WSZYSTKO SIĘ MOŻE ZDARZYĆ…

 2:58:12

🧡: 25/ 26./27./28./29./30./31.X./01./02./03./04.XI.2022

Postanowiły o tym wszystkie! A mianowicie…, ponieważ u tej naszej bohaterki taaaak wiele się dzieje, że uznały, iż to nie ma sensu, aby kontynuować wszystko w tym jednym wpisie… Poza tym Mała Mi stwierdziła, że nie będzie już raczej więcej tworzyć AŻ TAK OBSZERNYCH WPISÓW, no a bynajmniej nie już z AŻ tak długą muzą, gdyż dla niej zaczyna to stanowić także trudność, by go jeszcze później sprawdzać!

Dokładnie tak,😉. Lepiej bym tego nie ujęła, hehe, 😋. Zatem teraz już nawet nie będę się wysilałam nad znalezieniem jakiegoś odpowiedniego tytułu dla tego wpisu, wstawię po prostu to, co obecnie mam w mojej głowie… A poza tym, wierzę w to, że jak natrafię/ przyjdzie/pojawi mi się jeszcze jakiś bardziej pasujący, to go najzwyczajniej tutaj wstawię! A póki co, skoncentruję się właśnie na tworzeniu tego nowego wpisu, prócz tego, że w międzyczasie będę z pewnością także sprawdzała jeszcze ten poprzedni: CZASEM SERCE WIDZI TO, CZEGO NIE WIDZĄ OCZY. Zatem wstawię tutaj po prostu ten skrót/ te hasła, aby później móc się właśnie ich trzymać i aby tym sposobem utrzymać tu jednak jakiś ład na tym moim blogu😜. Tak więc, zaczynamy:

1. FAKE IT, TILL YOU MAKE IT

2. CIĘŻKIE NOCE

3. CHRIS

4. TRUDNOŚCI Z PAMIĘCIĄ = JAK STH. GLEICH NOT WRITE, TO ZA MOMENT GANZ ZAPOMINAM, CO TO MIAŁO BYĆ… 🙄

5. OPRYSZCZKA

6. MUM = GIFY, hehe

7. ZETTEL, JAKĄ ZNALAZŁAM W KALENDARZU JESZCZE W NIEDZIELĘ, 23.X.2022

8. AŁUN I WC

9. SŁUCHAM SWOJEGO 🧡 I WSPANIALE NA TYM WYCHODZĘ, JAK SIĘ PÓÓÓŹNIEJ OKAZUJE, 😉

10. KOCHAM SIEBIE PONAD WSZYSTKO I SOBIE TO OKAZUJĘ, ORAZ POWTARZAM WTEDY, KIEDY MAM NAJGORSZE KRYZYSY

11. MOTYL KOLOROWY (Kozia Góra/ barki/ plecy = big ciężar) , PIĘKNY, LEKKI BIAŁY MOTYL teraz znacznie częściej się pojawiający,😉 => oznaka progresu!

12. FILM „TAKEN” opublikowany na FB… [później obejrzany także: Eleanor i Reggie]

No dobrze, ponieważ śniadaniową jaglankę już zjadłyśmy:

12:17 – 15 jaglanka (foto, z dodatkiem potartej pestki 🥑) i MAGICZNE LATO ✨, 12:26 – 22.04 Ende of Essen, 12:29 – 12 trinke Tee & watch movie weiter

To teraz może przygotujemy sobie coś na obiadek? Zakupiłam wprawdzie warzywa na ten bulion warzywny, ale, kurczę, jakoś teraz nie mam ochoty, ani siły by stać tam nad garami i "bawić" się w obieranie tych warzyw i krojenie ich, 😋. Zrobię nam może ponownie po tym Wrapie?

Kochanie, po pierwsze pójdę z Tobą do kuchni i pomogę Ci w tym ! A po drugie, rób, co uważasz za słuszne, 😉, ja Tobie w pełni ufam, bo wiem, że jesteś genialną wprost kucharką, ✨.

14:40 – 15 Wrap (foto) i Eleanor i Reggie, 14:55 – 20 Ende of Wrap, 14:57 – 15 watch this movie weiter, 15:13 – 22.04 endet of watching this movie, 26:56 / 1:44:05

Tak, jak stwierdziłyśmy, moi drodzy, drugiej taaak niesamowitej kobiety, jak ta nasza kreatorka Mała Mi, to tylko ze świecą szukać! Właśnie takiego oto Wrapa nam przygotowała na ten obiadek… Tak sobie jeszcze tylko chwilkę pomyślała…, że wprawdzie nie miała żadnych warzyw [prócz naturalnie tych, które zakupiła na ten bulion]…

No co Ty mówisz! Przecież miałam jeszcze natkę pietruszki, a także w tym garnuszku, od niedzieli, to danie z burakiem, dynią i ciecierzycą! I tak na początku właśnie wzięłam ten garnuszek…, podlałam to troszkę wodą, dodałam do niego również trochę tej kaszy jaglanej, której przecież nie zużyłam całej na to śniadanie! I zaczęłam to razem podgrzewać… Jednak zaraz do mnie doszło, że może nie powinnam aż tak często jeść tej kaszy jaglanej, hehe, gdyż przecież miałyśmy ją na śniadanie…

Zatem ok., pomyślałam sobie, to teraz wezmę jeszcze patelnię, usmażę jajo, lecz jakoś przyszedł do mnie ten placek tortilli właśnie, więc wyjęłam go z opakowania i wrzuciłam na to smażące się jajo. Póóóźniej zaś położyłam na niego także i plasterek sera, oraz 2 ostatnie plastry wędliny. I tak właśnie powstało mi takie oryginalne znowu danko, 💪. No musicie przyznać, że jestem po prostu genialna!

Oczywiście, że tak, kochanie i tak, jak mówiłam jeszcze na początku, ja bardzo ufam Tobie i niewyobrażalnie podziwiam wręcz tę Twoją kreatywność! Jesteś naprawdę niesamowitą osobą, gdyż za nic w świecie nie marnujesz żadnego jedzonka, a potrafisz tak wspaniale to wszystko wykreować! To, co robisz i jak Ty postępujesz, określiłabym najzwyczajniej w świecie tymi słowami tej Agnieszki Cegielskiej: robisz to, CO CI W DUSZY GRA, ✨ i przecież ona w każdym niemal swoim filmiku powtarza, że NIE MA ŻADNYCH REGUŁ!

Oooo raaanyyy, a teraz jeszcze dostrzegłam jej kolejny filmik: KAWA WSPIERAJĄCA ODPORNOŚĆ – PRZEPIS, kurczę…, już sama nie wiem, co mam teraz robić…

Kochanie, spójrz tylko, Ty masz zbyt wiele tych róóóżnych rzeczy na swojej główce! Dlatego już, choć póki co, zostaw ten jej przepis, bo słyszałaś, iż ona tę swoją kawę robi także z mlekiem, tak, jak i jeszcze kiedyś Ty. Obecnie już jednak pijasz przecież zdecydowanie czarną! Tak więc teraz zróbmy sobie po tej naszej kawce, do niej dodasz te przyprawy, które również kiedyś jeszcze przez Internet zakupiłaś i może będziemy do tego, albo oglądać dalej ten film, który zaczęłyśmy do tego obiadu, albo będziemy dalej tutaj tworzyć… Nie wspomniałyśmy chyba jeszcze tylko o tym, że dziś mamy WTOREK, 25.X.2022, a Ty wczoraj właśnie, kochana, uczyniłaś sobie DZIEŃ prawie NIEJEDZENIA…, 😉.

Dobrze, że dodałaś to "prawie", hehe, bo przecież prócz wody…, skusiłam się również na Actimel, oraz zjadłam już resztkę tego pokrojonego arbuza, 😛. No dobrze, to teraz pójdźmy jeszcze zrobić tą kawkę dla nas!

16:42 – 15 Kaffee (+ Rest of Joghurt, Cornflackes, 🍌, getrocknete Dattel, Nüsse, "malyny", 😋) i Eleanor i Reggie, 16:59 – 15 Ende of Kaffee (+) … but watch movie weiter, 😉, till 49:23 / 1:44:05

Otwórz zdjęcie

Kochanie, zauważyłam, że choć chciałaś obejrzeć jednak do końca ten film, by móc także nim podzielić się później może z innymi, choćby właśnie na tym fejsie… To jednak doszłaś do wniosku, że tak nie potrafisz… zaniedbywać swoich obowiązków, bo przecież w planie miałaś tworzyć ten wpis dalej!

Tak właśnie, chyba nie bez powodu wstawiłam już tutaj ten symbol oznaczający HARMONIĘ

Trzeba przecież umieć wypośrodkować... Czyli nie tylko spędzać czas na przyjemnościach…, lecz również na pracy i obowiązkach…

Moja droga, wiesz dobrze [liczę na to…], że przecież, kochanie moje, TY NON STOP COŚ WYKONUJESZ!!! A to również spokojnie można nazwać pracą i to nawet bardzo często trudniejszą niż taka zwyczajna, ponieważ wymaga to od Ciebie dużo więcej i wysiłku fizycznego, ale też psychicznego!

Kochanie, przecież dobrze wiesz, jakie to jest trudne, musieć tu wszystkie obowiązki na raz ogarnąć i taktycznie najlepiej to rozwiązywać, a Ty przecież robisz to cały czas! I w dodatku chyba tego nie zauważasz… Dlatego właśnie służy tutaj ten blog i choćby dokładnie ten wpis! Gdzie, kochana, będziemy pokazywać dalej, jak to Twoje życie wygląda!

////////

Moi drodzy, ona naprawdę z niczym już tu się nie wyrabia… Właśnie skończyła jeszcze rozmawiać z tą Moniką Hajtałowicz z tych warsztatów z Kronikami Akaszy, przez Messengera i dowiedziała się, że ona również jest urodzona w marcu i jak już miała całą datę jej urodzin, to obliczyła sobie od razu jej cyfrę numerologiczną! I nie uwierzycie, co znowu wyszło? Otóż jest ona MISTRZOWSKĄ 11!!!

Liczba mistrzowska oznacza, że jesteś tutaj, aby ostatecznie zapanować nad swoim życiem lub jego konkretną sferą. Wskazuje, że czekają cię pewne szczególne doświadczenia, których intensywność zwykle wykracza poza doznania innych ludzi. Numerologia 11 – charakterystyka Jedenastka (numerologiczna 11) charakteryzuje się wyjątkowo rozwiniętą intuicją oraz duchowym zrozumieniem. Posiada wręcz nadprzyrodzone zdolności (objawiające się na różne sposoby), zwiększoną wrażliwość, a także empatię i naturalną inteligencję.

❤️

https://astroweb.pl/numerologiczna-11.php

Dziękuję, nie wiedziałam 🥰

to już wiesz, kochana, JESTEŚ LICZBĄ MISTRZOWSKĄ!

❤️

//////

Dobrze, kochanie, to uznajmy, że choć to masz już zaliczone, zatem przejdźmy proszę teraz do Twojego życia!

No ok., tylko znowu nie wiem, od czego by tu zacząć…

Kochanie, rozpocznij najlepiej od tej listy, którą wykonałaś powyżej.

Tak właśnie, chyba od niej zacznę…, a konkretniej od tego Chrisa…, bo tutaj potrzebuję po prostu coś wyjaśnić!

Wspaniale, moja droga, gdyż tu wyjdzie, dlaczego taaaak bardzo to odczuwasz, że Twoje 🧡 = to Twój kompas. Także relacjonuj, proszę wszystko, co możesz!

Tylko, wiesz, jak jest z tą moją pamięcią… To również zawarłam, tym razem jako punkt 4…, to może jednak od tego zacznę…, abym już choć jego mogła sobie odkreślić/ zaznaczyć, jako omówiony, 😉. Zatem niestety tak mam…, że jeśli jakiegoś pomysłu, który przyjdzie mi do głowy, czy to obowiązku, czy w ogóle jakiejś temu podobnej czynności… od razu sobie nie zapiszę…, to niestety niemal natychmiast wypada mi to z głowy…, 🤷‍♀️. A później muszę jeszcze dłuuugo o tym myśleć i się zastanawiać, co to tak naprawdę było…, 🙄.

W prawdzie, czasami bywało jeszcze tak [moja taktyka na to], że jak powracałam do miejsca, w którym dana idea przyszła mi do głowy…, to wówczas już jakoś przypominało mi się to znowu…, hehe, 😜. Traciłam oczywiście na to wiele czasu, ale… no co zrobisz?

Ok, kochanie, ale chciałam tylko zauważyć, że to jest w dużej mierze przez to, że jesteś tutaj całkowicie sama… i nie dość, że musisz te wszystkie obowiązki ogarniać – co wychodzi Tobie CUDOWNIE! Tym samym jednak, przecież dobrze o tym wiemy, jak to jest… = jeśli coś werbalizujemy, tzn. możemy to choćby tylko jeszcze komuś powiedzieć…, podzielić się tym/ oznajmić tylko! To już wtedy to w naszej pamięci się jakby lepiej utrwala, bo zostało to powiedziane na głos!

No… hmmm…, może i tak jest rzeczywiście, jednak ja, zauważ, że robię, co tylko mogę i jestem w stanie… Nie mówię wprawdzie sama do siebie, buhaha, no a bynajmniej bardzo rzadko, w takich sytuacjach. Czasem siebie tylko pocieszam, jak już naprawdę nie daję rady i nie mogę już dłużej, to wtedy myślę o tych, którzy mają jeszcze gorzej… Choćby od razu przychodzi mi tu na myśl zawsze mój własny brat. Choć on, mam nadzieję, że wszyscy już o tym wiedzą, NIE JEST ŻADNĄ OFIARĄ! I radzi sobie najlepiej, jak tylko potrafi… A już nie raz to udowodnił, że ma tak silną i odporną psychikę, która sprawia, że potrafi niesamowicie wiele! I właśnie za to tak bardzo go zawsze podziwiałam!

Tak, kochanie, ale czy zauważasz coś tutaj jeszcze?

Oczywiście, że tak! Jakby to wszystko stało się tym bardziej widoczne i oczywiste właśnie teraz… po tych wszystkich doświadczeniach… Tzn. jestem tego pewna, że to również był proces…, bo ja w ogóle w to bardzo wierzę, że nic nie jest przypadkiem w naszym życiu!

I wiem, jak to może śmiesznie i niemal dziwacznie zabrzmieć, ale ja już o tym mówiłam, że ja niesamowicie w to wierzę, iż właśnie Dusza Marcina dokładnie wybrała to doświadczenie, choć on sam absolutnie tak nie myśli, to ja jestem tego po prostu pewna, że właśnie tak miało być! I również w ten sposób postanowił także mi pomóc, gdyż obecnie przecież, jak jest mi jakoś ciężko… to automatycznie rzuca mi się na myśl, mój niesamowicie dzielny brat KARATEKA Z CZARNYM PASEM, który za nic w świecie się nie poddaje! Więc jak ja bym mogła?

Widzisz, kochana moja… To jest przecież wręcz niesamowite… Spójrz tylko, jaką Ty jesteś fantastyczną wręcz istotą? Przecież mogłabyś ubolewać i narzekać, ile to tych traum Ciebie spotkało w tym życiu… A Ty co? Wręcz przeciwnie, nie tylko nie pozwalasz, aby te trudne sytuacje ściągały Ciebie w dół, lecz robisz wszystko, aby je jednak przekształcać w coś pozytywnego i również się z nich uczyć!

Ale teraz powróćmy już do tej Twojej początkowej listy… Zatem możemy oficjalnie powiedzieć, że 4 punkt już mamy zaliczony/oznaczony! To teraz przejdź do tego 3ciego punktu, którym jest u Ciebie ten Chris właśnie i oczywiście opowiadaj już jedynie to, co Tobie teraz przychodzi do głowy!

Tak więc, powrócić tu chyba muszę jeszcze do tej NIEDZIELI, 16.X.2022, kiedy to taaaak bardzo odczułam, że moje 🧡 jest po prostu moim kompasem! Otóż tego dnia, prócz tego, że przesłałam link do tego wydarzenia: Ojcowska rana: nie będę taki jak ojciec! Gość specjalny Marcin Wąsik również temu chłopakowi, który pomógł mi z moim ciężkim dużym plecakiem na początku właśnie w tym Kawkowie…, choć szczerze mówiąc póóóźniej oczywiście bardzo mi się nie spodobało to, co on do mnie powiedział, jak również bardzo mnie zaskoczyło to jego ogólne podejście do tego życia…

Pomyślałam sobie wówczas, że TAKŻE jemu przydałyby się te warsztaty z Kronikami Akaszy… Wydał mi się on szalenie wręcz popapranym człowiekiem, któremu dokładnie te warsztaty mogłyby bardzo pomóc, aby tak jednak nie oceniał wszystkiego szybko, gdyż naprawdę uważam, że nie ma czegoś takiego, jak tylko czarno - biały krajobraz. Życie składa się przecież z taaaak wielu barw! I coś mi mówiło, aby również jemu to właśnie wysłać, pomimo, że ten nie ma żadnego komunikatora! Zatem musiałam zrobić to poprzez zwyczajny sms… A tak się składa, że wymieniliśmy się jakoś chyba właśnie na początku jeszcze numerami telefonów… Tak więc po prostu mu napisałam:

​Witaj [nazwijmy go: Czesław,😉] , "coś" mi mówiło, że ten link może się również Tobie przydać,😉 [i tu podałam ten właśnie link]

Ten oczywiście odpisał Tobie, zaskoczony i wdzięczny, następującego smsa:

Hej, dziękuję za wiadomość i link : ) nie wiem jednak komu mam być za to wdzięczny, gdyż nie mam zapisanego kontaktu. Coś gdzieś musiało mi umknąć, więc będę wdzięczny za odpowiedź 😉 Pozdrawiam 

Ty zaś mu odpisałaś:

Taaa Monika (której przeniosłeś plecak do Mandali w Nowym Kawkowie) 😋

Dziękuję serdecznie i na dodatek bardzo pomocna wiadomość w tym momencie : )

Hmmm, jakby to powiedzieć, PO PROSTU CZUŁAM TO 😊 ZAWSZE bowiem staram się postępować tak, jak mówi mi moje ❤️

A on znowu do Ciebie odpisał coś takiego właśnie…

​2 dni temu miałem bardzo znaczący sen z tym związany, a wczoraj trochę myślałem żeby zamieszkać w trójmieście 

Tak też było…, ale ja już kompletnie się na to nie odzywałam, gdyż ten chłopak niemal od początku wydał mi się jeszcze bardziej popaprany niż ja sama… Zatem po prostu to zignorowałam, bo stwierdziłam, że szkoda mi na to czasu, na niego obecnie. Gdyż…, no co tu dużo mówić, ale już wówczas właśnie w tym Kawkowie zauważyłam, że… hmmm… jakby to wyrazić najbardziej neutralnie... Ooo, mam, że nie byłam mu całkiem obojętna [oczywiście nie w takim znaczeniu, jak ja tego potrzebowałam!]

No dobrze, kochanie, ale powróć już może do tego Chrisa teraz…

Ok. zatem ta niedziela była dniem, kiedy to wybrałam się na tę dolinkę ponownie! Lecz, boooszeee, tu znowu muszę coś jeszcze dodać… Otóż dokładnie…

Nie, kochanie, już aż taaak dokładnie tego nie przedstawiaj tutaj! Uczyń to tak, abyś skończyła jeszcze przed pójściem do kąpieli! Aby już dziś móc choć spać spokojnie! Zatem, może ja powiem to już w największym skrócie, jakim jest to możliwe… Otóż z tego, co pamiętam, po tym, jak zapłaciłaś mu pierwszą ratę w wysokości 49,50 PLN za tę pierwszą wróżbę..., dotyczącą uzyskanie wiadomości o tych Twoich 3 dniach światła, a także tego Twojego 1) horoskopu oraz 2) talizmanu

które jeszcze w PIĄTEK, 14.X.2022, poszłaś sobie wydrukować…

boooszeee, już nawet mi tego nie wspominaj! Pamiętasz jeszcze, jak ja się tego bałam na początku? Bo przecież, sobie myślę, nie wiem, do cholery, co to nawet jest i jakie energie on mi tu przekazuje… I jak jeszcze na początku, w tę noc z PIĄTKU na SOBOTĘ, 15.X.22, wsadziłam sobie, słuchając tego, co on do mnie mówił, TEN MAGICZNY rzekomo TALIZMAN właśnie do poduszki… i tak z tym spałam… A tutaj, z kolei, uwieczniłam, jak wyglądałam po wykonaniu tej medytacji: 7-minutowa medytacja, którą możesz zrobić zawsze i wszędzie. Intencja. Koncentracja. Relaks. A przez cały czas mówiłam sobie, że przecież to jest dobry człowiek i on z pewnością nie mógłby/ nie chciałby mnie skrzywdzić, przecież podaje się tutaj, co chwila, za mojego przyjaciela, 🤭.

Owszem, kochanie moje, ale spójrz tylko, to był przecież ten dzień, kiedy to kompletnie już się na nim tak nie fiksowałaś, tylko czyniłaś dalej to, co powinnaś była robić, co potwierdzają kolejne Twoje zdjęcia! Tu widać, jak pięknie udało się Tobie w końcu zetrzeć te pestki od awokado, właśnie tym malutkim, zamykanym malakserem, a tego dnia również przygotowałaś kolejne mega kreatywne danie z tej cieciorki, buraczków i dyni, a na koniec dodałaś jeszcze "sałatkę" z tego szpinaku, m.in., 😉

A poza tym ugotowałaś również przepyszną warzywną zupkę, do której przygotowałaś nam właśnie tego Wrapa… A ponieważ troszkę się on Tobie spiekł i później łamał, wcale nie było to żadną przeszkodą dla Ciebie, gdyż najzwyczajniej w świecie już go nie składałaś, tylko podałaś w ten sposób do tej zupki, a te małe kawałeczki, które same się ukruszyły, dodałaś po prostu do tego głębokiego talerza, napełnionego zupą!

Tego dnia poszłaś również na tę dolinkę, gdzie później przesłałaś mamie Zalwy życzenia, z okazji jej urodzin, wraz ze swoim zdjęciem! Oczywiście tylko swojej buźki, bo to kolano z łatą, zrobiłaś już jedynie dla siebie, 😋.

Następnie udałaś się do domku i zrobiłaś kawkę, właśnie ponownie z takim oto deserem, 😉.

