tym momencie pomyślałam, że boooszeee, ja przecież odczuwam TO WSZYSTKO NA RAZ, bo… i spokojnie mogę rzec, że:

BOJĘ SIĘ…

WSTYDZĘ SIĘ…

CZUJĘ ŻAL…

CZUJĘ OSAMOTNIENIE…

JESTEM ZŁA…

To powiedz, kochanie, co Ty jeszcze przy tym ostatnim właśnie dodawałaś…

No przecież na początku jeszcze sobie dalej tylko dowalałam…, bo mówiłam, JESTEM ZŁA, ŻE ZNOWU NIE DAJĘ RADY… I wykonywałam to, tak ubrana w polar i nawet przykryta już kocem nieskończenie wiele razy… Później jednak już się w końcu opamiętałam! I zaczęłam wypowiadać po prostu JESTEM ZŁA…, ALE WCZEŚNIEJ NIE WIEDZIAŁAM, NIE BYŁAM TEGO ŚWIADOMA, ŻE TAK NIE POWINNAM, DLATEGO TERAZ JUŻ UKOCHUJĘ SIEBIE, TĘ WŁAŚNIE MOJĄ SŁABOŚĆ I NIEWIEDZĘ!

Czyli tutaj sobie pomyślałam znowu o tej mojej rodzicielce, że może ona postępowała tak samo… Bo po prostu jej także nikt tego nie nauczył, jak można, a nawet TRZEBA I POWINNO SIĘ siebie kochać jeszcze bardziej dokładnie w tych momentach, kiedy nam coś nie wychodzi, gdy coś świadomie, bądź nie po prostu spapraliśmy…, ale musimy w to wierzyć, że gdybyśmy posiadali wiedzę, że można było wykonać to inaczej, Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ BYŚMY TO UCZYNILI!!!

Oooo ranyyy, a teraz ponownie mi się to jakoś włączyło… To, co i wtedy też na tym balkonie… A mianowicie ta MANTRA znowu: RA MA DA SA…

Nie! cholera ja tego nie skończę naprawdę… To teraz już tylko tutaj dodam, że właśnie tak bardzo zainspirowała mnie ta Klaudia… I dokładnie wtedy, już wszystko poszło… tak słuchałam tych słów:

DAJ SOBIE PRZYZWOLENIE NA TO, BY CZUĆ, DAJ SOBIE ZGODĘ, BY W TWOIM SERCU ZAGOŚCIŁO TO, CO PŁYNIE… , COKOLWIEK TO JEST! BYĆ MOŻE WRAZ Z TYM UCZUCIEM PŁYNĄ JAKIEŚ OBRAZY, SKOJARZENIA, LUB WSPOMNIENIA… NIECH WSZYSTO PŁYNIE BEZ TWOICH OSĄDÓW, BEZ OPORU. AKCEPTACJA UZDRAWIA CIĘ EMOCJONALNIE. ODDYCHAJ I AKCEPTUJ (…)

Kochana moja, czyli spójrz tylko znowu na te słowa, które Klaudia tu właśnie wypowiada. Przecież , jak się temu przyjrzeć to jest nic innego jak również nawiązanie do tego R.W.!

I tak też tam siedziałam i czułam, że muszę to jeszcze pouwalniać, czyli odsłuchiwałam to sobie raz po raz… A jeszcze, co wtedy niesamowitego dla mnie dostrzegłam: NA TEJ LATARNI SIEDZIAŁ PRZEZ CAŁY TEN CZAS TEN SAM GOŁĄBEK! Czułam, że on mi znowu po prostu towarzyszy w tym i robiło mi się tak szalenie ciepło na sercu, bo czułam znowu, że nie jestem tutaj sama! No dobrze, to chyba już tutaj, póki co, choć, 😋wyraziłam to, co chciałam. A teraz załączam moją dalszą rozmowę:

To zrób pracę domową a z terminem zobaczymy. Może na razie odmówić psychoterapeutkę? Bo to się trochę gryzie. W dodatku u niej pewnie musisz płacić za sesje

Nie będę kryła, że zaskoczyła mnie tymi właśnie słowami, które pogrubiłam… Bo wydaje mi się, że żaden profesjonalista nie powinien mówić takich rzeczy, bo przecież niektórzy takiej terapii jeszcze wymagają, a moim zdaniem, ALE OK., TO JEST TYLKO MOJA OPINIA, taka terapia mogłaby tylko pomóc… I dokładnie to są znowu te momenty, kiedy zaczynam się zastanawiać, czy robię dobrze, że piszę, iż mam w ciele 40- letniej kobiety mózg nie tak całkiem sprawny…

Kochana moja, ponownie jesteś po prostu szczera, piszesz co czujesz, tak jak podpowiada Ci serduszko! A tak przecież czyniłaś zawsze! Ale rozumiem tutaj Twoje obawy… które zresztą później także wyraziłaś tym jednym zdaniem, które tutaj podkreślimy!

ta babka na razie, jak mi powiedziała nie ma terminów jeszcze, to będzie jedynie takie spotkanie zapoznawcze, za które oczywiście będę musiała zapłacić i to AŻ 170PLN… ale wiesz, choć strasznie się tego obawiam… również jest mi z tym źle, że tyle hajsu muszę oddać… jak za 2 dni przyjeżdża do mnie moja rodzicielka z chrześniakiem…, którym również chcę coś tutaj jednak ciekawego robić… A ponieważ mój mózg niestety nie działa JESZCZE WCIĄŻ tak, jak dorosłych osób…, więc to będzie dla mnie również nie lada wyzwanie… Ale myślę/ i czuję to, że ja potrzebuję PRZEDE WSZYSTKIM TAKIEJ FIZYCZNEJ ROZMOWY Z KIMŚ, KTO MNIE ZROZUMIE… A tak sobie obczaiłam, że to spotkanie mi pokaże, jak i czy w ogóle się z tą kobietą rozumiemy… A na sesję i tak będę musiała czekać, więc spokojnie. Nie obawiaj się, ps. właśnie zaczęłam robić tą pracę domową…, tylko co jak ja wielu rzeczy nie pamiętam w ogóle?