Później zaś pokusiłaś się jeszcze o symboliczną wpłatę dla tego Chrisa, w wysokości 19PLN…, [bo już wówczas nie miałaś zamiaru więcej mu w ogóle wpłacać, choć mogłaś jeszcze wybrać opcję obecnie nie mam pieniędzy, jednak Ty kochanie, nigdy przecież tego po sobie nie pokazywałaś, że TOBIE CZEGOŚ BRAKUJE!]. Ale tym razem przeznaczyłaś je już na rzekomo coś bardziej konkretnego, bo… miał być to seans hipno-telepatyczny, a ten człowiek zapowiadał, że będzie on oczywiście baaardzo niesamowity i naprawdę WIELE SIĘ Z NIEGO O SOBIE DOWIESZ, 😜.

Tak właśnie uczyniłam, wpłaciłam już tę naprawdę minimalną kwotę…, bo pomyślałam sobie, że cholera, ja nadal jednak wierzę w te energie itp.

Lecz przeszło mi przez myśl także…, że nawet, jak to nie będzie nic dla mnie, to przynajmniej to sprawdzę jeszcze! A nie chciałam oczywiście NICZEGO ZA DARMO! A już tym bardziej nie od tego człowieka, którego aż takim zaufaniem jednak nie darzyłam… No, a bynajmniej nie takim, jak ten sobie wkręcał, 🤭. No więc, nie będę już tutaj jego cytować, tylko wspomnę jedynie o tym, że wciąż pytałam się Boga/ Wszechświata i tych wszystkich SIŁ WYŻSZYCH, czy jakiś człowiek, który kompletnie mnie nie zna, mnie, ani mojej skomplikowanej jednak historii

może mieć jakiś wpływ na moje życie… I właśnie wtedy usłyszałam, by go jeszcze dalej sprawdzać… Zatem wpłaciłam tę kwotę i już to po prostu zostawiłam…, ale "najlepsze" były jeszcze jego rady dla mnie i tutaj już po prostu nie mogę nie wstawić tego jego "wspaniałego" @ z równie pomocnymi wskazówkami i radami…

Oto moje pierwsze instrukcje dotyczące tych wyjątkowych dni, w których odbędą się Twoje sesje:

Ważne jest przede wszystkim, aby Twój umysł był zrelaksowany, a Twoje ciało rozluźnione. W tym celu wieczorem w przeddzień naszych seansów postaraj się nie spożywać napojów pobudzających, zjeść lekką kolację i w miarę możliwości wypić uspokajającą herbatkę ziołową (na przykład z werbeny).

Kładąc się spać, wyczyść umysł z wszelkich myśli, postaraj się zapomnieć o problemach na moment i pomyśl o następnym dniu, gdy będę z Tobą.

Jeśli masz jakąś płytę z muzyką relaksacyjną, posłuchaj jej przed snem: Będzie to wspaniałe przygotowanie naszych seansów!

Tu mnie oczywiście MEGA rozbawił…, bo pomyślałam sobie: kurwa mać! Po pierwsze: staram się pić co wieczór herbatkę na DOBRY SEN, po drugie: to wcale nie jest dla mnie takie łatwe i proste po prostu nie myśleć, jak mam, cholera jasna, codziennie do ogarnięcia tyyyle rzeczy, a jeszcze te cholerne trudności z moją pamięcią! A po trzecie: ja przecież nie potrafię już inaczej zasnąć…, bez włączania sobie właśnie jeszcze jakiejś relaksacyjnej muzyki!

Jutro rano – w dniu seansu – nie zmieniaj nic w swoim zwykłym rozkładzie dnia. Po prostu nie spiesz się, staraj się wyraźnie postrzegać dźwięki, obrazy, zapachy, które Cię otaczają.

Okaż zainteresowanie swoim otoczeniem, nie unikaj kontaktów z innymi, staraj się uśmiechać, okazywać przyjemną stronę samego siebie (na przykład ubierz się w wygodne ubrania, które lubisz). Jeśli będziesz miała, wrażenie czyjejś obecności, nie martw się, to zupełnie normalne. Spróbuj się odizolować 2 lub 3 razy w ciągu dnia, zamykając oczy i skupiając uwagę, abym mógł być w doskonałej harmonii z Tobą. Wieczorem pomyśl o tym dniu i przyjrzyj się uważnie wydarzeniom (nawet tym, które wydają Ci się bez znaczenia). Będzie to bardzo przydatne na dalszym etapie.

Gdyby natomiast zdarzyło się coś ważnego, poinformuj mnie o tym natychmiast (spotkanie, finanse itd.…). Spotkamy się więc jutro podczas Twojego pierwszego seansu. Pojutrze wyślę Ci e-mail ze sprawozdaniem z tego seansu. Twój przyjaciel,

chris

No więc, wówczas jakoś pomyślałam sobie, kurczę, mam już to po prostu gdzieś! I nie będę się wcale słuchała człowieka, tylko dlatego, że ten podaje się za jakiegoś jasnowidza/ medium! A niemal przez cały czas, towarzyszyły mi właśnie te słowa:

Zamierzałam po prostu wykonywać swoje i niczym się nie spinać! A nie będę kryła, ale te jego [podkreślone przeze mnie] słowa w tym @ powyżej [w dniu seansu – nie zmieniaj nic w swoim zwykłym rozkładzie dnia], jeszcze tylko mnie w tym utwierdziły! I tak sobie właśnie myślałam, aby absolutnie się już niczym nie przejmować i to najzwyczajniej w świecie puścić…, "niech się dzieje wola nieba...✨😜"

Moja droga, Od naszego pierwszego seansu, który odbył się wczoraj, nie przestaję o Tobie myśleć. Nie pisałem jednak do Ciebie wcześniej, ponieważ chciałem mieć szersze spojrzenie na to, co dzieje się w Twoim życiu! Najpierw pierwsza uwaga na temat naszego pierwszego seansu hipno-telepatycznego: wszystko przebiega normalnie i jestem głęboko przekonany, że jesteś na dobrej drodze!

A teraz tak patrzę na te daty…, zatem ta moja rzekoma sesja THT [TRANSMISJI HIPNO-TELEPATYCZNEJ] miała odbyć się chyba jeszcze w sobotę… Oczywiście, jak się domyślacie, ona wcale nie miała miejsca!!!… Co już mnie bardzo rozczarowało i nie ukrywajmy zastanowiło… Ale i tak "najlepsze" miało miejsce właśnie w tę niedzielę, 16.X.22, kiedy to otrzymałam dokładnie @ od niego zatytułowanego: Sprawozdanie z Twojego pierwszego seansu, więc sobie wtedy siadłam tam na ławeczce, na tej mojej dolince i jeszcze czytałam właśnie ten jego bełkot… , BO PRZECIEŻ ŻADNA NASZA SESJA NIE MIAŁA MIEJSCA!!! Zatem byłam niezmiernie ciekawa, co on tam zaczął mi wypisywać…🙄

No i tu, nie muszę już chyba nic nawet dodawać: myślałam, że tam najzwyczajniej w świecie padnę… , siedząc na tej ławeczce… Tutaj też doszłam do kolejnego wniosku, że… jak widać ten WSZECHŚWIAT/ BÓG i TE WSZYSTKIE SIŁY WYŻSZE wciąż mnie najlepiej prowadzą, jak umieją! Owszem wydałam trochę już tej kaski, ale pomyślałam sobie, że najwidoczniej TAK WŁAŚNIE MIAŁO BYĆ! Oni mnie przecież już tak niesamowicie dobrze znają i wiedzą, że ja muszę wszystkiego sama doświadczyć! Tzw. "Zosia - Samosia", 😋. A tak przecież było ze wszystkim w moim życiu! Owszem popełniałam wiele błędów, ale wiedząc, że coś zrobiłam nie tak, jak jednak powinnam, najwięcej mnie to wtedy właśnie nauczyło…

Pozostań na niej, idziesz w dobrym kierunku. Wkrótce, być może nawet szybciej, niż się spodziewasz, zaczną Ci się przytrafiać bardzo dobre rzeczy! Już w czasie naszego pierwszego seansu intensywniej odczułem część Twoich emocji. Trochę wyraźniej postrzegałem też różne energie, które działają w Twoim życiu! Wydaje mi się, że lepiej odbierałem pewne odczucia, takie jak chęć jak najszybszego do zapanowania nad pewnymi aspektami Twojego życia. Wszystko przychodzi w swoim czasie i w trakcie naszych przyszłych kontaktów będziemy pracować w tym kierunku. W dalszej części maila udzielę Ci kilku rad, abyś mogła, bardziej wierzyć w swoje możliwości! Po tym pierwszym seansie, Monika, mogłem dość dokładnie zanalizować siły i energie, które wpływają na Twoje życie. Pozostaje jednak kilka stref cienia, które jak najszybciej trzeba rozjaśnić, aby nasze seanse były skuteczne w stu procentach! (…)

Dlaczego nazwałam to, co on mi wysłał jakimś bełkotem? Ponieważ wszystko to oczywiście nie tylko brzmiało dla mnie wręcz paradoksalnie i śmiesznie… Bo przecież, do jasnej Anielki, NIC Z TEGO NIE MIAŁO W OGÓLE MIEJSCA, WIĘC TO WSZYSTKO, O CZYM ON MI TU PISAŁ, BYŁO TYLKO ILUZJĄ I JAKIMŚ WYOBRAŻENIEM… A już najbardziej "zabawne" było, jak ten przekonywał mnie o tym, jak on rzekomo ODCZUWAŁ CZĘŚĆ MOICH EMOCJI, buhaha, myślę sobie: noooo, oczywiście, że tak, jesteś po prostu zajebistym aktorem! Nasza sesja w ogóle się przecież nie odbyła… Ale i tak, to był naprawdę, nazwijmy wstęp, czy może lepiej "wstępik", booo…. przeczytajcie tylko dalej cóż ten mi zaleca, abym uczyniła…

Poza naszymi zwykłymi kontaktami, jestem tu codziennie, aby Ci pomóc. Pomyśl o mnie, gdy czujesz, że Twoje samopoczucie się pogarsza. Wydrukuj moje zdjęcie, które znajdziesz na mojej stronie internetowej lub w nagłówku tego e-maila. Zamknij oczy i wyobraź sobie, że promień światła łączy moje zdjęcie z punktem znajdującym się dokładnie nad nasadą nosa. Ten punkt nazywany jest trzecim okiem. (…)

boooszeee i to był dokładnie moment, w którym pomyślałam sobie: No co za prostak! Od kiedy to ktoś rzekomo mądry przedstawia swoje najlepsze zdjęcie, a żeby tego było mało, NIEAKTUALNE! I niemal nakazuje mi je sobie wydrukować, a następnie, no kur…, bym zaczęła/ sobie wyobrażać, że od niego leci jakiś promień światła w moją stronę…🤷‍♀️🙄🤦‍♀️

Otwórz zdjęcie

Śledzę z bliska Twoje postępy, aby nasze przyszłe seanse były dla Ciebie jak najkorzystniejsze. Chciałbym zapewnić sobie jeszcze dokładniejszy pogląd dzięki odpowiedziom, których mi udzielisz po wypełnieniu kwestionariusza. Nie obawiaj się, Twoje odpowiedzi są poufne. Jestem Twoim szczerym i oddanym przyjacielem. Często myślę o Tobie i jestem przy Tobie. Twój oddany przyjaciel i doradca.

"Uwielbiam" wprost tę jego otwartość, buhaha, 🤣. Że wiesz, niby jest moim oddanym przyjacielem i doradcą, 🤭. Pominę już to, iż pomyślałam, że skoro rzekomo tyyyleee o mnie wie, to, no helloł?, ale powinien doskonale o tym wiedzieć, że nie należę wcale do jakichś naiwnych kobiet i dla mnie liczy się nie to, że ktoś tylko pięknie mówi, lecz przede wszystkim pokazuje mi to poprzez własne czyny… Przecież na mnie, jak już wiesz, nie działa TYLKO TEORIA!

No, co tu dużo mówić… Moja kochana, doskonale o tym wiedziałaś, że możesz po prostu przestać go subskrybować, aby już żadnych więcej @ od niego nie otrzymywać, jednak TY, MOJA CUDNA, CHCIAŁAŚ GO DALEJ SPRAWDZAĆ!

Ahhh, tak też zrobiłam! Lecz w końcu zakończyłam tę subskrypcję jego kanału! Lecz teraz już tylko wstawię moje foty z tego właśnie dnia, którym była NIEDZIELA, 16.X.2022 i lecę już się myć! Wówczas byłam z siebie TAAAK CHOLERNIE DUMNA, ŻE WŁAŚNIE TAK TO WSZYSTKO SIĘ ROZWIĄZAŁO! I tak cieszyłam się przeogromnie wręcz, że jednak nie doszło do żadnej sesji, bo przecież wówczas byłabym skłonna dalej to wszystko, co on mi napisał w tym @ łykać! A tak pomyślałam sobie: tu Cię mam Ty nędzny jednak człowieku! Ponieważ nie tylko się tym w żaden sposób nie załamałam, to raczej byłam niesamowicie wdzięczna, że tak właśnie to wszystko się potoczyło! Ja, w ogóle po tym, jak wróciłam już z tej dolinki, to jeszcze bardziej go olałam! I po prostu zajęłam się dalej robieniem swojego, co przedstawiają poniższe zdjęcia!

A doszłam już w sumie dawno do wniosku, że jednak niewielu rzeczy się boję! A z pewnością podejmowania nowych decyzji!

Bardzo dobrze o tym wiem, moja kochana! Lecz zaczęłyśmy kolejny dzień…, którym jest ŚRODA, 26.X.2022, i pomimo, że już mamy wieczór… to Ty, kochanie wciąż nic o tym dzisiejszym dniu nie opowiedziałaś… Jak ten u Ciebie wyglądał… A tu poniżej widnieją jeszcze Twoje fotki właśnie z dnia wczorajszego, którym był WTOREK, 25.X.22, kiedy to…, albo przedstawmy najlepiej tę Twoją konwersację jeszcze z Twoją rodzicielką najpierw:

wt., 08:27 Maria

Maria Pokojska

Otwórz zdjęcie

Kartki DLA Ciebie

wt., 09:23

Hehe, dziękuję BARDZO i oczywiście WZAJEMNIE 😘 Mamo, nie wiem, czy wiesz, ale właśnie zyskałaś ksywkę „GIFOWA MAMA” 😋😜😉

Otwórz zdjęcie

A to moja ugotowana KASZA JAGLANA, zaraz ubieram się i pójdę kupić resztę potrzebnych produktów, bo dziś mam zamiar na śniadanie zjeść JAGLANKĘ Z OWOCAMI 🍀

Ha, ha a Ty nie lubisz Gifów. Tylko czasami Ci przesyłam aby pozdrowić Cię. Fajną mi dałaś ksywkę.😀 Kasza jaglana jest dobra. Odkwasza organizm też osłania żołądek. Więc jedz na zdrowie .🙂😘

❤️

To ja jak szłam do sklepu, a później moja jaglanka, którą sobie zrobiłam na śniadanie 🤗

Pięknie wyglądasz córcia. Pewnie i u Ciebie świeci słońce to od razu radośniej na sercu bo tak wyglądasz na zdjęciu.🙂

*** 31:32 / 2:58:12 ***

Czyli, spójrz tylko… Tym sposobem, mamy zaliczony już kolejny punkt na mojej liście! A mianowicie 6. MUM = GIFY, hehe, 💪. Także jutro będę kontynuowała ten wpis dalej… Teraz może wstawię jeszcze tylko tę oto fotkę:

Otwórz zdjęcie

a jutro postaram się już jakoś do tego również odnieść..

Dobrze, kochanie moje, ale może tylko wstawmy tutaj Twoje dzisiejsze fotki, które także uczyniłaś, gdyż później będzie Tobie zdecydowanie łatwiej się jeszcze do nich odnieść!

(…)

Ok., kochanie moje, nadszedł do nas kolejny dzień, którym jest już CZWARTEK, 27.X.2022, a chciałam zauważyć, że Ty już przed śniadaniem zdążyłaś pochować wszelkie leżące tu jeszcze dokumenty, oraz także faktury już do stojących tutaj segregatorów! I tak naprawdę Twoja kolejna notatka wyglądała tak:

9:14 – 22.04 gotowa do work

9:40 – 15 Haferflocken mit 🥛🍎🍌, Nüsse, getrocknete Pflaumen und MAGICZNE LATO ✨ 11, 10:00 – 22.04 Ende of Essen

Nie, ja teraz już naprawdę nie dam rady…, może najlepiej przedstawię choćby jeszcze tylko moją dzisiejszą konwersację z moją kuzynką:

Kochana, jakbyś znalazła kiedyś czas i przestrzeń, napisz mi PROSZĘ 🙏 krok po kroku, jak mogłabym zainstalować sobie na komórce WHATSAPP. Z góry MUCHAS GRAZIAS 😘

Tak widziałam, kochanie, że wysłałaś to do kilku osób, tylko właśnie ta Marta zaczęła z Tobą taką właśnie konkretną rozmowę:

Marta

Hejka ☺️ Musisz wejść w Play Store na telefonie:

Otwórz zdjęcie

A potem wyszukać tę aplikację:

Otwórz zdjęcie

Dalej iść według wskazówek na ekranie na pewno. Ja nie używam tej aplikacji, ale tutaj znalazłam instrukcję ze zdjęciami: https://www.komputerswiat.pl/poradniki/programy/jak-zainstalowac-whatsapp-zalozyc-konto-i-dzwonic-poradnik-krok-po-kroku/w887qpx

Mam nadzieję, że pomoże! 😃

To jeszcze kolejne pytanie: JAK W OGÓLE ŚCIĄGNĄĆ TĄ APKĘ PLAY STORE… bo jej również nie mam 🤦‍♀️

Te aplikacje musisz mieć. Albo podobną. Zrobisz screenshot swoich aplikacji?

Chętnie kochana, jakbym tylko wiedziała, jak to się robi 😜

Jaki masz telefon?

Huawei

A masz aplikacje App Gallery?

Otwórz zdjęcie

Musisz ja gdzieś mieć. Poszukaj w menu

Martuś, przepraszam Ciebie, ale teraz nie mam do tego głowy, gdyż muszę najpierw wyjść i ZGŁOSIĆ, ŻE SĄSIADKA Z GÓRY PONOWNIE MNIE ZALEWA😫

Luzik. Załatwiaj, co musisz! ☺️ Bez stresu!

Kochanie, przetrwałaś tutaj taaak wiele, także teraz proszę już rób tak, jak zamierzałaś = czyli skoncentruj się na najważniejszym jednak! Ubierz się i przejdziemy się razem do tej administracji GTBS, by to PONOWNIE zgłosić. A będąc tam, poprosisz także o informację, kiedy dokładnie zdarzyło to się po raz pierwszy, bo obecnie już nie pamiętasz niestety, a również nie możesz już tego nawet odnaleźć na komórce… Jedyne, co Ci się kojarzy, to to, że było to z całą pewnością przed tymi warsztatami z Kronikami Akaszy, bo póóóźniej otrzymałaś nawet jakąś kaskę na rzekome pomalowanie tego, jednak Ty byłaś już tym wszystkim TAAAK PRZEMĘCZONA, iż te pieniążki dołożyłaś sobie jedynie do tego wyjazdu…

[25.VII. – PIERWSZE ZALANIE, 23.X.22 = 2gie…]

Także, jak widzicie, ja nie mam tu, kur…, za grosz spokoju, jak jeszcze cieszyłam się, że takie rzeczy, jak mój wygląd, czy też moje zdrowie mogę sama kontrolować, to ku…wa mać, to są właśnie rzeczy, które są poza mną… i na które, jak widać, nie mam żadnego wpływu… Co więcej, JA SIĘ PRZECIEŻ KOMPLETNIE NA TYM NIE ZNAM… Więc już taaaak potwornie chce mi się znowu płakać…, 🙈🤦‍♀️

//////

boooszeee, ja tu zaraz umrę!!!! Nie wytrzymuję już naprawdę … tak, ponownie… Ale nic na to, kur…, nie poradzę.

Moja droga, widzę wszystko dokładnie…, ale pomimo to proszę Cię, spróbuj się troszkę uspokoić jednak. Poza tym, aż nie wyobrażam sobie, aby Ciebie teraz nie uściskać… A w ogóle to jestem zdania, że jak zaczniemy rozmawiać… i zaczniesz to wszystko z siebie wypuszczać, to poczujesz się wtedy znacznie lepiej!

A o czym tu mam niby mówić? Jak obecnie wszystko mnie już przytłacza i dobija wręcz…

Jestem zdania, kochanie, abyśmy zaczęły takimi właśnie małymi kroczkami… Od czegoś przecież trzeba rozpocząć, a później to już niemal samo dalej pójdzie…, 😉.

Nie, cholera, ja tak naprawdę już nie mogę i NIE DAJĘ RADY!!! Mam tutaj już tyle cholernych zaległości, że zaraz naprawdę padnę tu trupem. Jak ja mam sobie niby z tym wszystkim sama radzić??? – się pytam, przecież tego wszystkiego jest ZBYT WIELE JAK NA TYLKO JEDNĄ GŁOWĘ…

Zgadza się kochanie, dodam jeszcze tylko od siebie: jedną i to jeszcze jak wrażliwą! Dlatego, moja droga, powiem Tobie już tylko jedno, a mianowicie to, co przedstawia ta oto rycina:

Dobrze, ale teraz już nie mam w ogóle siły na tworzenie tutaj jeszcze czegoś nowego… Zatem [ponieważ, ja nie znoszę tracić czasu…], to sprawdzę tyle, ile mogę i dam radę, choćby tylko tego wpisu jeszcze od początku, bo w nim już również się pogubiłam…

Oczywiście, kochanie, a dodajmy tylko, że Twoje przemęczenie akurat dzisiaj jest chyba jeszcze bardziej zrozumiałe…, bo przecież przydarzył Ci się tak całkiem znienacka Twój okres!

No byłam po prostu w ciężkim wręcz szoku… I nie mogłam wprost uwierzyć, co się dzieje obecnie z tym moim organizmem… Bo jak to? To już??? Przecież mój kalendarzyk mówi, że jeszcze 14 dni do rozpoczęcia tej mojej "miesięcznicy"!!! Ale tak! Już go/ ją właśnie dostałam i musiałam włożyć w siebie ten kubeczek menstruacyjny…

Nieeee, a teraz to już chyba nawet nie mam siły, aby tu jeszcze coś sprawdzać…

Czekałam na to, moja droga, kiedy sama to stwierdzisz! Bo jestem tego samego zdania…, abyś obecnie już po prostu odpoczęła. A widziałam, że siedziałaś dziś jeszcze na balkonie i czytałaś tę otrzymaną od koleżanki z tych warsztatów K.A. książkę „Odważne Dusze”, ponieważ tak bardzo wciąż próbujesz zrozumieć to wszystko, co się Tobie w tym życiu przydarzyło… Ale teraz, kochanie, już może choćby obejrzyj sobie jakiś przyjemny film…

/////////

Na początku włączyła ten swój kolejny ulubiony film, tj. MAGICZNE LATO, jednak później zaczęła oglądać sobie Macieja Stuhra filmiki, m.in. – Rozmowa telefoniczna 1 i 2 – kabaret, wprawdzie to jest już stare, ale pomyślała sobie, no i co niby z tego? Jak mnie to rozbawia, hehe, 😜🤣🤪. Dalej zaś zauważyła jeszcze kolejne jego filmiki: Maciej Stuhr – Sojka kabaret/ „Grzegorz Turnau”

~~~~~~~~~~~~~~

*** 39:36/  2:58:12 ***

(…)

Nie znajdują innych słów, aby określić to wszystko, co się w życiu naszej Małej Mi dzieje… Gdyż…, słowem kluczowym jest tuta po prostu MAGIA, ✨

Dobrze, kochana moja…, choć obecnie zdecydowanie lepszym określeniem Ciebie będzie „MOJA CUDNA”, poważnie żaden inny epitet nie wpasowuje się tutaj lepiej!

Ok. niech będzie, nie będę już z tym nawet dyskutować, bo dla mnie osobiście ponownie jest to wszystko tutaj naprawdę niezrozumiałe wręcz …

To też miałam na myśli…, ale sądzę, że najlepszym będzie, jak zaczniesz o tym wszystkim rzeczywiście opowiadać, cóż tu się u Ciebie wydarzało TYLKO dzisiejszego dnia, a jest obecnie PIĄTEK, 28.X.2022.

Nim jednak przejdę tak naprawdę do opowiadanie o wszystkim…, to teraz chciałabym zacząć chyba od tej najważniejszej dla mnie rzeczy, którą jest obecnie jednak samotność…

Kochanie, ale spójrz tylko: wspaniale wręcz, że od tego zaczęłaś, gdyż tutaj będziesz mogła nie tylko opowiedzieć o tym, jak się czujesz i jak Tobie tu samej z tym wszystkim jest obecnie źle, ale nawiążesz także do jeszcze, co najmniej dwóch tych podpunktów/ haseł, które uczyniłaś na samym wstępie tego wpisu!

To hmmm… teraz tak sobie myślę, że nie powiem tutaj chyba niczego wyjątkowego i szczególnego, jak stwierdzę, że JEST MI SAMEJ TAAAK CHOLERNIE CIĘŻKO I PRZYKRO wręcz, gdyż jest to przecież oczywistym, że człowiek jest istotą społeczną… i powinien mieć kogoś jeszcze przy sobie… Już chyba o tym kiedyś pisałam i nawet udało mi się wtedy, jak się nie mylę, zamieścić taki cytat, albo obrazek o tym, że… to było chyba coś o podróżowaniu…, teraz już, cholera, tego nie pamiętam…

Kochanie, to jest przecież oczywistym, że KAŻDY POTRZEBUJE MIEĆ KOGOŚ ZAUFANEGO PRZY SOBIE! Kogoś, kto kocha miłością bezwarunkową/ kogoś oddanego, komu mógłby powierzyć niemal każdą swoją tajemnicę, ale też przede wszystkim, KOGOŚ, KTO POTRAFIŁBY CIEBIE ROZUMIEĆ!

I ja już naprawdę czasem przekonuję siebie właśnie tymi słowami , po czym jak już jestem w naprawdę takim nędznym stanie, to mówię nawet to, by siebie jeszcze rozbawić:

Po czym jednak już zmęczona tym wszystkim, co się u mnie dzieje, puszczam już to i mówię do siebie dokładnie te słowa:

Ok., kochanie, ale teraz może nawiąż już konkretniej do tego, co dzisiaj i kiedy odczuwałaś?

boooszeee, ponownie przecież sama wiesz, jakie niemal kongo przeze mnie przechodziło, 🤦‍♀️. Ok., ale nie będę już tu rozprawiać o "dupie Maryni", 🙄, tylko muszę przejść do tego, jak wyszłam sobie dziś na tę dolinkę z kijkami! Czułam się wręcz fatalnie…, bo przecież ta noc ponownie do najspokojniejszych nie należała… Wprawdzie położyłam się jeszcze wczoraj do łóżka, bo:

23:30 – 22.04 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡 do Archaniołowie uzdrawiają cię podczas snu…

ooo matko kochana, mam tu to napisane, ale za chiny już nie potrafię teraz tego odnaleźć…, bo jedyne, co mi się tu pokazuje to dokładnie to: Archaniołowie uzdrawiają cię podczas snu za pomocą fal delta🕊🕊🕊… A ja pamiętam, to, że ta muza trwała chyba nawet 12h, jednak, cholera jasna, to nie było to!🤷‍♀️🙉🤦‍♀️

Moja droga, mamy już wieczór…, a wszystko na to wskazuje, że Ty ponownie nie zakończysz tego, co chciałaś…

Nie, kurczę, przecież dobrze wiesz, że ja nie robię niczego na pokaz. A teraz po prostu nie mam już siły, bo nie jestem, do cholery, jakimś CYBORGIEM! Powiedz mi, czy wówczas mogłabym mówić do siebie te słowa, które wypowiadałam jeszcze dziś w łazience do lusterka? Przedstawię tutaj ten mój zapisek:

3:59 – 15 am Spiegel: KOCHAM CIĘ, TAK CIEBIE! 🧡 JESTEŚ CUDEM ✨

Wypowiadać te słowa, dobrze to kochanie wiemy, że mogłabyś, bo tak przecież czyniłaś jeszcze na początku Twojej drogi… I myślę, że to mogłybyśmy podsumować tymi słowami, które zawarłaś w tym swoim pierwszym punkcie 1. FAKE IT TILL YOU MAKE IT. Lecz, doskonale o tym wiemy, że teraz jesteś już na znacznie dalszym etapie swojej podróży, zwanej życiem. I dobrze o tym wiesz, że wcale nie musisz tego obecnie robić, bo kochasz siebie naprawdę! I właśnie m.in. to, że teraz już rezygnujesz jednak z kontynuacji tego wpisu, świadczy o tym, że siebie bardzo szanujesz i się o siebie troszczysz! Dokładnie poprzez takie zachowanie, pokazujesz tu wszystkim, jak bardzo jesteś dla siebie ważna!

////////

boooszeee, a teraz pod tym obrazkiem, zamieszczonym wczoraj na swoim facebookowym profilu:

zobaczyła jeszcze taki właśnie post:

Deigo Klaus

Cześć. Uwielbiam twój post i jesteś uroczą kobietą. Próbuję wysłać Ci zaproszenie do znajomych, ale to nie działa, więc pomyślałem, że napiszę tutaj komentarz. Proszę, wyślij mi zaproszenie do znajomych, abyśmy mogli zostać przyjaciółmi. Dziękuję Ci.

Ona jest już naprawdę przemęczona tym wszystkim… I sprawdziła tylko tego kolesia, że ten prócz informacji, że jest wdowcem, nie ma zamieszczonych żadnych innych o sobie, nie ma także żadnych zdjęć, prócz tego swojego profilowego,🙄 którym ją raczej nie przekonuje, buhaha, 😜, ani nawet jakichś znajomych… Zatem już to po prostu puszcza, jak wszystko inne zresztą w tym swoim obecnym życiu…

*** 45:51 /  2:58:12 ***

(…)

Wspaniale, kochana moja! Jestem naprawdę z Ciebie MEGA DUMNA! Przecież Ty, moja cudna, wciąż tutaj pracujesz

No, cóż… nie będę zaprzeczała, ale to prawda! Hehe, może nie cały dzień nad tym wpisem, ale powróciłam do niego, po tym, jak jeszcze wczoraj dostrzegłam, jak mogę jednak zwiększyć czcionkę w tym i w poprzednim moim wpisie…, bo jakoś, cholerka, te moje bloki wydały mi się pomniejszone… Lecz właśnie dopiero wczoraj wieczorem pojawiła mi się dokładnie ta tabelka:

Otwórz zdjęcie

I wtedy rozpoczęłam "naprawianie" tego wszystkiego…, tj. zajęłam się zmianą wielkość czcionki na rozmiar M… Póóóźniej, jak spostrzegłam, że wraz z tą zmianą…, wszystkie kolory tego wpisu mi się ujednoliciły…🤷‍♀️ To zaczęłam to naturalnie również zaraz zmieniać/ naprawiać, tyle, ile dałam radę… Tzn. obecnie wszystko! A jest właśnie SOBOTA, 29.X.2022, teraz dokładnie już godz. 19:28. Wcześniej jednak wyszłam naturalnie ponownie do warzywniaka po cytryny, banany i jabłka oraz do kerfa po m.in. gumowe rękawice i czekoladę! Tak, kupiłam ją…, ale taką na której było napisane100% kakao…, jak zrobię jej fotkę, to obiecuję w tym wpisie także wstawić! Gdyż doszłam do wniosku, że jutro, jako, że jest NIEDZIELA, to upiekę sobie owsiane ciasteczka! Mam w końcu tyyyle tych różnych składników/ bakali…, że po prostu je ze sobą wszystkie pomieszam i coś ponownie kreatywnego utworzę! 😜

Teraz jednak chciałam napisać w końcu o tej kartce, którą znalazłam w moim kalendarzu jeszcze w NIEDZIELĘ, 23.X.2022. Nie mam zapisanej daty, kiedy to ją w ogóle utworzyłam, kiedy to po raz pierwszy sobie zapisałam… Ale, co najważniejsze, UCZYNIŁAM TO RĘCZNIE, NORMALNYM DŁUGOPISEM NA KARTCE, a nie jak większość moich zapisków, jedynie na komputerze, lub komórce, hehe, 😜.Tak chyba zawsze zalecano, aby właśnie rzeczywiście używać do tego kartki i długopisu, lub jakiegoś innego pisaka…Tak więc, ja to zrobiłam! 💪

No, dobrze, moja droga, ale powiedz proszę, czego to w ogóle dotyczyło, co miałaś na tej kartce zapisane…

Spokojnie, to właśnie chcę przedstawić, bo jest to dla mnie TAAAK NIESAMOWICIE WRĘCZ WAŻNE! Otóż jest to kartka, która wygląda dokładnie tak [zamieszczam ją jako dowód na to, iż rzeczywiście napisałam ją ręcznie, hehe,😋]. Tak dobrze wiem, że tutaj raczej nie doczytacie się niczego, zatem oczywiście zaraz tę treść tej kartki tutaj jeszcze raz napiszę!

A ponieważ była prawie każda strona zapisana, zatem będzie tutaj tego jednak więcej…

To pisz tutaj kochanie to wszystko…, bo to będzie niezmiernie wręcz ciekawe! Nim może jednak to zrobisz…, to przedstaw jeszcze gdzie w Twoim kalendarzu ta kartka została umieszczona… Jakie słowa tam napotkałaś?

Oooo, rany, no tak… To również jest tutaj znaczące, otóż znajdowała się ona w tym kalendarzu, zatytułowanym CISZA, dokładnie między kartką, na której widniały te oto słowa:

TO BOWIEM CI, KTÓRZY ODSTAJĄ, CI, KTÓRZY NIE PASUJĄ, CI, KTÓRZY UPIERAJĄ SIĘ, BY ŻYĆ PO SWOJEMU, POPYCHAJĄ ŚWIAT NAPRZÓD.

Maja Staniszewska

To teraz już cytuję te właśnie napisane przeze mnie słowa, właściwie to całe zdania, będę cytowała dokładnie tak, jak to wszystko tutaj stoi i wygląda rzeczywiście: [ooo matko, jakie to fajne, że mogę teraz zwiększać jeszcze tę czcionkę!, hehe]

CHCĘ BYĆ Z TAKIM MĘŻCZYZNĄ, KTÓRY NIE TYLKO JEST BARDZO ŚWIADOMYM CZŁOWIEKIEM I MA DUŻĄ WIEDZĘ, ALE PRZEDE WSZYSTKIM JEST I MĄDRY, I ŁAGODNY! POTRAFI MNIE ZAWSZE USPOKOIĆ, NAWET JUŻ SAMĄ SWOJĄ OBECNOŚCIĄ, A TAKŻE PRZEDE WSZYSTKIM SPOKOJNYM TŁUMACZENIEM MI RZECZY, KTÓRYCH JA JESZCZE NIE ROZUMIEM DOBRZE! A POTRAFI TO ZROBIĆ NIE TYLKO MĄDRZE, LOGICZNIE, ALE PRZEDE WSZYSTKIM W TAKI SPOKOJNY I RACJONALNY SPOSÓB, BEZ ŻADNYCH KRZYKÓW I GESTYKULACJI.

JUŻ DOBRZE MNIE POZNAŁ, BO ROZMAWIAMY ZE SOBĄ OTWARCIE I DOSKONALE WIE, CZEGO MI NAJBARDZIEJ POTRZEBA = SPOKOJU I MIŁOŚCI. [obecnie dodałabym jeszcze tylko wyraz: BEZPIECZEŃSTWA, :P] A ON BARDZO CHĘTNIE SIĘ TYM ZE MNĄ DZIELI 🧡. JA OCZYWIŚCIE RÓWNIEŻ DAJĘ MU TO, CO TYLKO MOGĘ I W CZYM JESTEM DOBRA.

POZA TYM MA OGROMNE 🧡. I POTRAFI SIĘ MNĄ ZAOPIEKOWAĆ I O MNIE ZADBAĆ. PO PROSTU TO WYCZUWA, CZEGO MI BRAK [a jak nie jest pewien, to pyta :P] I MI TO NAJZWYCZAJNIEJ W ŚWIECIE DAJE. = I NIE CHODZI TU O ŻADNE MATERIALNE RZECZY! TYLKO POKAZUJE MI WŁASNYM PRZYKŁADEM, JAK ŻYĆ, JAK PROWADZIĆ TO ŻYCIE, ABY BYŁO ONO SZCZĘŚLIWE I JAK MĄDRZE ŻYĆ PRZEDE WSZYSTKIM!

CHCĘ PARTNERA, KTÓRY JEST ZDECYDOWANIE ZARADNYM MĘŻCZYZNĄ, POTRAFI PORADZIĆ SOBIE SAM WŁAŚCIWIE W KAŻDEJ SYTUACJI, ALE, KTÓRY TAKŻE NIE BOI SIĘ PROSIĆ O POMOC, KIEDY JEJ POTRZEBUJE.

DOBRZE ZNA SWOJĄ WARTOŚĆ. JEST NIE TYLKO JEJ PEWNY = PEWNY SIEBIE (ALE NIE ZAROZUMIAŁY!) -> ODZWIERCIEDLA SIĘ TO GŁÓWNIE W JEGO PIĘKNYCH OCZACH, 🤗. JEST ODE MNIE WYŻSZY I PIĘKNIE ZBUDOWANY.

„Kobieta nie potrzebuje mężczyzny, który rozwiąże jej problemy. Ona potrzebuje mężczyzny, który nie będzie ich stwarzał .” – autor nieznany

Otwórz zdjęcie

MA WSPANIAŁE, WYSPORTOWANE CIAŁO, MĘSKIE RĘCE I BARKI. A NADE WSZYSTKO POCIĄGA MNIE SEKSOWNA WRĘCZ ZAWARTOŚĆ JEGO MÓZGU!

Czyli, tutaj mamy już kolejny punkcik odhaczony, a mianowicie, ten: 7. ZETTEL, JAKĄ ZNALAZŁAM W KALENDARZU JESZCZE W NIEDZIELĘ, 23.X.2022. To, co, kochanie, jeszcze chcesz tutaj troszkę potworzyć, czy zbieramy się już do spanka?

Widzę, że wstawiłaś jeszcze moje dzisiejsze, wieczorne selfie 😜. To może ja choć, póki co, dodam także tylko pozostałe fotki… zacznijmy od tych, które zrobiłam jeszcze dzisiaj. Tu widoczna ja, jak wyszłam sobie z kijkami na tę dolinkę [miałam TOTALNY SMALUCH NA TEJ MOJEJ GŁOWIE: P, lecz czy ja się tym przejmowałam? No proszę Was, hehe, przecież już dawno uzgodniłam, że jestem tu jedynie po to, by sobie pomagać i absolutnie w niczym siebie NIE KRYTYKOWAĆ, a tym samym również innym służyć ]

Poniżej zaś, jak szłam o 10:25 do warzywniaka i kerfa…, jeszcze przed śniadaniem, a o tej godzinie było dość jednak chłodno, stąd miałam założone właśnie jeszcze te "apaszki" i na głowie, i na szyi… Poza tym, wiesz, co przyszło mi tu na myśl, jak pomyślałam o tej mojej jasnej kurtce obecnie?

Tak, kochanie, bardzo dobrze to słyszałam… A pomyślałaś tutaj sobie znowu o tych słowach z tego filmu: MAGICZNE LATO, gdy ten Carl Loop zapytał Monte Wildhorn`a [51:55], jadąc z nim autobusem:

ZAWSZE NOSI PAN BIAŁY KAPELUSZ?

DZIĘKI TEMU LUDZIE MOGĄ ODRÓŻNIĆ DOBRYCH GOŚCI OD ZŁYCH​

Buhaha, No te słowa przyszły mi do głowy, gdy widziałam tych wszystkich ludzi w takich ciemnych już jednak jesiennych rzeczach, 😋.

Tu, z kolei, ja, jak już robiłam to śniadanie…, stojąc tam w kuchni… A tak jeszcze sobie przez drogę myślałam właśnie o tym, co by tu zjeść, ponieważ wczoraj jednak znowu prawie nic nie jadłam przez cały dzień!

Ale tak pomyślałam sobie, że skoro mam wyjęte te 2 kromki chlebka, nakupiłam ponownie opakowanie tego szpinaku… i jeszcze tą paprykę oraz pomidorki … to postanowiłam zrobić sobie właśnie z tego takie oto danie. A ponieważ zakupiłam również te jajka, tak więc rozkminiłam, że tym razem zrobię sobie ponownie te kanapki usmażone w jajku! I te powyższe obrazki ponownie to przedstawiają! Kolejna zaś moja notatka to:

14:35 – 9 go to dolinka, 1 okrążenie, dzwoniłam najpierw do Marcina, ten nie odbierał, następnie więc do mamy, by już mieć tę co tygodniową rozmowę „zaliczoną” 😋, dann kurz ławeczka, 3 sroczki widzę na dolince, What About Us (Acoustic Version) – wysyłam to znowu do Pawła…, 15:23 – 22.04 at 🏠

No dobrze, kochanie. Wiem, do czego tutaj dążysz… Chciałaś bowiem napisać o tym, ile Ty tych przeróżnych znaków… otrzymałaś… ZAPAMIĘTAJMY WIĘC, ABYŚ NASTĘPNYM RAZEM OPISAŁA WŁAŚNIE PIĄTEK, 28.X.2022, a teraz już moja droga, idziemy do spanka!

(…)

Kochanie, nadeszła do nas NIEDZIELA, 30.X.2022, ale zanim zacznę Ciebie tutaj ponownie chwalić… To zabierzmy się może za to, co właśnie teraz ewidentnie z Ciebie znowu wypływa … Odznaczmy to może w jakiś sposób, aby było wiadomo, że jest to JEDYNIE PRZERYWNIK, taki właśnie nagły… Wiem, ponieważ to będzie tak, jakby: taki szybki ratunek dla Ciebie. Zatem oddzielmy to w ogóle od tego wpisu, właśnie taką czerwoną kreską/ szlaczkiem, aby było wiadomo, że jest to coś dodatkowego, co popsuło właśnie Tobie ten cudowny nastrój dokładnie dzisiejszego dnia, którym jest NIEDZIELA, 30.X.22… A zdarzyło się to w momencie, gdy zadzwonił do Ciebie Twój brat, tj. ok. 12:04. To zacznij proszę, moja droga, o tym opowiadać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No więc tak, zadzwonił do mnie mój brat…

To może, kochanie, aby ułatwić tutaj wszystkim odbiór tego… , to po prostu napisz to, co zapamiętałaś z tej Waszej rozmowy telefonicznej… Bo zdaję sobie z tego sprawę, że nie będziesz tutaj cytować, gdyż już dokładnie tego nie pamiętasz… Ale przedstaw to choć tak "mniej więcej", jak to wyglądało, bo widzę, że odebrało to Tobie, mój Aniołku, wiele spokoju…

///////////

No cześć siostra, co tam u Ciebie? Sorki w ogóle, że dopiero teraz się odzywam, ale miałem ściszony telefon i byli też u mnie koledzy.

Spoczko, w ogóle się tym nie przejęłam, pomyślałam po prostu, że jesteś zajęty, 😉. A wczoraj jeszcze słyszałam od mamy, że MASZ JUŻ NOWY WÓZEK!

No mam, ale jeszcze na nim nie jeżdżę, bo trzeba go wypoziomować i właśnie dzwoniłem do kolegi i ten ma do mnie przyjść i mi w tym pomóc to zrobić…

A mama mówiła, że już zacząłeś wczoraj sam to robić…

Zacząłem owszem, ale to wcale nie jest takie proste, bo tu nie chodzi tylko o ten podnóżek, tylko należy też ustawić oparcie lepiej…, bo jest takie pochylone do przodu, no i koła trzeba również zmienić, bo wziąłem z tymi najtańszymi, a w tym moim poprzednim są one za 2,5 tysiąca, a patrzę, że także do tego pasują!

[tu pytałam jeszcze o takie techniczne sprawy, czy ten kolega będzie umiał to zrobić, a Marcin na to, że skoro on poinstruował i Kasię, a później nawet Kacpra i oni dali sobie z tym radę, więc liczy na to, że we dwoje sobie również z tym poradzą]

A wiesz, że Kasia jest w szpitalu?

Jak to? A co się stało?

Miała udar… I pogotowie ją z pracy zabrało…

I w mojej głowie TYYYLE PYTAŃ SIĘ POJAWIŁO…, a część z nich zaraz zdążyłam mu tak na szybko zadać:

KIEDY DOKŁADNIE TO SIĘ STAŁO I W JAKI SPOSÓB SIĘ OBJAWIŁO? PO CZYM KASIA WIEDZIAŁA, ŻE JEST TO UDAR? I GDZIE JEST TERAZ KACPUŚ? CZY ON W OGÓLE O TYM WIE?

Tak, kochanie, było słychać, że strasznie się tym wszystkim przejęłaś i wypuszczałaś z siebie te pytania, które tylko pojawiały się w Twojej główce, tak niemal nagle i szybko. Pomimo tego, że Twój brat uspokajał Ciebie słowami:

Ale NIC SIĘ NIE PRZEJMUJ, bo sam jeszcze za bardzo niczego nie wiem… Jedyne co to, że to NIE BYŁ ŻADEN PARALIŻ, bo Kasia ze mną rozmawiała przez komórkę… A Kacpra babcia miała zawieźć na Halloween, bo miał pójść na tą imprezę. Także niczym się nie przejmuj, bo ja też nawet jeszcze nie wiem dokładnie, jak to było, ale Kasia mówiła mi, że może nawet ją już jutro wypuszczą… A Kacpra od poniedziałku wezmę już ja do siebie, tylko będzie musiał zabrać wszystkie rzeczy do szkoły, bo są tam, ale on ma klucz, więc luzik.

////////

Właśnie przedzwoniła jeszcze tylko do babci… Okazało się, że u niej była również i jej mama, i powiedziała jej niemal to samo, co i Marcin. Gdyż ona także została poinformowana jedynie o tym, że Kasia miała udar, ale nic więcej nie wie. Jedyne, co, to na całe szczęście, nie był on aż taki mocny, bo jednak rozmawiała z Marcinem, a wszystko inne…, w jaki sposób dokładnie to się objawiło również nie ma pojęcia. A Kacperek jest prawdopodobnie jeszcze właśnie na tej imprezie, wraz z Nikolą, czyli córką drugiej babci, w jego wieku właśnie, 😉.

No dobrze, kochanie, to pójdźmy teraz zrobić nam kawkę, bo widzę, że w końcu to z Ciebie zeszło…

***58:44 / 2:58:12***

Oczywiście, że tak… I wiesz, tak naprawdę już mi właściwie wystarczyło, że Marcin mi to wszystko powiedział… Jednak ja zaczęłam sobie myśleć o tym biednym Kacpuniu… Tak bardzo zaczęłam wtedy płakać…, bo naprawdę nie mogłam wręcz zrozumieć: DLACZEGO JEGO DUSZA, WYBRAŁA TAKIE WŁAŚNIE DOŚWIADCZENIA? Jeden rodzic sparaliżowany…, a teraz jeszcze jego mama również wylądowała w szpitalu… Więc, aby się uspokoić…, włączyłam sobie ponownie właśnie to: 1111Hz Angel’s guidance of Blessing & HealingㅣRemove all negative energyㅣEnergy field level up

Kochanie, ale proszę, wstańmy sobie zrobić teraz po tej kawce, zawsze to będzie jakiś ruch i zmiana… A później zobaczymy, co jeszcze zrobimy, czy włączymy sobie dalej film, ten, który oglądałyśmy do śniadanka, czyli:

10:19 – 15 przełączam [z tego Live: Przygotuj się na zmiany. Astroaktualności – czyli co teraz…]  na JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ 🧡 vom Anfang an, 🤗***

///////

do tego powyższego dodałam te podkreślone gwiazdki ***, gdyż póóóźniej do tego jeszcze powrócę i właśnie to sprostuję/ wytłumaczę, a rozpoznacie to dokładnie po tym znaczku gwiazdek ***

////////

A wówczas konsumowałyśmy tę oto jaglankę:

Booo…, kochanie i o tym miałam właśnie na początku wspomnieć, jaką Ty jesteś niestworzoną wspaniałą i oszałamiającą wręcz istotą! Otóż, moja droga, jak zwykle, po tym jak już narobiłaś tyyyle tych rzeczy… Ale pozwól, że wstawię tutaj [bez własnych komentarzy] te Twoje zapiski:

2:54 – 14 wyjmuję kaszę jaglaną z zamarźlaka 😉, przesypuję Haferflocken do garnka, zalewam leciutko wrzątkiem, später dodam Rest of bakalie

Wspomnijmy, że to wszystko wykonała po dokładnym przemyśleniu… Otóż doszła do wniosku, że skoro później chciała wykonać dla siebie w końcu te ciasteczka z płatków owsianych [a zdążyła już sobie przejrzeć właściwie zaledwie 3 różne przepisy z tym produktem, bo: Bez cukru! Bez mąki pszennej! Bez jajek! Zdrowe ciasteczka owsiane! przepis wegański/ Weź płatki owsiane, banany i jagody i zrób ciasto owsiane. Bez cukru! Bez mąki pszennej! oraz ten: Masz dość zwykłych płatków owsianych? Zrób ciasto owsiane. Bez cukru! Bez mąki pszennej!]zatem na śniadanie nie będzie już ich jadła, tylko właśnie tę kaszę jaglaną…

A te płatki owsiane już przesypała do garnka i zalała jedynie odrobinką wody, z tą myślą, że sobie troszkę napęcznieją, a póóóźniej będzie je łatwiej wymieszać z pozostałymi bakaliami, które ma. Nie posiada oczywiście tego wszystkiego, co w tych przepisach, ale ona przecież i tak zawsze kreuje po swojemu, zatem kompletnie się tym nie przejęła!😉

No dobrze, kochana, ale przecież tego dnia zdążyłaś już ugotować m.in. w końcu ten bulion warzywny z właściwie tych dwóch przepisów…, bo i wzięłaś główną część stąd właśnie: Domowy bulion warzywny | AniaGotuje.pl, lecz część informacji zaczerpnęłaś także z tego: Bulion warzywny. Jak przygotować esencjonalny, mocny i pyszny domowy bulion warzywny? MENU Dorotki. A zaczęłaś to robić z samego ranka! A tu już, kochanie, pozostały tylko warzywa, po tym, jak zdążyłaś poprzelewać ten bulion do pojemniczków do zamrażalki!

A to jeszcze sama Ty w łazience kilka minut po godzinie 8!

Tak, właśnie…, tylko po tym, jak ten dzień super mi się zaczął, bo jednak miałam naprawdę takie wręcz niesamowite flow i tak wiele udało mi się w tak wspaniały wręcz sposób zrobić…, a tego dnia podjęłam przecież w końcu GIMNASTYKĘ!

8:57 – 15 YOGA, 🧘‍♀️& ANDERE ÜBUNGEN: damskie pompki15/ Dead bug 5×10/ przysiady/ „bieg w miejscu”😋70/ wstawanie na 1 Bein, 10x każda…

Nie, ale teraz już nie mam znowu siły o tym więcej pisać, bo jest już jednak póóóźna godzina, 23:09…, a ja jeszcze znowu natrafiłam na tym fejsie na taką właśnie rzecz:

Otwórz zdjęcie

Tak, masz rację, moja droga, to jeszcze nastraja tak znowu sentymentalnie… A jest już naprawdę późna godzina… Zatem, kochanie, pomyśl, że dzisiaj znowu zrobiłaś wszystko cudnie i pięknie! I teraz zmykamy już odpocząć, bo jutro czeka nas kolejny wspaniały dzień!

Tu zaś widać, jaki jadła jeszcze posiłek o:

12:55 – 20 WRAP (Foto) i höre: Angel’s guidance of Blessing… *

  • * 1111Hz Angel’s guidance of Blessing & HealingㅣRemove all negative energyㅣEnergy field level up

Później zaś strąciła jeszcze pojemniczek od yerby[Kubek do yerba mate to inaczej matero] i część z niego jej się właśnie wylała…

ok. 15 – Kaffee (+ jaglanka od śniadania + wiórki kokosowe, banan, Nüsse aus Rossmann, getrocknete Dattel, żurawina) 12 i JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ 🧡weiter, till 1:52:55, 15:31 –22.04 wstaję, bo już nie mogę wieder/ weiter…

Widziałam, kochanie, jaka byłaś wszystkim zdesperowana…, że taaak bardzo chciałaś się już wtedy dosłownie pocieszyć choć tym jedzeniem… Dlatego właśnie do tej jaglanki nawrzucałaś już tych pozostałych rzeczy…, bo wciąż nie miałaś czasu, aby zająć się przygotowaniem tych ciasteczek… I dokładnie potem, wzięłaś już te kijki i wyruszyłaś w końcu na tę dolinkę… A doskonale o tym wiemy, że chciało się Tobie wówczas taaaak strasznie płakać i taaak marzyłaś o tym, aby mieć tutaj tego swojego człowieka, który potrafiłby z pewnością Ciebie uspokoić… i przetłumaczyć, że przecież NIC SIĘ TAKIEGO NIE STAŁO!

Tak bardzo wówczas tego potrzebowałaś, aby on Tobie otwarcie powiedział, że jesteś tak szalenie delikatną i wrażliwą osóbką…, która nie może brać ponownie wszystkiego na siebie i chcieć ratować wszystkich! Już dość, kochanie… A pamiętaj o tym, że owszem Ty, moja kochana, teraz właśnie taaak bardzo intensywnie wszystko odbierasz, ale skoro już w tak dosłowny sposób myślisz, że to DUSZA KACPRA wybrała takie właśnie doświadczenia…, to pomyśl, że przecież Twoja także takie wybrała…

Jednak, kochanie, o Ciebie niestety nikt taaak bardzo wówczas nie zabiegał i nie troszczył się, jak Ty obecnie o swojego bratanka i chrześniaka. W dodatku, nikt przecież w Twojej rodzinie tak o tym nie myślał wtedy, ani nawet po dzień dzisiejszy, nie podchodzą oni do tego w ten sposób! Ponieważ, moja droga, to Ty, przez, a właściwie "DZIĘKI"😉 tym wszystkim wydarzeniom i warsztatom, oraz tej książce, którą jeszcze nawet nie przeczytałaś…, ale zaczęłaś w ten sposób to wszystko rozumieć, że to NIE WAM/ ludziom przydarzają się te wszystkie rzeczy…, LECZ są one DLA WAS, gdyż tak naprawdę każde takie wydarzenie ma po prostu czemuś służyć, Ty bardzo dobrze jesteś już tego świadoma, że przecież

Tak, ja obecnie naprawdę bardzo w to wierzę, że tak to właśnie jest… Choć nie będę kryła, że jak usłyszałam te słowa dawniej jeszcze, jak ta terapeutka karmiczna o tym opowiadała, że ona jest właśnie tego zdania, że to jej dusza wybrała dokładnie taką rodzinę z tymi wszystkimi trudnościami/ problemami, aby to jeszcze "przepracować" i czegoś więcej się nauczyć… To pomyślałam sobie wtedy: boooszeee, jaki kosmos, buhaha, gdzie ja w ogóle trafiłam, 🤪.

Ok., ale teraz już powracam do tych właśnie obiecanych gwiazdek ***🌟

*** Na początku bowiem się ucieszyłam, że będzie jakiś LIVE tej Kasi Synal od tego Astrokalendarza, który u niej także zakupiłam… Zwłaszcza chyba, jak po moim @ do niej otrzymałam od niej taką oto odpowiedź:

Kasia Synalsob., 29 paź, 15:00 (2 dni temu)
do mnie

Cześć Monika, 

wspaniale, że kochasz siebie, to najlepsza droga 🙂 Gratulacje dla Ciebie i Twojego procesu, jesteś po dobrej stronie 🙂

I zdaję sobie sprawę, że to było tylko takie krótkie i .. jednak suche, ale… jak to ja, pomyślałam, ale dobre i to, hehe, 😜. Później, niby już miałam przygotowane, aby ten jej LIVE sobie oglądać…, to jednak jakoś taaaak strasznie wręcz mnie nudził…, bo myślę sobie znowu, boooszeee, jeszcze to całe przedstawianie się i czekanie na słuchaczy/ widzów… Jak ja chcę już konkretów! A w dodatku, z tego, co ona zaczęła jednak tak powolutku mówić…, to doszłam do wniosku, że ja przecież o tylu rzeczach już wiem… A poza tym, trudno mi zapamiętywać coś tak szybko… Więc pomyślałam, że skoro będę mogła ten LIVE odsłuchać sobie jeszcze kiedyś później…, to teraz włączę to: JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ 🧡

(…)

Zawitał do nas PONIEDZIAŁEK, 31.X.2022, czyli ostatni dzień tego miesiąca. A jutro mamy już WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH. Postanowiła jednak po prostu ten wpis tutaj kontynuować. Obecnie nawet już nie ma chyba za bardzo ochoty wychodzić na zewnątrz…

No teraz absolutnie mi się nie chce, ale nie będę twierdziła, że jeszcze tego nie uczynię. Tak, jak i wczoraj przecież…

No tak, kochanie, to wstawmy tutaj tylko właśnie to wspomnienie o tej NIEDZIELI, 30.X.2022, bo muszę Ci powiedzieć, że zrobiłaś na mnie ponownie MEGA wielkie wrażenie tym, jak Ty postępowałaś! Zatem, proszę opowiedz tutaj o tym, 😉.

Widziałaś przecież w jakim ja byłam wczoraj nastroju… Poważnie, aż sama siebie nie poznawałam wręcz… Bo przecież myślałam tak:

Do cholery, ogarnij się!!! Przecież nic takiego aż się nie stało… Wszyscy żyją, więc stuknij się po prostu w ten głupiutki łepek

I w związku z tym tak myślałam, co mogę najlepszego zrobić… A poważnie NIC JUŻ MI SIĘ NIE CHCIAŁO…, lecz później dostrzegłam, że jest jeszcze przecież ładnie i dość ciepło na dworze… A wcześniej moja mama, rozmawiając ze mną przez tel. [jak była u babci] to mówi do mnie, że teraz TRZEBA KORZYSTAĆ JESZCZE Z TAKIEJ ŁADNEJ POGODY… Czym mnie oczywiście wcale nie zachęciła, bo ja tak strasznie nie znoszę, jak ktoś mi mówi, co mam robić, buhaha, 😜.

Wydaje mi się, kochanie, że to nie tyczy się wszystkich osób…, ale już w tym momencie to zostawmy, tylko wstawmy tutaj teraz to, czym Ty, moja droga, zdążyłaś się już dziś [PONIEDZIAŁEK, 31.X.2022] podzielić na tym fejsie, a były to aż wyjątkowo 3 POSTY! A następnie przejdziemy do naszej pracy tutaj:

1) KOCHANI, DRUGIEJ TAAAAK NIESAMOWITEJ, ZARADNEJ I KREATYWNEJ KOBIETY, JAKĄ JEST TA NASZA MONIA, TO… PRZYSIĘGAM, ALE CHYBA NAWET ZE ŚWIECĄ BYŁOBY TRUDNO ZNALEŹĆ. Już Wam przedstawiamy, dlaczego 😛. Może zamiast niepotrzebnego gadania, wstawimy tutaj foty, jako „relacje” tego, cóż ta nieprzeciętna istota już dzisiaj dokonała. Wiedzcie tylko, że ona naprawdę nie przepada za takim publicznym chwaleniem się czymkolwiek… [to samo tyczy się oczywiście narzekania – jest ostatnią osobą, która również skarży się/ "płacze" i ubolewa nad czymkolwiek 😜 – a to z całą pewnością wyniosła ze swego wspaniałego domu 🧡,🤗] Teraz jednak, tak sobie to przemyślała i stwierdziła, że wykonuje tutaj tyle niesamowitych wręcz rzeczy [dodajmy jedynie = WYKONUJE na swoje WŁASNE 100%] i już dość dawno absolutnie z nikim się nie porównuje, gdyż wie, że jest unikatowa, tak jak i każdy! Ale ok, zatem jedziemy z tym „zdjęciowym materiałem”

Tam, kochanie, nie chciałaś już niczego tłumaczyć… Ale ja doskonale to widziałam, jak Ty się każdego dnia źle z tym czułaś, że musiałaś taaaak uważać, jak siadasz na ten swój leżak, no a już wczoraj, jak połamał się i odpadł kolejny plastik, to myślałaś, że już padniesz… A jeszcze właśnie wczoraj doskonale wiemy, jak się czułaś… I…, moja droga, dla mnie jesteś naprawdę KIMŚ TAK NIESAMOWICIE WYJĄTKOWYM! Bo Ty przecież, kochanie, właśnie z tego powodu nie mogłaś dzisiaj również dobrze spać, bo taaaak intensywnie myślałaś, jak niemal co wieczór, co powinnaś tu robić, lecz tym razem pojawiła się jeszcze kolejna rzecz, którą był ten każdego dnia bardziej rozwalający się leżak…🤷‍♀️

Tak było w istocie…, jednak znasz mnie i wiesz, jaką ja jestem osobą… Nie lubię i nawet chyba już nie umiem… tak po prostu płakać, tylko wciąż myślę, co mogę tu zrobić, aby było jednak lepiej, aby się jakoś podratować… I wtedy, wiedząc, że przecież już kiedyś zakupiłam taką specjalną nitkę, którą wtedy jeszcze zszyłam jedynie prawą stronę tego leżaka…, to teraz pomyślałam sobie: NIE NARZEKAJ, MASZ 2 SPRAWNE RĘCE I W DODATKU DOBRĄ NIĆ I GRUBĄ IGŁĘ, TAKŻE ZADZIAŁAJ TYM SPRZĘTEM TERAZ DALEJ!

I dzisiaj, po tym, jak jeszcze wczoraj byłam taaak zła, że ten dzień mi tak niesamowicie szybko jakoś przeleciał… To…, by wyrobić się ze wszystkim, co zaplanowałam…, postanowiłam nastawić już budzik na 6:49!

To wspomnij choć tylko o tym, cóż Ty na dziś zaplanowałaś?

////////

boooszeee, kochani, ona naprawdę już tu z niczym nie wyrabia… Zdążyła zjeść już obiad, ten właśnie:

14:50 – 22.04 Mittagessen (Suppe- Foto) & Eleanor i Reggie 😉, ok. 15:07 – 22.04 Ende of Essen

Następnie miała taaak wielką ochotę, aby coś jeszcze przegryźć…, najlepiej coś słodkiego… i wtedy przypomniało jej się, że zakupiła przecież wczoraj tę czekoladę…

I zaraz ją rozpakowała… Jednak, pomimo, że już zrobiła sobie wcześniej drugą yerbę…, to taaak bardzo zawsze kojarzy wszelkie słodkości właśnie z kawą… Więc po prostu zrobiła sobie kolejną właśnie, tak, dzisiaj już drugą…

Kochana moja, ale proszę, już sobie więcej nie dokładaj! Skończmy choć to, co publikowałaś dzisiaj właśnie na tym fejsie, bo… wstawiłaś tam przecież 3 różne posty, a tu mamy tylko jeden! Także wstawmy tutaj teraz te kolejne 2:

2) A mając naprawiony ten swój leżak, szybko jeszcze tylko odkurzyła i… zrobiła sobie ponownie mega kreatywne śniadanko [widoczne na zdjęciach, 😉🍀🌞] do niego zaś już o godz. 10:47, bo najpierw przecież chciała skończyć obowiązki…, włączyła sobie ponownie ten niesamowity dla niej film: MAGICZNE LATO | Morgan Freeman, Virginia Madsen

[boooszeee, kochani, właśnie teraz [PIĄTEK, 04.XI.22] dostrzegła, że te foty jej tutaj zniknęły…I już oczywiście w pierwszej kolejności zachciało jej się taaaak bardzo płakać, bo dzisiaj ma niestety prawie cały taki właśnie dzień…, jednak to jest tak niesamowita kobieta, że pomyślała sobie, iż choć uważa siebie za matołka technicznego…, to jednak spróbuje zrobić, co może… i widzicie, jak ta kreatywna niewiasta porobiła nowe foty temu, co było zawarte na tym fejsie i właśnie je tutaj wstawiła!]

Cały czas bowiem powtarzała sobie następujące słowa:

No i wreszcie 3-cie, i ostatnie, które wyglądało tak:

Poza tym, to wciąż podchodzę do życia w ten sposób…, myślę, że spokojnie można by nazwać to „MOJĄ ŻYCIOWĄ FILOZOFIĄ”, i zamiast siedzieć i biadolić, oraz smęcić, ubieram się i robię, co mogę, a tutaj fotki z dnia wczorajszego, tj. NIEDZIELI, 30.X.2022, kiedy to jednak wyszłam sobie jeszcze z kijkami na dolinkę i… dostrzegłam taki właśnie piękny krajobraz, [2ga fotka]😉.

Kochana moja, widziałam wszystko doskonale! W jakim byłaś wtedy podłym wręcz nastroju… i nie wiedziałaś naprawdę, co masz ze sobą zrobić, bo taaak cholernie chciało się Tobie wciąż płakać… po tym, co usłyszałaś, że stało się z Kasią…

boooszeee, ja już nawet nie chcę teraz do tego wracać, bo dobrze o tym wiemy, że przecież jej nic takiego się nie stało! Tylko ja wciąż myślałam o tym, jak to biedne/ wrażliwe dziecko to wszystko znosi… I…, odnosiłam wrażenie, że postępuję już jak jakaś wręcz desperatka…, bo wciąż powtarzałam sobie te słowa:….… Dlatego właśnie to wszystko sobie racjonalizowałam i doszłam do wniosku, że, cholera jasna, nie mogę tak siedzieć na tyłku, bo zwariuję tu!

15:55 – 20 go to dolinka, 2gie okrążenie => zmieniam muzę na STREFA ODPRĘŻENIA, at 🏠 16:34 – 22.04

/////////

Nie, ja tak nie potrafię koncentrować się na taaaak wielu rzeczach, teraz do tej drugiej kawy włączyłam choć na spróbowanie jeszcze ten film: Nie Tylko Miłość (2000) | HD | Komedia Romantyczna

//////////

Dobrze o tym wiesz, kochanie, że mogłabym tutaj rozwinąć niemal każdy temat, jaki tylko podejmiesz… Ale, moja droga, miałyśmy tutaj przecież trzymać się jakiegoś schematu…, aby utrzymać jednak porządek w tym Twoim wpisie…

Także, kochana, przypominam tylko, że miałaś napisać tutaj jeszcze o tej MAGII, która zadziała się u Ciebie dokładnie w PIĄTEK, 28.X.2022 .

Tak wiem… i bardzo dziękuję Ci, że pilnujesz jednak tego porządku… Tak więc, myślę, że przedstawię tutaj naprawdę, może nie KAŻDĄ moją notatkę komórkową z tego dnia, ale choć te ważniejsze… Zatem, przebudziłam się ponownie… o:

3:58 – 10 WC + AŁUN

I następnie za chyba jakąś minutkę stałam przy lusterku w łazience i wypowiadałam te właśnie słowa:

3:59 – 15 am Spiegel: KOCHAM CIĘ🧡, TAK CIEBIE! JESTEŚ CUDEM!✨

A wyglądałam dokładnie tak:

Lecz wówczas doszły do mnie ponownie te słowa:

ALBO KOCHASZ SIEBIE ZAWSZE, ALBO NIE KOCHASZ SIEBIE WCALE

Nie mam już nawet pojęcia, ani gdzie je usłyszałam, ani tym bardziej, kto jest ich autorem… No, ale nieistotne! Tak bardzo bowiem one ze mną rezonowały i z tym wszystkim, co właśnie wtedy o sobie myślałam… Poza tym kolejne słowa, które mi się jeszcze pojawiły wtedy w głowie, to:

CZŁOWIEK CHCE BYĆ KOCHANY ZA TO, JAKI JEST W CZASIE REALNYM, TU I TERAZ, A NIE ZA TO JAKI MÓGŁBY BYĆ

Dalej zaś jeszcze kolejna równie dla mnie niesamowita rzecz/ notatka, otóż:

7:08 – 11 open eyes

8:30 – 22.04 Ende of trans medytacyjny: Mamo, Oddaję Ci Twoje Ciężary

Widziałam, kochanie, że tego dnia jakoś nie miałaś znowu za bardzo siły… i podniosłaś się dopiero ok. godz. 11…

Tak też w istocie było… Pamiętam, tzn. oczywiście, gdyby nie te moje komórkowe zapiski, to nie potrafiłabym tego tutaj odtworzyć…🤪,🤭. Tak więc teraz będę przenosiła wszystko to, co widzę na tej mojej komórce…😋. Zatem:

12:05 – 14 WSZECHŚWIECIE, CO POWINNAM UCZYNIĆ? (Foto), trinke Kamillentee mit Zitronengras

No właśnie, kochanie, spójrz, zatem cudownie wręcz, iż wykonywałaś te wszystkie zdjęcia, gdyż tutaj mamy choćby od razu nawiązanie do tych herbatek, które przecież zakupiłaś jeszcze w ten CZWARTEK, 20.X.2022, kiedy to zaczęłaś nakłuwać sobie tę brodę…, po tym, jak usłyszałaś ponownie ten GŁOS:

JAK DA CI TO WIĘCEJ SPOKOJU, TO KŁUJ…

boooszeee,🤦‍♀️🙈🤷‍♀️, no właśnie, do tego wydarzenia, choćby nawiązywałam, pisząc wtedy o tym, Chrisie, gdy słyszałam ponownie ten GŁOS, który mówił mi, bym po prostu sprawdzała… Bo przecież pomyślałam sobie wówczas, że ON/ ONI mnie już doskonale wręcz znają i wiedzą, że ja muszę/ chcę wszystko na sobie sprawdzić!

No w każdym razie, tak jak mówiłam, wówczas byłam tym wręcz załamana… Ale, jak to ja…, naprawdę staram się nie płakać nad tzw. rozlanym już mlekiem…, bo mówię wtedy do siebie następujące słowa:

Kurczę, uczyniłaś taką głupotę…, to teraz pomyśl, jak mogłabyś to jednak naprawić i choć jakoś zmniejszyć widoczność tej blizny, którą SAMA SOBIE ZROBIŁAŚ! 🤦‍♀️

I tego dnia udałam się właśnie m.in. do tego kerfa, a wyglądałam wówczas tak:

Fantastycznie, kochanie, że przedstawiasz tu wszystko tak otwarcie i kompletnie niczego się nie obawiasz/ nie wstydzisz! Nie masz żadnych ALE, by pokazywać siebie taką, jaką właśnie jesteś, nawet z tym wszystkim, co zrobiłaś sobie sama…

Świetnie, że dokładnie teraz o tym mówisz! Bo ja już dawno o tym sobie pomyśliwałam, że przecież, do cholery, czy ja tu kiedykolwiek coś ukrywałam? Niemal notorycznie pokazywałam otwarcie i szczerze to, co się działo z moim ciałem! Ponieważ już dawno postanowiłam, że uczynię z siebie tutaj dla innych taki właśnie realny przykład, jak to wszystko może się zmieniać, [bo ja naprawdę, choć początkowo byłam tym wszystkim wprost ZAŁAMANA, to jednak wciąż wierzyłam, czy może lepiej: liczyłam na to, iż to ulegnie jeszcze zmianie…, jak przecież wszystko w naszym życiu…], a tutaj część tylko z tych przykładów:

Tak, jak rzekłam powyżej, uważam, że to jest w Tobie wspaniałe! Ta właśnie AUTENTYCZNOŚĆ, teraz jednak, kochanie, przejdźmy już dalej, bo… obecnie nadszedł w końcu czas na ten właściwy spacer…

Dokładnie tak! Powiem tylko najpierw jeszcze o tym, że tego dnia właśnie, czyli w PIĄTEK, 28.X.2022, przed samym wyjściem na tę dolinkę, skonsumowałam sobie:

13:27 – 22.04 SUROWY BURACZEK = GEGESSEN (Foto)

///////

Na takie wspomnienie dokładnie teraz, tj. w PONIEDZIAŁEK, 31.X.2022, natrafiła jeszcze na tym fejsie i oczywiście od razu z WIELKIM UŚMIECHEM je opublikowała:

Otwórz zdjęcie

/////////

Ok, moja niesamowita wręcz kreatorko! Dobrze wiem, skąd pojawił się na Twojej buźce ten uśmiech, 😉. Ty odnosisz już, kochanie, wrażenie, że jesteś coraz bliżej tego uczucia właśnie, które sprawia, że dokładnie tak się czujesz!

No…, co tu dużo mówić…, ale ja przecież obecnie czuję się taaak znakomicie! I choć oczywiście JESZCZE NIE MAM WSZYSTKIEGO, CO BYM CHCIAŁA… To jednak jestem już naprawdę coraz bardziej spokojna…

Jesteś, moja droga, naprawdę TAAAK NIESAMOWITĄ WRĘCZ ISTOTĄ! Ale, proszę, kontynuuj swoją opowieść!

Zatem, wstawię tutaj po prostu dalej te moje zapiski z tego dnia:

13:33 – 22.04 go to dolinka, STREFA ODPRĘŻENIA I go z intencją 🧡 1 okrążenie, na ławeczce talk ze Wszechświatem, ASK go, by zesłał mi mężczyznę do pomocy z tym życiem i wtedy słyszę: DOCH JUŻ GO SPOTKAŁAŚ!

I właśnie w tym momencie widzę 3cią już SROCZKĘ, KTÓRA WZLATUJE NA DRZEWO DOKŁADNIE NADE MNĄ I TAM SIĘ KURZ OTRZEPUJE😉– 2x tam ✨🌟 14:03 –11 in r schönen 🌞

BOŻE, DZIĘKUJĘ ZA TYYYLE TYCH SROCZEK I KAŻDA WZLATUJE DO GÓRY 🤗

 POCZUJ WOLNOŚĆ – STREFA ODPRĘŻENIA (next signal ad. Text Lamy?), 14:14 – 22.04 go 🏠, 14:31 – 22.04 at 🏠

To powyższe…, to jest wszystko dokładnie tak, jak widnieje w tej mojej komórce, NICZEGO TU NIE ZMIENIAŁAM! Poniżej zaś kolejne moje zdjęcia, jak właśnie wracałam z tej dolinki, taka niemal wszystkim ZACHWYCONA…, choć jednak wciąż jeszcze jakby oniemiała`/"oszołomiona"…, gdyż to wszystko zaczęło mi się budować dalej w taką jednak całość

Ale już przedstawiam, moje kolejne notatki:

14:53 – na leżaku w słońcu w 🏠 PROSZĘ BOGA WEITER O POMOC I KRAFT (@od „Chrisa”…)15:08 – 11 RÓWNOWAGA I SPOKÓJ, 15:20 – 9 ENERGIA ŻYCIOWA – STREFA ODPRĘŻENIA ✨, 16:04 – 22.04 wstaję i dann OCZYSZCZENIE UMYSŁU 🙏🤗🌟16:24 – 13 przesiadam się

/////////

No, co tu wiele mówić… Póóóźniej z kolei jeszcze raz powróciłam tylko do tej kartki, którą znalazłam w moim kalendarzu w NIEDZIELĘ, 23.X.2022… I niemal oniemiałam…, gdyż to wszystko, co tam sobie kiedyś jeszcze napisałam, wskazywało niemal wciąż na jedną i tę samą osobę! I dokładnie wtedy pomyślałam już sobie, kurczę, no, jak widać, MAGIA się jednak dzieje…, tylko dlaczego TEN MĘŻCZYZNA NIC MI WCIĄŻ NIE ODPOWIADA….

Wszechświecie? Jak długo mam jeszcze czekać i sama sobie tutaj ze wszystkim radzić?

W każdym razie o godz. 16:21 uczyniłam fotkę właśnie temu mojemu daniu, którym było potarte jabłko z buraczkiem właśnie!

No dobrze… to tylko przyznam, że skusiłam się jeszcze dzisiaj [PONIEDZIAŁEK, 31.X.22] na to właśnie:

19:12 – 22.04 BROT Z TWAROŻKIEM I BURACZKIEM i Nie Tylko Miłość (2000) | HD 

Dobrze, kochanie, to teraz mamy godzinę 20:16, i jesteśmy już jednak po kolacyjce…, która wyglądała w następujący sposób:

Otwórz zdjęcie

To może teraz jeszcze zacznij sprawdzać ten wpis od początku, skoro jutro mamy święto, a Ty wybierzesz się z pewnością na spacer i m.in. odwiedzisz także pobliski cmentarz. Choć może jeszcze tylko dodaj coś o tej SAMOTNOŚCI… Dlaczego, tak bardzo się jej teraz obawiasz?

Powiem tak, całkiem szczerze, JA NIE BOJĘ SIĘ JUŻ BYCIA SAMĄ! Tylko właśnie SAMOTNĄ! Tak bardzo chciałabym, aby TEN MÓJ CZŁOWIEK zechciał się do mnie odezwać, nawiązać jakiś kontakt… Przecież, ja już odnoszę wrażenie, że jak jakaś ostatnia kretynka, co chwila sprawdzam, czy on jest właśnie aktywny na tym Messengerze… Dobra, kończę już to narzekanie i marudzenie, tylko przechodzę do dalszego czytania i sprawdzania tego wpisu!

Choć może jeszcze tylko na sam koniec dodajmy…, że dzisiaj ta Mała Mi zdążyła wykonać naprawdę kolejną wspaniałą robotę, a mianowicie, zrobiła wszystko to, co pierwotnie sobie zamierzała, a dokładnie:

ZSZYĆ LEŻAK, ale o tym już wiecie, bo poinformowała oczywiście na fejsie, 😉. A musimy tutaj powiedzieć, że to również było niesamowite, gdyż… słuchajcie zaczęła już jej się ta nić taaaak plątać, ponieważ ta niesamowita kobieta postanowiła, że tym razem weźmie tą nitkę podwójną…, aby było już stabilniej i rzetelniej, 😋. I dokładnie wtedy zaczęło się "to" dziać…, co zresztą uwieczniła to na tej właśnie fotce… A wiecie, cóż ona cały czas powtarzała, uśmiechając się zresztą? Że ona już widzi, jak to wszystko się odplątuje…, tzn. tak naprawdę, oczywiście nie liczyła na żaden cud, że to się zrobi samo, gdyż pracowała wytrwale nad tym nieustannie i powtarzała sobie, że przecież skoro sama sprawiła, że zaczęło to się właśnie plątać, także teraz jej rolą/ zadaniem jest, by także to naprawić. I już właściwie się uśmiechała, widząc jak udaje jej się tego dokonać!

Otwórz zdjęcie

/////////

A teraz rozmawia jeszcze z mamą Kacperka i byłą narzeczoną brata… przez Messengera…, wcześniej zadzwoniła jeszcze do Kacpunia i właśnie tak się cieszyła, że może go zapytać o to, jak było na Halloween.

////////

Hejka, no już jest ok, ale do środy muszę być w szpitalu 🙃

To Ty ze szpitala do mnie piszesz? No ja muszę Ci powiedzieć, że jak mi Marcin powiedział, że Ty miałaś udar… to MEGA się wystraszyłam… Jak masz siłę, to powiedz mi choć, jak on się Tobie objawił, skąd wiedziałaś, że to właśnie udar?

Osłabłam, zdrętwiała mi ręka i nie mogłam mówić

o kurczę… A jak teraz?

No ale szybką relacja i się nic nie stało 😉

to całe szczęście, ja od razu zaczęłam się martwić o Kacperka…

Teraz jest już normalnie, chociaż szybko się męczę i irytuje, dziś mi robili rezonans i muszę czekać na wyniki, I wtedy mnie wypuszcza do domku. Nic się nie martw jest dobrze 😘 A jak tam u ciebie? Zdrowa? 🙏

już wiem, kochana, Marcin też mnie zapewniał, ale ja oczywiście po tym, jak się zdenerwowałam to wyszłam na dolinkę z kijkami się przejść i odreagować, a dzisiaj już do siebie powróciłam i zadzwoniłam nawet do Kacpunia, by zapytać, jak spędził Halloween

No ganiał i zbierał cukierasy dziś, a w sobotę był na nocnej imprezce 😁

///////

Dobrze, kochanie, ale sama widzisz, co tu się dzieje. Nie możesz, moja droga, tak bardzo się rozpraszać, bo dobrze wiesz, że Tobie to nie służy… Zatem zabieramy się jeszcze do sprawdzenia tego wpisu, tyle, ile tylko damy radę!

(…)

Zauważ, moja droga, jakim Ty jesteś niesamowicie mądrym człowiekiem! Doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, jak funkcjonują te wszelkie media społecznościowe, że tam trzeba/ należy pokazywać tylko te dobre strony! Dlatego, dziś, a jest WTOREK, 01.XI.2022, nie wspomniałaś niczego o tym, jaki miałaś ciężki ten dzień… Jedyne, czym się pochwaliłaś, to właśnie w końcu zrobionymi tymi "ciasteczkami owsianymi":

KIEDY SIĘ CZEGOŚ NAUCZYSZ, TRZEBA BYĆ MIŁYM DLA SIEBIE:-) Kochani, przysięgam, ale drugiej TAKIEJ ARTYSTKI to naprawdę BAAARDZO CIĘŻKO ZNALEŹĆ. Wyobraźcie sobie, że właściwie już kilka dni wcześniej postanowiła przygotować jakieś ciasteczka owsiane… Jednak oglądała TAAAK WIELE TYCH PRZEPISÓW. I w gruncie rzeczy postanowiła przygotować dokładnie takie, jakie widoczne są na tym pierwszym zdjęciu. [I NIE! WCALE NIE SĄ SPALONE 😜] Są tak ciemne, ponieważ zawierają i gorzką czekoladę, oraz ciemne kakao, 🤗. A na kolejnych fotkach widoczna jest m.in. reszta składników, 🍀🌟🥰

To może, kochanie, zanim przedstawimy tutaj, jak ten Twój dzisiejszy dzionek rzeczywiście wyglądał… Przejdźmy jeszcze raz do sprawdzenia tego wpisu…, bo widziałam, że go również już zdążyłaś sobie przeczytać… i dostrzegłaś, iż wymaga on pewnych poprawek, zatem uczyńmy to teraz! 😉

*** 1:28:06 /  2:58:12***

////////

To, myślę, że teraz opowiem, jak było w to ŚWIĘTO ZMARŁYCH u mnie naprawdę… i jak ja się czułam… Także zacznę może od tego, że spało mi się jakoś wyjątkowo źle… Odnosiłam wrażenie, że niemal, przez całą noc odczuwałam taki jakiś dziwny niepokój i … teraz już na 100% nie jestem tego pewna [ponownie ta moja zaje… pamięć…🤦‍♀️😫🤷‍♀️], lecz przekażę tutaj to, co mam zapisane w komórce ok. godz. 7…:

BOŻE/ WSZECHŚWIECIE , PROSZĘ WAS, 🙏, POMÓŻCIE MI, BO NIE MAM NA NIC SIŁY…

Dalej zaś, przekazuję tu dalsze moje komórkowe zapiski:

9:51 – 22.04 Frühstück (Brot z twarożkiem i pieczone warzywa = Foto) & NIE TYLKO MIŁOŚĆ weiter.., bo już echt nie wiem, co watch… 10:01 22.04 Ende of Essen

10:25 – 22.04 Ende of this movie…

boooszeee, a tak naprawdę to nie wiem w ogóle, why to oglądam… Czuję się taaak cholernie zmęczona i jeszcze ta pogoda… To teraz przedstawię, jak wyglądało RZECZYWIŚCIE robienie tych ciasteczek…, bo wcale nie było tak wszystko pięknie…, jak pokazałam to na tym fejsie…, 🤦‍♀️. Te poniższe obrazki pokazują dokładnie, jak to było, BEZ ŻADNEGO KOLOROWANIA

Dobrze, kochanie, ale tłumacz proszę wszyściutko po kolei, aby było to całkowicie jasne, dla wszystkich.

Dobrze, obiecuję zrobić, co mogę…, tak więc może lepiej będzie, jak opiszę dokładniej choć te poniżesz zdjęcia… Tak więc tutaj widać właśnie, jak wyglądały te moje zakupione jeszcze chyba na początku października, lub pod koniec września…[już niestety nie pamiętam…,🤷‍♀️🤔] SUSZONE ŚLIWKI:

Tak, kochanie, pisałaś tu o tym, że wyglądały na takie właśnie niemal spleśniałe… i w związku z tym zgłosiłaś to zaraz w tym BIOSKLEPIE…

Tak też uczyniłam! Jednak ta kobieta z obsługi, sama wiesz, co mi napisała…, że te białe plamki są rzekomo czymś naturalnym… Ahhh, nie chce mi się już nawet do tego powracać, bo póóóźniej zakupiłam kolejne śliwki, na poniższym zdjęciu po prawej na talerzyku, aby można było zobaczyć, iż tych już SAM WYGLĄD jest bardziej NORMALNY

Oczywiście jeszcze im nawet nie odpisałam o tej sytuacji…, bo, cholera jasna, nie mam po prostu kiedy… Mam taaak wiele na tej mojej głowie… I już naprawdę z niczym się nie wyrabiam…🤷‍♀️

Zgadza się, kochanie, ale powiedz za to, że Ty nie chciałaś tak szybko niczego oceniać, a już tym bardziej jakoś bezpodstawnie… Chciałaś to po raz kolejny sprawdzić, czy Tobie czasem się tylko nie wydawało, że te śliwki powinny jednak inaczej wyglądać i już na początku także smakować… A poza tym, moja droga, uczyniłaś po raz kolejny coś bardzo niesamowitego…, gdyż pomyślałaś, że przecież skoro ta kobieta odpisała Tobie, że tam rzekomo nie ma żadnej pleśni na tych śliwkach…, to w takim razie, nie chcąc ich wszystkich wywalać do śmieci [bo tak się składa, że jedno opakowanie już wyrzuciłaś taka zła i wkurzona!]

Dalej jednak stwierdziłaś, że w takim razie spróbujesz tych pozostałych już choć nie wyrzucać, bo przecież za nie zapłaciłaś! I wtedy właśnie doszłaś do wniosku, że w takim razie po prostu je namoczysz i zobaczysz jak to działa i czy w ogóle… I tutaj właśnie widać, jak na tej patelni, zalałaś je odrobiną wody z czajnika i pozostawiłaś tak na noc…

No więc tak właśnie uczyniłam, 😜. W dodatku, jak sobie te ciasteczka wtedy przygotowywałam… , to ponownie, choć naturalnym jest, że chciało mi się wtedy taaaak strasznie już płakać, bo byłam, kur…, tym wszystkim przemęczona, że CIĄGLE MUSZĘ COŚ wykonywać… A wcale to wszystko nie było takie piękne i łatwe, bo… cholera jasna, ja się już przecież znowu kompletnie na tym sprzęcie nie znam… Tzn. może inaczej, co nieco oczywiście o nim wiem…, a nawet może już znacznie więcej niż tzw. "co nieco"… Jednak jestem o tym przekonana, że wszystko można znacznie łatwiej i szybciej tu wykonać, niż robiłam to ja…

Moja cudna…, to teraz ja powiem Ci jeszcze coś otwarcie. Jesteś niewiarygodnie wręcz DZIELNĄ KOBIETĄ! Która nie zniechęca się żadnymi pierdołami i wciąż próbuje usilnie znaleźć jakieś wyjście z sytuacji! Myślisz, że ja tego nie widziałam, jak nie miałaś już za grosz siły i nawet ochoty, by tam stać… Jednak za nic w świecie nie odpuściłaś i się nie poddałaś, tylko wciąż wymyślałaś coś nowego…, że… choćby właśnie te namoczone wcześniej śliwki przemielisz w tym maleńkim zamykanym urządzeniu…

boooszeee, już mi nawet tego nie wspominaj, co ja tam robiłam…, bo to było jakieś KONGO Wszystko upieprzone tak cholernie…

Oczywiście, że tak, moja droga… Ale wiesz, o czym tu sobie zawsze myślałam tak na Ciebie spoglądając? Na myśl przychodziły mi bowiem zawsze te słowa buddy:

Ty, moja droga, bez względu na wszystko NIE PODDAJESZ SIĘ I NIE ODPUSZCZASZ! A pokazujesz to swoim postępowaniem NIEUSTANNIE! Poza tym, zawsze przecież uważasz, iż te poniższe słowa są czystą prawdą!

/////////////

boooszeee, powiem tutaj coś jeszcze… Teraz właśnie patrzę, że po tym, jak opublikowałam jednak ten mój wpis właśnie na tej grupie K.A. na fejsie… Dokładnie teraz, tj. w poniedziałek, 07.XI.2022, to… ON NADAL TAM JEST! Hehe, więc to musi oznaczać, że ja chyba jednak tego w niedzielę tam nie puściłam… , 😜. A na LI ten mój wpis ma obecnie [pon.07.XI.22, godz. 19:14, 54 wyświetleń!]

////////////

Ok. moja Ty wspaniała, zatem dostrzegasz to, mam nadzieję, jaką jesteś WYJĄTKOWĄ KOBIETĄ! To lecimy teraz dalej… o tym właśnie Twoim dzionku, kontynuuj, proszę swoją opowieść!

Ale…, muszę jeszcze tylko dodać, że jak tworzyłam to moje "ciasteczkowe dzieło", , to przecież leciały mi tutaj taaakie znowu adekwatne jednak piosenki, hehe, bo np. I will wait the mayries I Will Wait – YouTube

Well I came home Like a stone And I fell heavy into your arms These days of dust Which we’ve known Will blow away with this new sun (…) But I’ll kneel down Wait for now And I’ll kneel down Know my ground And I will wait, I will wait for you And I will wait, I will wait for you

Ahhh, słyszałam przeróżne, ale najbardziej adekwatna jeszcze do tego, jak się wtedy czułam…, była chyba ta… Bebe Rexha – I’m A Mess [Official Music Video] – YouTube,

Everything’s been so messed up here lately
Pretty sure he don’t wanna be my baby
Oh, he don’t love me, he don’t love me
He don’t love me, he don’t love me
But that’s okay
‚Cause I love me, yeah, I love me