Pisz to co pamiętasz.

właśnie to robię 😉

Rozmowy ze mną dużo Ci dadzą również. Może na razie daruj sobie to spotkanie zatem za 170zl ale jak chcesz. Na Twoim miejscu umówiłabym się z nią po naszych sesjach

kochana, ja już sama nie wiem, kogo mam słuchać…

A co Ci mówi intuicja?

I teraz właśnie zapytałam oficjalnie o to:

Aniu, czy mogę cytować te Twoje słowa na moim blogu? To, jakie przydzieliłaś mi zadanie/ pracę domową?

Tak

Dziękuję 😘

//////

A teraz jeszcze tylko zrobię nam po kawce! I… wiesz co muszę tutaj powiedzieć? CAŁY BÓL Z MOJEJ LEWEJ STRONY CIAŁA JUŻ ZNIKNĄŁ!!!

Wooohooo, co za niewyobrażalne szczęście!!! 🤗.

Owszem , ale może to poprzez ten pot, który ze mnie / z moich pach teraz niemal się leje, buhaha, 🤣.

A może to, kochanie z powodu tej zupy, która była jednak za słona…, 😏.

Czyli jednak! Też to czułaś! A ja już zaczęłam dochodzić, czy to czasem nie z powodu tej kaszy jaglanej, ale mam jej nagotowanej w osobnym rondelku i tam posmakowałam, że nie to nie z jej winy…🤷‍♀️ Więc już naprawdę nie wiem, z jakiego to powodu…

Kochanie, teraz robimy kawę i to już zostawiamy! A skupiamy się jeszcze raz na przeczytaniu tego wpisu, bo wiem, że wieczorkiem chciałabyś wyjść jeszcze na kijki! A moja droga, spójrz tylko, jak cudownie dzisiaj wykonałaś wszystko, co miałaś! No ok, jeszcze prócz tego sprzątania…, 😋. I nawet, do kawy odpuściłaś już sobie tego loda…, bo zauważyłaś, że pozostały już tam tylko 3, zatem zostawiasz je ponownie na… to, jak przyjedzie do Ciebie mama z Kacperkiem.

///////

Kochani, wcale nie przeczytała jeszcze tego wpisu od początku, bo… szkoda było jej na to swojego cennego czasu! Zdecydowanie bardziej jeszcze zdobyć jakąś wiedzę i tak tym sposobem włączyła jeszcze nam ten oto filmik: Bądź miłością swojego życia! Cz. 2 I muszę Wam powiedzieć, że była tak niesamowicie tym filmem zachwycona!!! Tak strasznie spodobało jej się to UWALNIAJĄCE SŁOWO/ PRZEKLEŃSTWO. Tak niesamowicie wręcz się wówczas do tego uśmiechała, że nie mogła wręcz wyjść z zachwytu, jak wygląd jej twarzy się poprawił i zaraz uwieczniła to oczywiście na zdjęciach, aby mieć na to dowód!

Co więcej… ja taaaak niesamowicie się z tego nagrania ucieszyłam! Bo już wyobrażałam sobie, że włączę je nawet moim gościom, bo uważam, że to jest niesamowicie mądry materiał! A przecież chcę tą wiedzą dalej się dzielić!!! Jestem tego pewna, że oni również wiele zyskają! Tzn. wiem to już, bo dzwoniłam do mojej rodzicielki właśnie idąc ponownie z tymi kijkami po tej dolince, a byłam w tak cudownym nastroju, bo powiedziałam nawet, że już się cieszę ogromnie na ich przyjazd!

To powiedz proszę jeszcze tylko tak szybciutko, o czym generalnie ze swoją mamą rozmawiałaś?

Ok., ale podam jedynie znowu hasła, aby nie tracić na to więcej czasu…Albo, nie, teraz już nawet mi się tego nie chce…, bo jestem już zmęczona…jednak…

Kochanie, ale powiem tutaj coś jeszcze o Tobie… Co nie wiem, czy zauważyłaś… Że Ty moja droga, właściwie już pisałaś poniekąd to samo tutaj wcześniej… Nie używałaś wprawdzie żadnego przekleństwa, ale już we wspaniały sposób potrafiłaś to zrobić i powiedzieć właśnie sobie, że NO I CO NIBY Z TEGO, ŻE TAK SIĘ STAŁO? WIELKIE MI CO? Widzisz, jaką Ty jesteś cudowną istotą? Wiedziałaś już to, poniekąd z doświadczenia właśnie! I wcale nie potrzebowałaś do tego jakoś wcześniejszej właśnie TEORII!

Tak wiem to…. i sama byłam tym niesamowicie znowu zachwycona, tak sobą samą! I moją mądrością, którą już udało mi się zdobyć poprzez właśnie doświadczenie i w ogóle chyba sposób bycia… Stąd tak bardzo podziwiałam wówczas ten mój odprężony wyraz twarzy!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close