Yeah, I love me
Yeah, I love myself anyway 🤪
Hey

Everything’s gonna be alright
Everything’s gonna be okay
It’s gonna be a good, good life
That’s what my therapists say
Everything’s gonna be alright
Everything’s gonna be just fine
It’s gonna be a good, good life

I’m a mess, I’m a loser
I’m a hater, I’m a user
I’m a mess for your love, it ain’t new
I’m obsessed, I’m embarrassed
I don’t trust no one around us
I’m a mess for your love, it ain’t new (…)

*** 1:36:52 /  2:58:12***

Ok. to teraz chyba mogę już przejść do dalszej opowieści o tym dniu… Tak sobie bowiem jeszcze myślałam, że cholerka nie pójdę na ten cmentarz, bo dlaczego niby mam tam chodzić właśnie tego dnia? Dlatego, że wtedy wszyscy tam uczęszczają… Taka była moja pierwsza myśl, że ja udam się tego dnia po prostu na dolinkę na zwyczajny spacer…🤭 Jednak jakoś póóóźniej się opamiętałam i pomyślałam, że ok., nie mam wprawdzie zakupionego żadnego znicza, ale choć wezmę zapałki…, to może jak dostrzegę jakiś opuszczony i zaniedbany grób…, to po prostu podejdę i właśnie tam zapalę ten znicz już stojący, ale nie palący się…

Jak się okazało…, kompletnie nie miałam jakoś ochoty chodzić po tym cmentarzu, pomimo, że oczywiście tam sie udałam… A wyglądałam po prostu tak:

(…)

Obecnie mamy już 02.XI.2022r., którym jest ŚRODA. Kolejny intensywny dzień…, ale posłuchajcie proszę najlepiej tych naszych bohaterek

Kochana moja…, czy Ty w ogóle to dostrzegasz, jak wspaniale potrafisz tutaj wszystko kreować??? Nooo, muszę Ci powiedzieć, że "opadła mi wprost szczęka", jak tylko dostrzegłam, cóż wykonałaś po tym, jak powróciłaś taka zła na siebie z tego sklepu… Poważnieeee…, ponownie nie mogłam wyjść wręcz z podziwu dla Twojej kreatywności i pomysłowości! Przecież, jak tylko dostrzegłam, jak wykreowałaś i wymyśliłaś dla siebie ten dzisiejszy dżem na śniadanie…

No cóż tu mogę powiedzieć, sama widziałaś, jaka byłam wściekła wręcz na siebie, jak już wracałam z tego warzywniaka… A jeszcze wcześniej zaszłam do tej piekarni po to pieczywo… i…, cholera, wracając do domu, za nic w świecie nie mogłam tego zrozumieć, dlaczego ja je w ogóle kupiłam… i … to AŻ TYLE,🤷‍♀️ ? Co mnie do tego skłoniło?

Tak, moja droga, baaaardzo dokładnie przysłuchiwałam się tej Twojej jakże "wspaniałej" rozmowie…, ale już teraz nie wchodźmy w takie szczegóły, tylko powiedzmy raczej, jak cudownie do tego podeszłaś i pokażmy wszystkim, co tu wykreowałaś!

Ok., masz rację, to przecież nie w moim stylu, to narzekanie i biadolenie, Zatem już mówię, jak z tej sytuacji wybrnęłam… Otóż zakupiłam sobie ten chleb…, a właściwie to jego półtorej… 🤦‍♀️ Bo przecież wzięłam cały krojony ten fitness, a później jeszcze pół tego również pokrojonego szlacheckiego, bo jak już poprosiłam najpierw o ten cały fitness [po tym, jak zapytałam, czym one się różnią, prócz naturalnie ceną, 😜 i jak odpowiedziała mi ekspedientka, że ten pierwszy jest z siemieniem lnianym, ten drugi zaś z dynią i orzechami], to za chwilkę wpadłam jeszcze na pomysł, że spróbuję również i tego szlacheckiego

A następnie zaszłam do warzywniaka p. Piotra, gdzie miałam przecież kupić tą dynię, bo… ten krem dyniowy przecież tak za mną chodzi… Pomyślałam, że listopad to już przecież ostatni miesiąc, w którym ten produkt można jeszcze zakupić! A ja bardzo staram się jadać jednak sezonowo. Tak więc, jak już tam byłam, to oczywiście zakupiłam ją, do niej zaś czosnek i wzięłam również kilka marchwi, bo przecież jeszcze rano w łóżku, już obczaiłam sobie ponownie przepis jednej z moich ulubionych kobiet: https://aniagotuje.pl/przepis/zupa-z-dyni?fbclid=IwAR0xCU4ETDvhDwvRWCN7cdBrM0EPDsWg4zvRiabU7rrdMnx4077j5ShHZMM.

Tak widziałam, kochanie, że znowu wszystko pięknie tu sobie już obczaiłaś…, po czym zaraz spisałaś wszystkie potrzebne Tobie do tej zupki składniki… Ale, kochanie, powróćmy już proszę do tego Twojego ponownie kreatywnego śniadanka!

Jasne, także już kontynuuję… Ponieważ oczywiście, tak sobie pomyślałam, że wzięłam jednak ten chlebek na słodko raczej…, bo i z tą dynią, i orzechami… Zatem zakupiłam do niego, tak na szybko znowu ten twaróg półtłusty, oraz nawet teraz już nie wiem za bardzo, jak to się stało…, ale wzięłam i te maliny…, bo pomyślałam sobie, że przecież będę mogła je jakoś zużyć do tego właśnie chlebka na słodko

Także, popatrz tylko, nie bardzo nawet jeszcze wtedy wiedziałaś, dlaczego je także kupujesz… A postanowiłaś sobie, że skoro masz to słodkie pieczywo [choć tak naprawdę dobrze wiemy, że sama sobie to słówko do niego dorzuciłaś, :P].

No przecież wiesz, że jest to dla mnie jasne, iż nawet ten chlebek z żurawiną, pomimo, że zawiera w istocie, w sobie także element słodki, spokojnie można jeść także z wędliną, 😜. Ale teraz już to zostawmy… I powiem tylko, cóż ja wykonałam… A jest to widoczne na tych zdjęciach tutaj… Tak więc na samym początku…, jak taka niemal obłąkana, zaczęłam sobie na ten pokrojony chlebek kłaść po prostu twaróg…, na niego zaś wkroiłam kilka plasterków tego banana, który także zakupiłam… Bo jakoś wtedy doszło do mnie, że kto niby powiedział, że nie można zjeść go również z pieczywem, , .

Za chwilę jednak, widząc te wysypane i przepłukane na sicie maliny…, pomyślałam, że wykonam sobie dokładnie z nich i z tego banana, taki oto dżem do tego… I tak też właśnie zrobiłam, hehe,😋. A wrzuciłam tam kilka tych suszonych śliwek, aby było jednak słodsze…

Póóóźniej zaś doszło do mnie, że przecież mam to zakupione ciemne kakao także! I wtedy jeszcze go dodałam i zaczęłam to wszystko miksować blenderem…, lecz tym razem używałam już tylko tego kielicha widocznego tutaj na tych fotkach [na pierwszej on jedynie z malinami, bananem i suszonymi śliwkami, do tego po prawej dodałam zaś już trochę tego kakao :P]

A tutaj są właśnie te kanapki i po dwóch str. te dżemy, a po prawej dokładnie ten "czekodżem", który sobie wymyśliła, hehe, 😜. Dalej zaś już tylko 1 kanapka, właśnie z tym kleksem tego czekodżemu, bo chciała jeszcze pokazać, w jaki sposób konsumowała te kanapki, a zjadła obydwie z tym właśnie, widocznym na zdjęciu po prawej dżemem z dodatkiem kakao, 😉.

///////////

Kochanie moje…, jest obecnie nadal ŚRODA, 02.XI.2022, lecz już godz. 15:55, moja Ty cudna, ja naprawdę wprost za Tobą nie nadążam…, za tym wszystkim, co się u Ciebie wydarza…

Ja również nie mogę już po prostu…, tym bardziej, że zdaję sobie z tego sprawę, że wciąż mam nie opowiedzianych jeszcze tyyyleee rzeczy, choćby o tym, jak ten mój wczorajszy dzień rzeczywiście wyglądał…

W istocie, moja droga, lecz pomyśl o tym, że tamten dzień i Twój nienajlepszy nastrój na całe szczęście już minął! A pamiętasz, cóż przyszło Tobie na myśl, jak dzisiaj niemal od samego ranka…, choć właściwie to chyba przez całą nockę, odczuwałaś TAAAAKI SPOKÓJ I WDZIĘCZNOŚĆ, dziękując Wszechświatowi ponownie za KAŻDE DOŚWIADCZENIE W TWOIM ŻYCIU!

Tak właśnie było, hehe i dokładnie wtedy nasunęła mi się od razu do głowy ta piosenka: Sidney Polak – Otwieram Wino [Official Music Video] – YouTube

Popatrz jak wszystko szybko się zmienia,
Coś jest, a później tego nie ma.
Człowiek jest tylko sumą oddechów,
Wiec nie mów mi, że jest jakiś sposób.
Chciałbym coś wiedzieć teraz na pewno,
To moja udręka, to jej sedno.
Wiem tylko, że wszystko się zmienia,
Coś jest, a później tego nie ma.
To nie ściema,
Każda historia ma swój dylemat.
Ma swój początek i koniec jak poemat,
Nowy temat, kreci i nęci, a później umiera.
NIC NIE TRWA WIECZNIE, NIEBEZPIECZNIE JEST WIERZYĆ W TO, ŻE COŚ TRWA WIECZNIE.
Dobre momenty, jak fotografie,
Zbieram w swej głowie jak w starej szafie. (…)

////////

Kochanie, ale… wiesz dobrze o tym, że powinnyśmy pisać tutaj dokładnie tak, jak u Ciebie właśnie jest…, ponieważ wtedy będzie to najbardziej wiarygodne…

boooszeee, ale co ja na to poradzę, że WSZYSTKO TAAAK SZYBKO SIĘ ZMIENIA???

Moja droga…, to przecież jest tak naprawdę niesamowicie dobra ta sytuacja, bo pomyślmy o tym, że:

Owszem, a najfajniejsza w tym wszystkim jest ta właśnie wiadomość, 😜.

No oczywiście, że tak jest! Ale, kochanie, wiesz co? Właśnie wpadł mi tu obrazek, który myślę, że bardzo dobrze pasowałby tutaj na ten WYRÓŻNIAJĄCY/ TYTUŁOWY dla tego wpisu… Mowa tu właśnie o tym, czym jest to szczęście…

Ok., chyba rzeczywiście jest to bardziej wymowne, niż tylko te wcześniejsze ptaki, hehe, bo ja w ogóle, jestem wciąż taką jednak działającą osobą, która jest zdania, że

Oczywiście, kochanie i wiesz, jakie to jest w Tobie wspaniałe! To może, póki co zostawmy to jeszcze tak, jak jest właśnie teraz… Po tym zaś, jak przeczytasz i sprawdzisz, jak ma się ten wpis teraz z tą muzyczką, to następnie opowiesz jeszcze, jak to Twoje życie wygląda rzeczywiście…, bez żadnego koloryzowania już i zakładania masek, ok?

*** 1:46:09 /  2:58:12***

Dobra…, właśnie to zrobiłam… boooszeee, teraz znowu już nawet nie jestem pewna, czy dobrze to obliczyłam…, ten czas…, ale jestem już obecnie TAAAK CHOLERNIE ZMĘCZONA I PADNIĘTA, A MOŻE W OGÓLE JAKOŚ JESZCZE ZDOŁOWANA…

Moja droga, przede wszystkim to tak sobie pomyślałam, że chyba nie do końca dobrze się wyraziłam wcześniej… Bo, kochanie, ja doskonale to widzę, że Ty robisz tu wszystko, aby pokazywać siebie właśnie taką jak najbardziej autentyczną, tylko a propos tych masek…, miałam na myśli jedynie to, że to nie są żadne media społecznościowe i tutaj nie trzeba pokazywać tak na siłę, że jest super i sobie radzisz świetnie, jak przecież nie cały czas tak jest! Dlatego właśnie chciałam, abyś tutaj pokazała, że jesteś TYLKO CZŁOWIEKIEM…, w dodatku wrażliwą kobietą, która odczuwa taaak niesamowicie wiele…

Jak choćby to, co się Tobie później automatycznie samo włączyło właśnie po tej piosence Sidney ‚a Polaka… A mianowicie ten utwór:

HAPPYSAD – Zanim pójdę [OFFICIAL AUDIO] – YouTube

I jak bardzo zrobiło się Tobie znowu tutaj taaaak sentymentalnie i smutno… Kochanie, pamiętaj o tym, że masz do tego prawo… Wydaje mi się, moja droga, że nawet bardziej niż inni, bo Ty wciąż tutaj wykonujesz tyle niesamowitych wręcz rzeczy… i tak, jak wspomniałaś w tej swojej publikacji na tym fejsie… ROBISZ TO NA SWOJE 100%… Oczywiście tam tego nie rozwinęłaś…, bo jedyne co napisałaś to, to, że już się do nikogo nie porównujesz, bo wiesz, że każdy jest unikatowy! Oczywiście, masz w tym niesamowitą rację, bo dobrze o tym wiemy, że

Jednak Ty, kochana moja, naprawdę masz tutaj o wiele ciężej niż inni, a zamiast to pokazać, właśnie choćby poprze takie oto słowa:

To Ty, moja cudna, wciąż myślisz sobie w ten sposób:

Bo wiesz, co? To nawet nie jest tak, że ja nie mam ochoty pokazywać, jak jest mi tutaj trudno i jak niedobrze się czuję z tym wszystkim sama… Bo niejednokrotnie przecież już nawet płaczę… i wtedy, gdy już myślę, że nie dam dalej rady… , to… zwłaszcza dziś to odczułam niesamowicie! Otóż… jak wypowiadałam słowa DZIĘKUJĘ!

To jakoś robiło mi się automatycznie niemal łatwiej i jaśniej…, bo pomyślałam sobie, że przecież tak naprawdę…, to jestem szczęśliwym człowiekiem jednak! I dokładnie chyba wtedy też doszły do mnie te właśnie słowa…

Wspaniale, kochanie…, ale może teraz przedstaw w końcu, cóż się u Ciebie wydarzało… To ja tylko udostępnię tutaj, ten Twój zapisek… , a następnie jeszcze moje spostrzeżenie do tego… Po tych naturalnie wcześniejszych kilku pobudkach… Dostrzegłam, jaka leżysz w końcu spokojna, odprężona i uśmiechnięta:

7:25 – 22.04 WECKER mnie budzi, 😉, a ja się wciąż UŚMIECHAM I DZIĘKUJĘ ZA KAŻDE DOŚWIADCZENIE I… ZA TEN JUŻ CUDOWNY DZIEŃ 🍀🌞❤

Tak właśnie… i wiesz co? Ja na sobie naprawdę jakoś tak niczego nie wymuszam…, choć dobrze wiem, że powinnam ćwiczyć w miarę regularnie… to jednak mam tu tyyyyleee innych tych zajęć, także takich właśnie fizycznych, jak choćby pójście do sklepu, a wcześniej obczajenie, co w ogóle mam kupić i co też ugotować…, ogólne sprzątnięcie mieszkania + naturalnie wciąż nie wykonane to prasowanie…, 🤷‍♀️.

Kochanaaaa, ale przejdź już proszę, do konkretów i do tego, co chciałaś tutaj rzeczywiście nam wszystkim powiedzieć!

Zatem, już mówię… Chodziło mi o tę gimnastykę… Nie wykonuję jej przecież regularnie… Ale dziś znowu się do niej podniosłam… I byłam z siebie niesamowicie dumna! Bo tak, jak wspomniałaś… Ja już naprawdę do nikogo się nie porównuję, powtarzam sobie zawsze te słowa: .

Zatem dzisiaj, jak właśnie ją wykonywałam…, to, co jakiś czas powtarzałam do siebie, z uśmiechem… A były to następujące słowa, aż zacytuję tutaj…, bo muszę przyznać, że wyjątkowo mi się one udały, hehe, 😜, a brzmiały one tak:

No i co z tego, kochanie, że masz wciąż ten wystający brzuszek? Pomyśl o tym, że i tak jesteś dalej od wszystkich tych, którzy teraz np. odpoczywają i nic nie robią! Ty, moja droga, dobrze to wiem, jakie wciąż masz trudności i z iloma rzeczami! Gdyż wcale nie jesteś jeszcze tak sprawna, jak inni normalni/ zdrowi ludzie. Dlatego, bądź z siebie dumna, że pomimo wszystko, pomimo tych wszystkich trudności i niedociągnięć jeszcze, Ty wciąż nad nimi pracujesz i niesamowicie się starasz, by stawały się coraz mniejsze i mniejsze…

A tutaj jeszcze tylko ten jej ogólny już całkowicie zapisek:

9:07 – 22.04 YOGA 🧘‍♀️ & ANDERE ÜBUNGEN do Ho’oponopono – Thank You I Love You | Heart Healing Mantra, 9:34 – 22.04 Ende of Gymnastik

I zakończywszy tę gimnastykę pomyślałam sobie jeszcze o tych słowach:

Tak, kochanie, owszem, ale wstaw tu jeszcze proszę kolejny zapisek, który również uczyniłaś…

9:59 – 15 wynoszę śmieci i idę do warzywniaka…, a przełączyłam sobie na ACOUSTIC VIBES

Wspaniale, moja droga…, ale opowiadaj dalej, cóż się wydarzało…

Będę zatem wstawiała kolejne moje zapiski…, bo… ja, jak wiesz, tak właśnie teraz funkcjonuję, 🤭. Zatem kierowałam się w stronę warzywniaka, jednak po drodze…:

10:04 – 22.04 staję przy barierkach [na dolinkę] i STREFA ODPRĘŻENIA: ZRELAKSUJ UMYSŁ✨, now: MIŁOŚĆ WŁASNA 🤗🧡✨, 10:45 – 22.04 at 🏠, boooszeee, sooo chce mi się now płakać…

I tu moje selfie, bo… to było dla mnie naprawdę niesamowite wręcz…, jak po chwilowym odsłuchaniu tej muzyki, zmienił mi się wyraz twarzy… Spójrzcie tylko od początku… od lewej..

boooszeee, a teraz leci jej jeszcze to: Alexia Chellun – The Power Is Here Now – Official Music Video

Dobrze, kochanie, ale kontynuuj proszę…, bo to jeszcze nie wszystko…

Oczywiście, że nie… Przecież sama dobrze to wiesz, jak to u mnie wygląda… nie ma NIC STAŁEGO… I WSZYSTKO WIECZNIE SIĘ ZMIENIA… Na co przecież doskonale wskazuje ten mój powyższy zapisek… po tym moim wyjściu właśnie z domu…

Lecz już jak z rana sobie tylko włączyłam WIFI… To otrzymałam zaraz powiadomienie, że Kurier z wczoraj jeszcze zamówionymi rzeczami przeze mnie ma już dziś je właśnie dostarczyć! Tak się więc ucieszyłam… Bo pomyślałam sobie, wspaniale, zatem nie będę wcale musiała czekać do 03.XI., jak to pierwotnie mnie poinformowano…

Ok. to już się nawet nie wtrącam, tylko tłumacz wszystko…

Kurczę, obecnie taka spokojna i fajna muzyczka mi leci…: Shaina Noll ~ You Can Relax Now Video|Spiritual Meditative Songs… Więc chyba teraz już tylko wstawię jeszcze fotkę tych produktów, które kurier już dziś mi dowiózł! A wyglądały one tak:

Powiem tylko, że jak dostrzegłam AŻ 3 PASTY DO ZĘBÓW Z CBD…, to pomyślałam sobie: boooszeee, to chyba pomyłka, bo ja przecież aż tylu nie zamawiałam… Jednak weszłam zaraz szybciutko na moje allegro i jeszcze raz to zweryfikowałam, a tam dokładnie przy tych pastach dostrzegłam napis „x3”, zatem już mi wtedy "przeszło", 😋. Pomyślałam bowiem, że jak ich tyle mam… , to będę mogła w takim razie sprezentować również np. mojej mamie pod choinkę, hehe, bo w końcu święta tuż tuż…

Bo z kolei te ELEKTROLITY…, to już teraz nie wiem nawet, jak to się stało, że dokładnie na nie trafiłam, lecz pamiętam także, że właśnie o nich myślałam… No a już zwłaszcza, jak słyszałam, jak ta moja rodzicielka mi opowiadała, że ona po prostu musi jadać różne rzeczy…, ponieważ zwłaszcza teraz w jej diecie zabrakło chyba jakichś elektrolitów…, czy coś takiego… A jak dostrzegłam, że tam są 3 różne opakowania, i nawet JUNIOR, to pomyślałam sobie:

No rewelacyjnie, zatem będę mogła je podarować także Kacperkowi!

Otwórz zdjęcie

A odnośnie tych past.., to mam od razu pewne skojarzenie…,😉. A mianowicie natychmiast przychodzą mi do głowy te właśnie warsztaty z Kronikami Akaszy w tym Nowym Kawkowie, hehe, 🤭.

O kurczę, a teraz jeszcze kolejne fajne utwory: Kwiat Jabłoni ft. Julia Pietrucha – „Drogi proste”/ShataQS – Światło A=432hz (oficjalne video – official music video)

To moja droga, dodajmy tylko, że jak już ten jeden kurier przywiózł Tobie te rzeczy…, to zastanawiałaś się chwilę, czy masz jednak wyjść jeszcze na dwór…, bo tak słoneczko pięknie świeciło… i Ty przez cały czas pytałaś się WSZECHŚWIATA, co powinnaś uczynić… Bo pomimo, że odczuwałaś mega zmęczenie i aż tak bardzo nie chciało się Tobie jednak wychodzić…, to myślałaś, aby może zaczerpnąć tego świeżego powietrza… Nadal przez głowę przechodziła Tobie jeszcze ta kolejna przesyłka, którą również zamówiłaś…

Dokładnie tak…, ale, jak mnie poinformował ten kurier Adam, że on miał jedynie tę jedną przesyłkę dostarczyć… Zatem pomyślałam sobie i zaraz to nawet sprawdziłam, że pozostałe rzeczy…, kosmetyki zostały dopiero wysłane… Tak więc to chyba otrzymałam od nich właśnie tę informację, że towar dostarczony będzie dokładnie 03.XI… I wtedy już nawet nie myśląc, ubrałam się i jednak wyszłam… A nie brałam ze sobą niczego wówczas…, bo pomyślałam, że wyjdę po prostu się przejść… I oczywiście ponownie dotarłam do tych dolinkowych barierek, 😉. Znowu wykonałam swoje selfie…😋, 🤭.

14:30 – 22.04 go…, 14:42 – 15 staję przy barierkach i talk ze Wszechświatem… ✨ Czerpię ENERGIĘ ze słońca 🌞, a leci GŁĘBOKI RELAKS 🌟, w kieszeni rechts mam all dokuments…, 14:56 – 18 at 🏠.

Następnie zaś wróciłam do domu, gdzie oczywiście, pierwsze co, to przełożyłam z tej kieszeni dokumenty do mojej torebki! Następnie wykonałam sobie właśnie taki posiłek…

Tu widoczny jest placek Tortilli, który sobie usmażyłam wraz z jajem oraz dodałam do środeczka także plasterki wędliny, a dziś zakupiłam także chrzan! Obok zaś na tym głębokim talerzu wlałam sobie właśnie te warzywa z tego bulionu, 🤭.

W planie miałam wprawdzie zrobienie jeszcze przecież tych kotletów warzywnych: https://aniagotuje.pl/przepis/kotlety-z-warzyw-z-rosolu?fbclid=IwAR0IlC7dOewZsw1y98iPDJCII6HZxmszh-UqjnpBC1TvrtWrBEiM41CNxqU, bo przecież ugotowałam już dla siebie ten bulion warzywny…

Jednak tak pomyślałam, cholera, no trudno, nie zrobię tego teraz! Bo myślę sobie, najważniejsze to słuchać siebie i tego, na co jednak mam ochotę! Dlatego pomyślałam tak: No i co niby z tego, że miałam na początku właśnie to w planach? Najważniejsze, to umieć się dostosować do warunków! A przecież nie miałam teraz nawet czasu na to, by jeszcze tworzyć i pichcić te kotlety warzywne… Pomimo, że posiadałam do nich wszystko w domu, bo i ugotowane już warzywa z tego rosołu i jajko, a także tę bułkę tartą…, ale pomyślałam, że:

Kochanieeeee, czy Ty słyszysz, co teraz leci? Alexia Chellun – Healing Song, przecież to, moja droga, również może tylko świadczyć o tym, co się tu z Tobą wydarza i dzieje…, że Twoje ciało i duch zostają już właśnie uleczane…🙌

THANK YOU FOR MY HEALING

Ooo raaaanyyy, a teraz jeszcze to: Stare Dobre Małżeństwo – Bieszczadzkie Anioły,

pamiętasz jak w liceum uwielbiałaś ten zespół i byłaś również na ich koncercie?

Owszem! Ale teraz, powiem jedno… to, co staram się robić zazwyczaj, by czasem nie zgłupieć tutaj… 😋 i nie umrzeć z tęsknoty już… A ostatnio jeszcze ciągle słyszę te piosenki, które wciąż i na nowo budują tutaj tę moją historię… I ja, poważnie, jestem tego pewna, że to właśnie WSZECHŚWIAT mi odpowiada… i rozmawia ze mną dokładnie za pomocą tych piosenek… Może w końcu jutro zabiorę się za cytowanie ich tutaj, a teraz już, póki co, zmykam do spanka…

MAMA – Sam Garrett & Mollie Mendoza

Kwiat Jabłoni – „Mogło być nic”

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*** 2:01:44 /  2:58:12***

Wykonała ponownie to, co miała…, czyli sprawdziła pięknie ten wpis wraz z tą muzyczką do niego i tu powyżej to wszystko umieściła. Gdyż Mała Mi naprawdę czuje się bardzo dobrze, jak ma właśnie tak poukładane/ uporządkowane te rzeczy…

Dokładnie tak! Tzn. dodam może tylko, że wybieram te najważniejsze dla mnie rzeczy… , bo wciąż mam niepoprasowane, 🤦‍♀️, a wygląd mojej kuchni także pozostawia jeszcze wieeeele do życzenia… Ale… , no cóż, uznałam, że przecież wciąż tam coś robię, pichcę i gotuję… Zatem to akurat może sobie jeszcze poczekać, 😋.

To kochanie, wspomnijmy tylko, że mamy już kolejny dzień, którym jest CZWARTEK, 03.XI.2022 i teraz może przedstaw najpierw, jak on u Ciebie kochanie wyglądał, bo widzę, że nadal niesamowicie pięknie się uśmiechasz! 🤗

Bo tak też się czuję! MEGA SZCZĘŚLIWA I SPOKOJNA! Wstawię tu jeszcze tylko najpierw jedną z tych moich notatek, które oczywiście uczyniłam:

3:03 – 1115 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡 do Angel Number Healing Music 🌟*

  • *1111Hz ☘ Angel Number Healing Music. Deep Sleep ☘ Heal While You Sleep ☘ Sleep of Healing & Recovery

A jeszcze przed tym, nim się położyłam…, bo wcześniej naturalnie wstałam do ubikacji…, to wówczas wpadłam na pomysł, że na śniadanie zjem sobie kaszę jaglaną na mleku…, dlatego właśnie wyjęłam tę już ugotowaną wówczas z zamrażalnika, aby po prostu do godziny, kiedy zaczną ją szykować dalej… "odtajała😋".

Poza tym, sprawdziłam sobie w końcu, gdzie umieściłam tą kaszę gryczaną niepaloną, booo… wciąż wydawało mi się, że przecież tyyyle jej zakupiłam, zatem gdzieś musiałam ją schować… 🤷‍♀️. Kolejny mój zapisek wyglądał tak:

5:40 – 15 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡 do Angel Number Healing Music 🌟

To teraz, moja Ty cudna, opowiedz, dlaczego odczułaś, że właśnie dzisiaj działa się ponownie ta MAGIA….

Ahhh, wiesz wiele by o tym pisać…, bo jakoś cały ten mój dzisiejszy dzień taki właśnie był! A chciałam zauważyć, że jest dopiero godz. 15:20…., .

To, kochanie, może po prostu wypunktuj tutaj teraz te wydarzenia, abyś czasem żadnego nie pominęła… Gdyż wtedy zdecydowanie łatwiej będzie to Tobie przedstawiać.

Tak też uczynię…, zatem, będę tu przenosiła to wszystko, co widnieje w tym moim komórkowym kalendarzyku, 😉. Także…, mój kolejny zapisek to… Albo… najlepiej wstawię tutaj to, czym podzieliłam się od razu z tym Pawłem…

08:12

Witaj Paweł, właśnie leżąc jeszcze w łóżku zainstalowałam sobie znacznie BEZPIECZNIEJSZY KOMUNIKATOR, TJ. SIGNAL 🤗 A w tle słyszę

Kochanie, to zanim przejdziesz dalej…, to… nie wiem, czy zastanowiłaś się w ogóle, DLACZEGO WŁAŚNIE do tego mężczyzny to wysłałaś, dlaczego to z nim się tym podzieliłaś?

Hmmm, no jest chyba jednak oczywistym, że stał mi się on bardzo bliski… i po prostu…, kurczę…, ale tu mnie w sumie masz! Bo tak naprawdę JA TYLKO Z NIM SIĘ TYM PODZIELIŁAM! Choć…, teraz jeszcze raz przeglądam ten komunikator… i… jednak nie! Były też inne osoby…, bo…, jak oświeciło mnie właśnie w nocy/ nad ranem…, że skoro tego WhatsAppa już się pozbyłam…, bo nie umiałam go nawet przecież zaktualizować…

To przyszło do mnie, że chyba została mi jeszcze kiedyś właśnie ta Apka na komórce tego Signal…, jak próbowałam ten komunikator uruchomić sobie [czego ostatecznie i tak nie uczyniłam… , teraz już nawet nie wiem, why…] Nie! cholerka, teraz jeszcze próbuję go sobie ściągnąć i zainstalować na kompie…, ale kurczę, NIE POTRAFIĘ TEGO ZROBIĆ…🤷‍♀️

Dobra…, ja nie mam znowu siły, by dalej pisać… A co Ty na to, abyśmy napiły się teraz jeszcze kawki? W końcu jesteśmy już dawno po obiedzie…

A tutaj kolejny zapisek Małej Mi:

11:19 – 15 jaglanka i Pod słońcem Toskanii 😉 SPEŁNIŁO SIĘ WSZYSTKO, O CO PROSIŁAM ✨🧡, 11:33 – 22.04 Ende of Essen und movie 🤗

I tutaj kolejne Twoje notatki z tego filmu:

Gdybyśmy pojechali inną drogą, trafiłabym gdzie indziej, byłoby inaczej.

[1:44:50] ALE CZYM SĄ 4 ŚCIANY, WAŻNE JEST TO, CO ZAWIERAJĄ, DOM OCHRANIA MARZĄCĄ OSOBĘ… MOŻE SIĘ WYDARZYĆ TYLE DOBREGO, NAWET BARDZO PÓŹNO… TO TAKIE ZASKAKUJĄCE

/////////

Kochanie moje…, mamy już czwartkowy wieczór, bo jest właśnie godz. 17:03… i widzę, jak Ty, moja cudna, tutaj znowu umierasz

Ja już naprawdę nie mam na nic siły…. Wszystko mnie tu już wręcz DOBIJA… W dodatku ta moja bezmyślność i głupota wręcz… Boooo…, powiedz mi jakim trzeba być "ciołkiem", żeby nie próbować nawet zrobić dobrego wrażenia…

Co masz na myśli, moja droga?

No mówię teraz choćby o tym, że ja przecież, jak ostatni głupek przyznaję, że Paweł nie był wcale jedyną osobą, z którą podzieliłam się tą dobrą dla mnie informacją ad. zainstalowania tego komunikatora…

Ale…, chwileczkę, czy uważasz, że to naprawdę takie złe? Że nie chciałaś tutaj niczego udawać i ściemniać, jak było… Skoro później już spojrzałaś jeszcze raz na ten swój komunikator i stwierdziłaś, że to przecież nie jest prawdą! Zatem, kochanie, kompletnie nie uważam, że było to coś złego!!! TO, ŻE NIE KŁAMIESZ I NIE OSZUKUJESZ, NIE JEST NICZYM ZŁYM!!! Owszem, może mogłaś choć troszkę zachować jeszcze jakieś pozory, aby ten mężczyzna mógł poczuć się jakoś wyróżniony… Ale przecież twierdziłaś, że tam na tych warsztatach dałaś już siebie poznać właśnie taką, jaką teraz się stałaś… A poza tym, również już go "poznałaś" tam co nieco i dobrze wiesz, że na nim takie rzeczy już naprawdę nie robią również wrażenia…, czy inaczej: TO CHYBA NAWET DLA NIEGO NIE JEST TAKIE ISTOTNE I WAŻNE! Bo dobrze już wiesz, że On jest także INNY.

A nie próbowałaś nawet tego, kochana, ukrywać, że Twój mózg niestety wciąż jeszcze nie całkiem nadąża za Twoim wiekiem… I absolutnie się tego wówczas nie wstydziłaś! Pamiętasz, jak jeszcze wspomniałaś tylko o tej historyjce, gdy to leżałaś w szpitalu i wystarczyło jedynie, że usłyszałaś, jak ktoś mówił słówko SUPER, to Ty…. zaraz zaczynałaś śpiewać tę piosenkę z reklamy SUPER CHRUPER...🤭 Rzekłaś to, aby im tylko jeszcze bardziej uświadomić, jak to kieeeedyś z Tobą było, chciałaś po prostu, aby to także wiedzieli…

No tak właśnie…, bo wiesz, ja doskonale zdaję sobie sprawę, że… może i tym nie powinno się chwalić, bo jednak nie za bardzo jest czym… Ale z drugiej str. uważam to za bardzo istotne, aby pokazywać i mówić otwarcie o czymś, co z pewnością nie jest wcale oczywiste! Bo, powiedz mi, kto ówcześnie patrząc na mnie, mógłby powiedzieć, iż coś takiego miało w ogóle w moim życiu miejsce? Że był taki czas, iż mój ówczesny sposób myślenia…, czy raczej jego brak…🤷‍♀️ był nie tylko taki dziwaczny, bo przecież wiele tych moich reakcji było całkowicie ode mnie niezależnych!

Tak, kochana, masz rację…, choć wiadomym jest, że nikt nie lubi się cofać i powracać do takich sytuacji… To jednak uznałaś, że o pewnych istotnych i od Ciebie wówczas całkowicie niezależnych rzeczach, trzeba mówić i innym je właśnie unaoczniać oraz uświadamiać.

Nooo taaaak, ale nie ukrywam, że jak o tym wszystkim wtedy opowiadałam, to chciało mi się już śmiać, co nie miara… Bo wiesz… czułam się, jakbym mówiła jakieś mega śmieszne historie, a oni tak na mnie patrzyli i chyba jakby nie mogli wprost uwierzyć, że tak właśnie miałam kiedyś, buhaha,

Serio, lałam tam już sama z siebie, bo doskonale zdawałam sobie z tego sprawę, jak to brzmiało… Ale wtedy choć, myślałam sobie, przynajmniej porozśmieszam troszkę towarzystwo, 🤪

To ja Tobie, kochanie podam jeszcze tylko kilka innych przykładów na to, że Twoja główka / Twój sposób myślenia wciąż niestety odbiegał od standardów

1. Choćby właśnie z tą pastą do zębów…, którą przecież ze sobą nosiłaś tam w tej małej sportowej torebeczce i… w pewnym momencie, gdy ten administrator tego wydarzenia Włodzimierz Osiński, odpowiadał na Twoje jakieś zapytanie, że jeszcze nie teraz… To Ty wówczas, kochana przecież ucieszyłaś się i odparłaś, że w takim razie zdążysz choć umyć jeszcze zęby, 🤣😜🤪. [a doskonale zdawałaś sobie póóóźniej już sprawę, jak to w ogóle zabrzmiało, hehe, przecież nie miało to akurat jakiegoś konkretnego związku nawet z tą sytuacją, 🤭]

2. dalej zaś, jak szłaś chyba właśnie z tym Pawłem i stwierdzasz ni stąd ni zowąd, że dzisiaj to Ty nie pójdziesz się myć…🤪

3. czy np. Twoje wszelkie takie mówienie, czy też cieszenie się z czegoś, jak takie dziecko właśnie, jak choćby z tego, że ten właściciel tego ośrodka Jacek Towalski pozwolił Tobie, po tym jak zapłaciłaś jeszcze dodatkowo za ten nocleg [bo tak należało], a nie miałaś już za bardzo kaski jeszcze na posiłek…, bo przecież musiałaś mieć i na pociąg, i na tą taksę na dworzec do Olsztyna… I wtedy, jak się dowiedziałaś, że wcale za jedzonko nie musisz już nic płacić, to naturalnym jest, że BARDZO SIĘ UCIESZYŁAŚ. Lecz później usłyszałaś od takiej dziewczyny tam, że może nie powinnaś aż tak głośno o tym mówić i pokazywać, jak się cieszysz…, bo przecież inni zostali tam również i za ten posiłek musieli jeszcze zapłacić…

4. czy w ogóle np. jak tam wracałyście z dziewczynami z tego lasku…, gdzie byłyście zaprowadzić tego pożyczonego psa od takiej kobietki mieszkającej w pobliskiej miejscowości… i Ty, kochanie, przecież jak już nie mogłyście odnaleźć tej drogi z powrotem do tego ośrodka… i jak Ewelina właśnie zapytała takiego pana tam, czy zechciałby Was może podwieźć, bo [i tu wskazała na Ciebie😉], że Ty masz problemy z chodzeniem i już ledwo idziesz… To Ty wtedy się obruszyłaś i powiedziałaś, aby NIE ZWALAŁY NA CIEBIE, hehe, nie pomyślawszy nawet o tym, że może właśnie czasem przydałoby się trochę poudawać, .

Noooo, wiesz dobrze, że ogólnie było tam, prócz tego, że czasami jednak bekowo i dużo śmiechu…, to ogólnie rzecz biorąc, uważam te warsztaty za coś MEGA FANTASTYCZNEGO I POMOCNEGO, CO NAPRAWDĘ POTRAFIŁO MI POMÓC I PRZYWRÓCIĆ MNIE DO SIEBIE! O czym zresztą dzisiaj wspomniałam choćby takiej Iwonie, która do mnie zadzwoniła, a kiedyś jeszcze pracowała w tej samej firmie, [Bayer], co i ja, tylko ona była jakąś szychą w Wa-wie…

No właśnie, kochanie, przepraszam więc, że weszłam Tobie tak w słowo…, lecz bardzo chciałam Ciebie jeszcze poratować jednak, jak zauważyłam, jaka byłaś już wszystkim znowu załamana… To teraz już powróćmy do tych porządków w tym wpisie właśnie… A mianowicie, spróbuj jeszcze raz zebrać te informacje o tym dniu dzisiejszym…, dlaczego on był dla Ciebie taki właśnie magiczny

Nieeee, ja muszę chyba jednak trochę odpocząć…, bo tego wszystkiego jest JUŻ ZBYT WIELE, jak na moją jedną głowę…

Kochanie, także na spokojnie…, to, co nie dasz rady już zrobić dzisiaj, powrócimy do tego jeszcze jutro… Ale, proszę, teraz skupmy się na tym, na czym możemy…

///////////

Mamy godz. 18:30, a nasza bohaterka włączyła sobie jeszcze to do oglądania: Sycące obiady jesienne (nie chodź głodna) – wegańskie przepisy, ona, kochani, sama dzisiaj się róóównież napracowała, gdyż spójrzcie tylko… A może najlepiej wstawimy tutaj po prostu tę jej konwersację z mamą:

08:15 Maria

Kupiłam wczoraj w Lidlu dynię hokkaido i będę próbowała jak smakuje.😀

Otwórz zdjęcie

https://aniagotuje.pl/przepis/zupa-z-dyni

tu jej mama odpowiedziała o 8:56 po prostu 👍. Dalej zaś ich rozmowa tak właśnie się potoczyła:

Maria Pokojska

16:57 Maria

Otwórz zdjęcie
Otwórz zdjęcie
Otwórz zdjęcie

Dziękuję Monia za przepis. Zrobiłam zupę krem według tego przepisu. Tu w miseczce dałam troszkę jogurtu greckiego i pestki dyni. Nie mogłam się oprzeć i już teraz spróbowałam. Pyszne! Trochę inny smak jak ze zwykłej dyni. Dałam też przepis cioci Ani może zechce zrobić.🙂

18:20

Super! A tu jeszcze moje dzisiejsze fotki: jaglanka śniadaniowa, dyńka z marchewką i czosnkiem… no i ja jak wyszłam sobie na spacer…

18:40 Maria

No świetnie, taka dynia też fajna i jeszcze marchewki. Pomarańczowe warzywa to karoten, pozytywna energia. Dobre na wzrok. Owsianka też super. Ciocia Ania mówiła, że fajne ciasteczka upiekłaś te co zamieściłaś na FB. A jakie śliczne Twoje zdjęcie na tle drzewa tam gdzie przymknęłaś oczy. Słońce tak dziś pięknie świeciło że warto było wyjść na spacer. Do tej nocy Kochana, buziaczki 😘

Dobrej nocy 😄

//////////

Nieeee, ja już teraz zaraz padnę, boooszeee, a jeszcze na sam wieczór skusiłam się na również trochę tej dyńki, marchewki no i czosnku… A zaraz czuję, że po prostu pęknę… Dlaczego, powiedz mi ja to robię? Przecież stałam tam nad tą dynią i właściwie mi moje 🧡, i głowa mówiły, bym tego nie jadła…, bo przecież umyłam już zęby… A ja, cholera jeszcze, jak ostatnia idiotka [bo pomyślałam przecież o tym, że moja rodzicielka sama skusiła się jeszcze na tą zrobioną przez siebie zupkę…] Zatem ja, jak ostatnia kretynka, także jeszcze sobie nałożyłam… 🤦‍♀️😡😫. A teraz, kur… pęka mi żołądek…

Kochanie moje, no cóóóóż, najważniejszym jest, że wiesz, iż popełniłaś błąd! Ale teraz, moja droga już to zostawmy, tylko popracujmy jeszcze tyle, ile tylko dasz dzisiaj radę

*** 2:16:46 /  2:58:12***

Super, moja droga! To teraz zróbmy już naprawdę ten PLAN. Wstawione już nawet zostały tutaj te Twoje dzisiejsze fotki, wraz z rozmową z tą Twoją rodzicielką. Wspomniałaś także, że zadzwoniła do Ciebie ta koleżanka z Bayer… , to może o tym jeszcze tylko opowiedz…

Tak, byłam mega zaskoczona, bo pamiętam tylko, że chyba właśnie także do niej napisałam o tym komunikatorze SIGNAL… No w każdym razie przedstawię znowu, tak mniej więcej, jak ta nasza rozmowa wyglądała [ABSOLUTNIE NICZEGO TU NIE CYTUJĘ!]

Cześć Iwonka…

Dzień dobry…

I ja jak to usłyszałam…, to właściwie już wiedziałam, że ona musiała się pomylić, hehe, 🤭.

CZEŚĆ

Ojej, przepraszam…, musiałam się pomylić…, a z kim ja rozmawiam?

Monika G… z tej strony…

Oooo raaaanyyy, Monia…, super Ciebie słyszeć, 🤗. Ja się po prostu zmyliłam…, bo jestem w pracy właśnie… To powiedz mi, co u Ciebie? Jak żyjesz? A gdzie Ty w ogóle mieszkasz?

Kochana, właśnie robię sobie na śniadanie jaglankę…, mam Ciebie na głośny, więc teraz Ty mi opowiadaj, co u Ciebie i jak zdrówko?

Dziękuję, u mnie jakoś leci…tzn. wszystko w porządku, powolutku… Ale opowiadaj co u Ciebie?

No, ja muszę Ci powiedzieć, że czuję się wręcz wspaniale!

Słyszę to właśnie po Twoim głosie… A czym to jest spowodowane…, że tak właśnie się masz?

Nooo… hmmm… wiesz tak naprawdę to myślę sobie, że wszystko chyba dzięki tym warsztatom z Kronikami Akaszy…,na których byłam pod koniec lata… Bo serio, nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć… Gdyż jakoś nic aż takiego u mnie się nie zadziało… Ja po prostu wiesz, jestem już taką osobą, która stara się dopatrywać plusów we wszystkim!

Nooo, muszę Ci powiedzieć, że akurat Ty doświadczyłaś naprawdę MEGA WIELE w tym życiu…

Również tak uważam… i właśnie, chcę Ci powiedzieć, że osoby na tych warsztatach w tym Kawkowie, jak słyszały tę moją historię…. To, choć wiadomym jest, że każdy tam coś niósł… Jednak jak doszło do nich to, co ja opowiadałam, to przysięgam, ale szczęki im opadały

A Ty Monia pracujesz? i co u Twojego brata, jak on się ma? Bo muszę Ci powiedzieć, że serio nie znałam jeszcze takiej rodziny, w której wydarzyłoby się tyle złych rzeczy… i to rodzeństwu…

Nie będę tu już wszystkiego pisała… bo jakoś znowu niesamowicie wręcz dobrze mi się z nią rozmawiało… i mówiłam wszystko tak bardzo otwarcie, ile to ja tych rzeczy już jestem świadoma… Ale napiszę tak już tylko w skrócie, takie po prostu hasła, które podjęłam rozmawiając z nią, oczywiście w trakcie rozmowy, to wszystko jeszcze wyjaśniałam… Teraz już jednak, aby nie przedłużać, bo właśnie mamy już 21:06…, zatem po prostu te hasła:

– Kiedyś od terapeutki karmicznej usłyszałam, że w rodzie mojej mamy jest coś na rzeczy…, czyli KARMA W RODZINIE, którą postanowiłam jednak odpracować/ naprawić. Wiem bowiem, iż przeszłości nie mogę już zmienić, ale postanowiłam, że uczynię choć to dla przyszłych pokoleń, dla moich dzieci, aby te miały już czystą kartę… Generalnie czuję się bardzo szczęśliwą osobą, choć naturalnie wciąż nie mam tak wielu rzeczy…, przede wszystkim jeszcze tej MIŁOŚCI…

Ale muszę Ci powiedzieć, że ja już to czuję, że to również się zmienia… A nawet, że ja już ją / JEGO znalazłam! To było dla mnie taaaak niesamowite wręcz, ale doświadczyłam tego właśnie na tych warsztatach z Kronikami Akaszy… A mój brat? On jest TAAAAK NIESAMOWITYM CZŁOWIEKIEM, że kiedykolwiek go zapytasz, co u niego, to on ZAWSZE MÓWI, ŻE JEST DOBRZE! I wciąż podchodzi właśnie tak do tego życia! Jest po prostu MEGA OPTYMISTĄ, który zaraża jeszcze wszystkich wokół tym niesamowicie dobrym nastrojem!🧡

///////////

Kochana moja, widzę, że już naprawdę nie wiesz, co znowu robisz… Bo weszłaś przed chwilką jeszcze na tego fejsa… I dostrzegłaś tylko, że masz jakieś 4 powiadomienia… wspomnienia, które zaraz również udostępniłaś, ALE NAJBARDZIEJ SPODOBAŁO SIĘ TOBIE TEN OTO MEGA BEKOWY I ODJECHANY OBRAZEK, wobec którego nie mogłaś po prostu tak przejść obojętnie… MUSIAŁAŚ GO WPROST UDOSTĘPNIĆ DALEJ, bo zaczęłaś się taaak chichrać, 🤣

Otwórz zdjęcie

(…)

Stwierdziła, iż ponownie zakończy ten wpis już tym dniem, którym jest PIĄTEK, 04.XI.2022, ponieważ, moi drodzy, ona naprawdę uważa, że przez to wszystko, iż jest tutaj sama… Nie wyrabia się z niczym, w dodatku wychodzą jej jakieś takie dziwne rzeczy, które jak później jeszcze postanawia naprawić… to…, obawia już się coraz bardziej, iż zaczyna to być po prostu niezrozumiałe… i może nawet nie trzyma się kupy

Kochanie, tak wiem, zauważyłam to bardzo dobrze, choćby to, iż zaczęłaś poprawiać dziś ten wpis właśnie… Gdyż znowu dostrzegłaś, że jednak nie wszystko jest w takiej kolejności, jak powinno… Dlatego już teraz nawet nie chce Ci się sprawdzać czasu tej muzy tutaj…, bo wiesz dobrze, że te podane przez Ciebie liczby powyżej, już mogą być bardzo nieadekwatne… To, moja droga, przedstaw proszę jeszcze tylko, jak ten Twój dzisiejszy dzień wyglądał… Bo to będzie także bardzo istotne, to wszystko, co tutaj powiesz/ zamieścisz.

No więc, dzisiaj odczuwałam coś, co mnie niemal przerażało… Jak wstawałam w nocy do ubikacji… to chciało mi się wciąż taaaak bardzo płakać i czułam taką ogólną wręcz niemoc… Taaaak bardzo się wszystkiego zaczęłam znowu bać… Najbardziej oczywiście tego, że nie wiedziałam, co mam ze sobą robić… Nie miałam też pojęcia, co w ogóle jeść, czy też co powinnam ugotować…, bo wciąż mój brzuch, a właściwie żołądek…, czułam, że jest taki jakiś wielki…, a tak naprawdę chyba adekwatniejszym byłby tutaj wyraz pełny

I tak do ubikacji wstawałam 3 x w nocy… Za każdym razem sobie to notowałam i za każdym razem ponownie te numery mi się pojawiały… 22.04 A, przysięgam, wciąż nie mogłam wprost tego zrozumieć DLACZEGO TAK BARDZO CHCE MI SIĘ PŁAKAĆ… Bo przecież nic takiego się nie stało… 🤷‍♀️ A jeszcze dokładnie o:

4:41 – 22.04 WYŁĄCZAM KOMPA…

Bo byłam znowu taaaak wkurzona i przerażona już wszystkim…, bo przecież zaczęłam się obawiać, że coś się stało z tym kompem…, skoro ta ładowarka mi już go w ogóle nie ładuje…

Oooo boooszeee, a teraz natrafiła na taką fotkę… ze swoim, stojącym jeszcze na własnych nogach, bratem!

Maaateńko, kochana moja, spójrz tylko… na to, co zostało zamieszczone tutaj powyżej… Przecież obok Twojego zdjęcia z Marcinem, także ta ilustracja o tych ANIOŁACH… A kiedyś już także to właśnie tutaj wklejałaś, chyba dokładnie, jak pisałaś o tym, cóż się Tobie i Twojemu bratu przytrafiło… A Ty, kochanie, niemal przez dzisiejszą całą noc BŁAGAŁAŚ BOGA/ WSZECHŚWIAT O POMOC…, bo taaaak bardzo nie rozumiałaś tego, co się z Tobą tu dzieje…

Dokładnie tak było…, poważnie miałam w mojej głowie TYYYLE TYCH PYTAŃ… I pamiętam jeszcze, że właśnie leżąc już nad ranem, pomijam to, że nie miałam w ogóle dzisiaj już ochoty ani na medytację, ani na gimnastykę, tak jak się jeszcze do niej od 2 dni podnosiłam… Tak dzisiaj jakoś kompletnie opadłam z sił… I właśnie wtedy błagałam Boga i te wszystkie Siły Wyższe…, aby ponownie udzieliły mi tyle siły, ile potrzebuję na ten dzień… Już jakoś znowu niczego nie wymuszałam, tylko pomyślałam, [choć byłam w naprawdę nędznym nastroju…, że zostawię to i… ZAUFAM…]. A tak naprawdę byłam już tą cała niezrozumiałą dla mnie sytuacją tak przemęczona i wkurzona, że stwierdziłam: puszczam to, kurwa! Bo już nie daję rady…

Tak, moja najdroższa, widziałam, jak Ty się czułaś… Lecz apogeum tego nastąpiło, jak dostrzegłaś w kuchni tę patelnię z pleśnią…

Otwórz zdjęcie

No jak to zobaczyłam, to już po prostu nie mogłam… I jedyne, co powiedziałam, to JA PIERDOLĘ! Byłam już taaaak wściekła na tę sytuację…, że pomyślałam, to cholera jasna, przez to, że wciąż nie schowałam tych płatków owsianych nawet do lodówki…🤦‍♀️

To prawda, moja droga…, bo tak naprawdę zostawiłaś je od tego 01.XI.22, kiedy to wykonywałaś jeszcze przecież te ciasteczka… Jednak, kochanie, pomyśl, że nie masz tutaj naprawdę możliwości nad tym wszystkim panować, gdyż Ty tutaj SAMA tak wiele wykonujesz… A tym bardziej nie jesteś w stanie tego wszystkiego nadzorować i kontrolować!

Również jestem tego zdania…, bo cholera jasna, naprawdę MAM TYCH OBOWIĄZKÓW ZBYT WIELE! Ale powiedziałam jedynie o mojej pierwszej automatycznej reakcji na to… Myślałam, że naprawdę tam umrę/ zdechnę… I już nawet, na serio, byłam taaak szalenie wręcz na to wściekła, że znowu czegoś nie dopilnowałam… i teraz jeszcze muszę ponownie wyrzucić do śmieci jedzenie… A z tych płatków tam mogłam przecież jeszcze wykonać dalej te ciasteczka…

Owszem, kochanie moje, ale już to teraz zostaw! Pomyśl raczej o tym, że

No niby tak właśnie jest…, ale przedstawię tu jeszcze tylko tę moją dalszą notatkę, jaką zrobiłam sobie w moim komórkowym kalendarzyku… Byłam bowiem taaaak szalenie już zdruzgotana tym wszystkim…, bo przecież sobie pomyślałam, do cholery, na pieniądzach nie śpię! Więc jak mogę tak marnować to jedzenie?… A tak się składa, że to nie było jeszcze wszystko…, ale póki co przejdę już jedynie do tego zapisku

11:43 – 22.04 JAGLANKA i MAGICZNE LATO ✨

Byłam już bowiem taaaak szalenie wręcz tym wszystkim zdołowana, że jedynie z czego się ucieszyłam, to fakt, iż tej jaglanki zostawiłam jeszcze od wczoraj jednak, hehe, 🤭. I taaaak bardzo potrzebowałam obejrzeć w dodatku coś takiego przyjemnego, co by mnie podbudowało i pocieszyło… Dlatego właśnie włączyłam ten film sobie ponownie…

Ale, kochanie, musisz tutaj wstawić wszystko, co wówczas o sobie myślałaś! Gdyż właśnie poprzez to pokażesz innym, że Ty jesteś, moja droga, również całkowicie zwyczajnym człowiekiem!

Tak więc… wówczas zaczęłam się obawiać już naprawdę tyyylu tych rzeczy… I myślałam sobie wtedy właśnie, że jestem niemalże tumanem technicznym, bo przecież obawiałam się o ten komp…, że co ja zrobię, jak przestanie mi działać… A w ogóle to zaczęłam sobie myśleć, że może sama jemu szkodzę…, bo jaka normalna osoba, zostawia go właściwie non stop podłączony do ładowarki…

Kochanie, ale robisz tak, bo przecież u Ciebie, prócz tego, że masz go tak często włączonego, także coś jeszcze i na nim robisz, lub choćby leci tylko muzyka… Więc, muszę Ci powiedzieć, że ja również się na tym nie znam…, ale prawdopodobnie także bym tak postępowała, jak i Ty…

///////////

A dodajmy, że teraz, gdy pracuje jeszcze nad tym wpisem, to włączyła sobie kolejną muzyczkę, a mianowicie tę właśnie: Anielska muzyka przyciągająca anioły | Muzyka, która leczy wszystkie bóle ciała, duszy i ducha

/////////

Poza tym przecież jeszcze, cholera jasna, otrzymałam tego właśnie @…, zatytułowanego:

Przypomnienie o Twoim drugim pobraniu

Dzien dobry, To e-mail przypominający w sprawie Twojego zamówienia 3 Dni Światła  z 12/10/2022. Podczas dokonywania zamówienia, wybrane zostało 2-krotne pobranie, informuje Cię wiec, ze drugie pobranie nastąpi za 7 dni. Oto informacje dotyczące tej transakcji:

Kwota : 49.50 PLN Karta płatnicza : ****8497
Numer zamówienia : 21736

Jeśli te informacje są prawidłowe, nie musisz nic robić. Jeśli stwierdzisz błąd, proszę, powiadom mnie o tym, odpowiadając bezpośrednio na ten e-mail, a ja jak najszybciej sie tym zajmę.

Dostęp do faktury można uzyskać, klikając na ten link

Pozdrawiam serdecznie,

Andrzej Asystent Chrisa

boooszeee, nie, po prostu na teraz to zostawiam… bo doczytałam, że mogę jeszcze zgłosić, że kurwa, nie mam zamiaru wcale dalej płacić, skoro wpłaciłam datek za kolejną usługę tj. ten seans THT, DO KTÓREGO PRZECIEŻ WCALE NIE DOSZŁO! A poza tym jeszcze wciąż przeraża mnie wygląd tej mojej skóry na prawej dłoni…, której nadal nie mogę zaleczyć, mimo stosowania tej maści/ tego kremu…

Kochanie, ale dodajmy tylko, że Ty moja cudna, pomimo wszystko myślałaś o tym, by udać się do siebie do banku i zapytać jeszcze, czy w ogóle to możliwe, aby ktoś znając numer Twojej karty, oraz imię i nazwisko, jak i adres zamieszkania…, mógł sam ściągnąć tę opłatę z Twojej karty… Ponieważ Ty, kochanie niestety się w tym kompletnie nie orientujesz… Ale, moja droga, to nie było przecież jeszcze wszystko… Opowiadaj, cóż Ty robiłaś oglądając dalej ten film…

No, jak to co? Przecież ja tak bardzo miałam ochotę na jakąś zupkę… I dokładnie wtedy, wciąż oglądając ten film na kompie…, zaczęłam na komórce szukać tego przepisu, który już sobie kiedyś również chyba gdzieś zapisałam… A był to dokładnie ten: Ta zupa pomogła mi schudnąć! -10kg miesięcznie. Żadnych diet! Jedz codziennie! I tu oczywiście nie chodzi mi kompletnie o ten tytuł, bo… niestety zauważyłam, że większość tych twórców robi tak, aby one chciały jeszcze bardziej zachęcać czytelników, 🤭. Mi, tak, jak już kiedyś wspomniałam, chodzi przede wszystkim o ZDROWĄ ZUPKĘ! A ta jeszcze jest z rybą! W każdym razie, mój kolejny zapisek na komórce wyglądał tak:

BOOOSZEEE, SOOO SEHR CHCE MI SIĘ PŁAKAĆ JESTEM JUST WSZYSTKIM PRZECIĄŻONA I NIE MAM JUŻ NA NIC KRAFT…

Ok, kochanie, ale proszę, opowiadaj dalej… bo… wiem, że tak naprawdę to jest zaledwie początek…

Także już się właściwie z tym pogodziłam i zaakceptowałam to, że obecnie tak mam…, a dokładnie o 12:01 napisałam do mojej mamy:

Dzień dobry mamo🌞, właśnie zjadłam jaglankę, a taaak bardzo chce mi się w końcu zupkę… Zaraz pójdę do sklepu, zakupić produkty na mniej więcej taką właśnie [i tu przesłałam jej link do przepisu z tą właśnie zupką, co powyżej]

12:47 Maria

Maria Pokojska

Cześć córcia. Jak najbardziej ugotuj zupę bo Ty bardzo lubisz. A w tym przepisie jest dużo składników. Aż 2 cebule są, dużo. No ja niestety muszę uważać na cebulę i czosnek bo miałam w tym syropie co robiłam i trochę za dużo wypiłam bo już końcówka była i miałam zgagę. Też pamiętaj, że wszystko z umiarem. Nie można za często i za dużo chociaż jesteś zdrowa ale nie można przesadzać z niczym.🙂

I jakoś wtedy już to wszystko po prostu puściłam… i pomyślałam, że mam już naprawdę gdzieś to wszystko… i dlatego mój kolejny zapisek to:

12:35 – 9 Kaffee (+), bo nie daję już rady…

A skończył się właśnie ten powyższy film MAGICZNE LATO… i pomyślałam, że może w takim razie wyszukam sobie jeszcze jakiegoś innego, który również mi pomagał… i dokładnie wtedy włączyłam sobie ten: Pod słońcem Toskanii… Jednak po chwilowym obejrzeniu go, doszłam do wniosku, że jednak nie! Chcę bowiem zdobywać nową wiedzę… i włączyłam sobie muzykę: Muzyka przestać myśleć i uspokoić umysł – Muzyka do refleksji i medytacji i już wiedziałam, że zacznę czytać jakąś książkę do tego…

Tak się jednak zastanawiałam, czy powinna to być właśnie ta ODWAŻNE DUSZE…, czy może jednak powrócić do jakiejś łatwiejszej… Wtedy jednak zaczęłam właśnie ponownie dalej ją czytać… i w tym momencie natrafiłam m.in. na te słowa:

KARMA JEST SPOSOBEM NA NAUKĘ, A NIE METODĄ KARANIA

Ale…, kochanie, to przecież nie wszystko, czego Ty dzisiaj dokonałaś!

To prawda… I aż chyba znowu siebie nie poznawałam, jak to wszystko się jednak potoczyło… Bo przecież, po tym jak ta Monia z tych warsztatów z K.A. napisała mi na Messengerze taką oto wiadomość:

10:54 Monika

Monika Hajtałowicz

Nie znam Signal Dlaczego warto używać

To tak myślałam sobie, że w sumie prócz tego, co mi mówiono, iż to jest rzekomo bezpieczniejsze od wszystkich innych komunikatorów… to tak naprawdę nie potrafiłam przekazać już więcej żadnych konkretnych informacji. Zatem na wtedy po prostu to zostawiłam… I jakoś dopiero o 13:37 wyszukałam jeszcze tę oto informację o tym, którą zaraz przesłałam jej dalej:

https://www.benchmark.pl/testy_i_recenzje/co-to-jest-signal-porownanie-z-messengerem.html

19:40 Monika

Dziękuję bardzo Moniu 😘 Nie wiedziałam, dziękuję, że mi o tym mówisz 😘❤️ Ściskam Cię mocno! 😘😘😘

Ja wysłałam jej ten oto obrazek:

Otwórz zdjęcie
❤️

Dalej zaś…, tak sobie myślałam, co powinnam tu jeszcze zrobić… A przecież wciąż miałam tyyyle tego prasowania…🤦‍♀️, zatem:

13:58 – 10 BÜGELN

I tym sposobem wprasowałam choć część z tych rzeczy… A tak naprawdę wszystkie takie drobne, bo teraz została mi już jedynie pościel!💪 W dodatku… tak sobie pomyślałam…, bo już naprawdę nie chciało mi się wychodzić do sklepu… Serio, nie miałam na to nawet ani siły…, ani jakoś nastroju…, a wcześniej oczywiście zajęłam się jeszcze tylko wyrzuceniem tych płatków z pleśnią z tej patelni… i porządnym jej umyciem!

Jednak wtedy doszło do mnie, że ok. no jak nie wyjdę teraz do tego sklepu… to może i to mi dobrze jednak zrobi, bo nie będę wcale już tak dużo jadła… 😜 Ale wtedy też przypomniała mi się ta zrobiona/ upieczona już przeze mnie wczoraj przecież dynia… i czosnek, i jeszcze marchewka… Więc przez myśl mi przeszło, że mogę teraz sobie na spokojnie ją jeszcze zmiksować… I tak też uczyniłam! Dalej zaś pomyślałam, że mam już przecież także wyjęty z zamrażalnika ten bulion warzywny… Zatem nie musiałam wcale długo się zastanawiać…, bo już wiedziałam, że ugotuję ten właśnie krem!

I włączyłam sobie jeszcze raz tylko ten przepis i zaczęłam dalej działać, tak naprawdę jak wiadomo, wcale nie robiłam wszystkiego dokładnie tak, jak było w tym przepisie, bo przecież już miałam tą dynię wraz z marchewką upieczone! Wtedy jednak pomyślałam, że tej cebuli nie muszę wcale ręcznie kroić… I oczywiście żadnych innych warzyw także bym nie musiała… gdybym tylko przypomniała sobie, jak ten mój duży malakser dokładnie działa…, 🤷‍♀️, hehe,😜. Ale, póki co, pomyślałam, że mam przecież jeszcze ten mały sprzęcik…, którego nie zawahałam się użyć, I tak właśnie stworzyłam to moje dzieło kulinarne:

A powiem tylko, że dodałam także tę jedną pomarańczę! Ogólnie do tego gara dużego…, ale później już także do tej mojej salaterki, do której nalałam sobie tej zupki/ kremu. I muszę powiedzieć, że wyszedł mi BARDZO SMACZNY! 🤗

Widzisz, kochanie, jak znowu udało się Tobie zakończyć fantastycznie ten dzień!

Poważnie, ja też jestem mega wręcz zaskoczona, jak to się cudownie wręcz podziało wszystko…

A kochanie…, nie pomyślałaś o tym, że to ponownie zrobiłaś Ty sama, tym swoim spokojnym wręcz podejściem do tego… I właśnie chyba najlepiej da się to podsumować właśnie tym obrazkiem:

*** 2:40:38 /  2:58:12***

Kochanie moje, spójrz tylko, jaką Ty jesteś pracowitą i rzetelną jednak osóbką! Wciąż mamy PONIEDZIAŁEK, 07.XI.2022, a Ty zdążyłaś już choć sprawdzić i dokończyć ten wpis właśnie! Co prawda, w tym Twoim pierwotnym planie/ w tych punktach powyżej nie każdy był poruszony/ zaliczony…, to jednak stwierdziłaś, że na teraz już to zostawiasz, gdyż jutro masz przecież udać się jeszcze na wizytę do swojej lekarki… Także w tym wpisie zamieniłaś jedynie już muzyczkę na krótszą i jakoś obecnie bardziej do Ciebie pasującą.

A

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close